Kontrole GIS w Biedronkach. Posłanka Matysiak mówi o "łamaniu prawa" w wielu sklepach

Ogólnopolska kontrola zostanie przeprowadzona w wybranych sklepach Biedronka. Pracownicy sieci skarżyli się na warunki pracy w okresie przedświątecznym, czym zainteresował się Główny Inspektorat Pracy.
Sklep Biedronka (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Biedronki w całym kraju mają zostać porządnie skontrolowane. Na wniosek związkowców oraz posłanki Pauliny Matysiak Główny Inspektorat Pracy zwrócił się do wszystkich okręgowych inspektorów Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) o przeprowadzenie kontroli w wybranych sklepach Biedronka. "Ta interwencja była konieczna" - przyznaje posłanka niezrzeszona

Pracownicy pracowali za długo przed Świętami?

Zapalnikiem do podjęcia kontroli był okres przedświąteczny, gdy Biedronka wydłużyła godziny otwarcia swoich sklepów.  "Od pracowników z całej Polski oraz od związków zawodowych docierały sygnały o nagłych i uciążliwych zmianach organizacji pracy tuż przed świętami. Mimo że grafiki były wcześniej podpisane, w grudniu wydłużano godziny otwarcia sklepów, nawet do pierwszej w nocy. Dla tysięcy zatrudnionych osób oznaczało to problemy z powrotem do domu, brak odpoczynku i czasu dla rodziny" - relacjonuje Paulina Matysiak.

Dlatego kontroli mają zostać poddane m.in. zasady planowania i zmieniania grafików, sposób informowania pracowników o zmianach, przestrzeganie minimalnych okresów odpoczynku oraz prawa do urlopów i dni wolnych. Związkowcy donoszą na wewnętrznej grupie, że zdarzyły się sytuacji, gdy niektórzy pracownicy zostawali do godzin nocnych w pracy, a następnego dnia zaczynali od godzin wczesnoporannych. "Pracownicy mówili też o brakach kadrowych, presji na nadgodziny oraz o odmowach urlopów i dni wolnych, również tych związanych z opieką nad dzieckiem. Jeśli te informacje się potwierdzą, to nie mówimy o trudnym okresie przedświątecznym, tylko o łamaniu praw pracowniczych" - zauważa posłanka.

Zobacz wideo Pokolenie nierobów. Co to będzie z pracą [CTB odc. 59]

Biedronka wydłużyła godziny otwarcia kosztem pracowników?

Biedronka w przedświątecznych komunikatach, informujących o dłuższych godzinach otwarcia, nie zdradzała, jaką mogą być tego konsekwencje dla pracowników. Paweł Stolecki, dyrektor operacyjny Biedronki mówił nawet, że "wolna Wigilia powoduje, że klienci przez 3 dni nie zrobią zakupów, natomiast nasze koleżanki i koledzy będą mogli spędzić ten świąteczny czas ze swoimi bliskimi". - W Biedronce doskonale to rozumiemy, tak jak to, że w tym szczególnie intensywnym okresie, każdy ma inny porządek dnia i dlatego wydłużamy godziny otwarcia naszych sklepów - zapewniał.

Na stronie sieci czytamy, że od 18 do 20 grudnia, sklepy Biedronka były czynne od 6:00 do 23:30 a w niedzielę handlową, 21 grudnia, od 8:00 do 22:00. W poniedziałek, 22 grudnia klienci mogli zrobić zakupy od 6:00 aż do 1:00 w nocy, natomiast we wtorek, 23 grudnia, od 5:00 do 23:30. "Wigilia została ustanowiona dniem wolnym po to, by pracownicy handlu mogli spędzić ten czas z bliskimi. Nie może być tak, że to wolne jest w praktyce odrabiane maksymalnym wydłużaniem pracy we wcześniejszych dniach" - uważa Paulina Matysiak. Zapowiedziała, że po zakończeniu czynności kontrolnych PIP ma przekazać jej informacje o ustaleniach i podjętych działaniach.

Co na to Biedronka?

O ustosunkowanie się do zarzutów pracowników poprosiliśmy Biedronkę. - Biedronka rygorystycznie stosuje się do obowiązujących przepisów prawa pracy i w pełni współpracuje z instytucjami kontrolnymi państwa, których działania nie wykazują naruszeń prawa. Jesteśmy również otwarci na dialog z organizacjami związkowymi, do którego niezmiennie zachęcamy, m.in. w trakcie okresowych spotkań z pracodawcą. Stanowisko w zakresie zagadnień zgłoszonych przez organizacje związkowe będziemy mogli przedstawić po zakończeniu kontroli - przekazała nam Katarzyna Strugalska, Dyrektor ds. Relacji Pracowniczych.

Przeczytaj też: Ujawnili kulisy pracy w Dino. Zakaz urlopów latem to nie wszystko. "Sytuacja bez precedensu".

Więcej o: