Rynek pracy pęka od obcokrajowców. ZUS w euforii. Odprowadzają gigantyczne składki

Polski rynek pracy przyjmuje coraz więcej obcokrajowców. To dobra informacja dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), którego kondycję podratowały dodatkowe składki. Pracodawcy obawiają się jednak zbyt dużego uzależnienia od cudzoziemców z jednego kierunku.
Urząd pracy (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Wyborcza.pl

Tylko przez ostatni rok składki na ubezpieczenia emerytalno-rentowe od obcokrajowców wzrosły o ponad miliard złotych. Z danych ZUS-u wynika, że wyniosły niemal 18,5 mld zł, a już po 11. miesiącach 2025 roku kwota ta wzrosła do niespełna 19,7 mld zł. Składki z roku na rok rosną i nie ma co się temu dziwić, gdy spojrzymy, jak tłumnie cudzoziemcy znajdują w Polsce zatrudnienie, a nawet otwierają własne biznesy. 

Rośnie liczba obcokrajowców w Polsce

Liczba cudzoziemców pracujących legalnie i podlegających ubezpieczeniom w ZUS na koniec 2025 r. wynosiła 1 mln 288 tys. osób. Rok wcześniej było to 1 mln 193 tys. osób. W ich liczba w skali kraju wzrosła o ponad 95,8 tys. osób. A to i tak nie oddaje w pełni skali obecności cudzoziemców w naszym kraju. - Rzeczywista liczba obywateli innych państw pracujących w Polsce może być znacznie większa, bo część z nich nie ma ubezpieczenia. Trzeba pamiętać o tym, że dane ZUS obejmują tylko osoby zatrudnione w taki sposób, od którego istnieje obowiązek odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne. Nie są w nich ujęci zagraniczni pracownicy, którzy wykonują pracę na umowę o dzieło lub pracują nielegalnie - Wojciech Ściwiarski, rzecznik prasowy ZUS w województwie mazowieckim.

Zobacz wideo Więcej zarabiają ci, którzy częściej zmieniają pracę

ZUS korzysta na większej migracji 

Skupmy się jednak na tych pracujących, bo ich obecność przynosi dużo dobrego samemu ZUS-owi. Cudzoziemcy pracujący w Polsce i objęci ubezpieczeniem emerytalno-rentowym odprowadzają składki do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, przez co mają też wpływ na jego stabilną kondycję. A o tym, że ZUS ma się dobrze, mówił niedawno m.in. minister finansów Andrzej Domański. - Wbrew temu, co mówiła opozycja, wbrew temu, co opowiadał PiS, że będziemy w ostatnich dniach roku mrozić wydatki. Dzięki bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy udało się to osiągnąć, co oznacza mniejsze dotacje do ZUS - mówił w rozmowie z Business Insiderem

Obcokrajowcy, którzy posiadają określoną podstawę pobytu w Polsce, mogą zakładać i prowadzić działalność gospodarczą na takich samych zasadach jak obywatele polscy. I z tego prawa mocno korzystają. - W kraju pod koniec grudnia 2025 roku ponad 91,7 tys. cudzoziemców prowadziło działalność gospodarczą, z czego w województwie mazowieckim ponad 26 tys. Zatem obcokrajowcy w Polsce nie tylko są zatrudnieni na umowach o pracę czy zleceniu, ale także sami otwierają firmy i tworzą dodatkowe miejsca pracy - dodał Wojciech Ściwiarski. Mazowsze to region, w którym liczba pracujących obcokrajowców jest jedną z najwyższych w Polsce. W województwie mazowieckim to ponad 331,6 tys. cudzoziemców, a w samej Warszawie 272,4 tys. 

Migracja z Ukrainy może odbić się czkawką?

Mówimy o "cudzoziemcach", ale są to przede wszystkim obywatele Ukrainy. Z danych ZUS-u wynika, że na koniec grudnia w statystykach ZUS było ich ponad 857 tys. Tylko w stolicy zgłoszonych do ubezpieczeń społecznych było 158,1 tys. Ukraińców. Tak mocne uzależnienie od migracji z jednego kierunku może być jednak wyzwaniem dla pracodawców. Natalia Myskova, prezeska Smart Solutions HR zauważa, że "uzależnienie od jednej narodowości sprawia, że polski rynek pracy naraża się na ryzyka strategiczne". -Każde zakłócenie w dostępności kandydatów z Ukrainy natychmiast odbije się na stabilności operacyjnej firm. Globalna konkurencja o pracowników staje się coraz ostrzejsza. Rozwiązaniem staje się dywersyfikacja kierunków rekrutacji, która przestaje być opcją, a zaczyna być warunkiem odporności systemu zatrudnienia - dodaje. 

- Dla wielu branż dywersyfikacja narodowości staje się koniecznością strategiczną. Dane przedstawione w badaniu pokazują jednoznacznie, że mimo coraz większej dywersyfikacji kierunków rekrutacji, wciąż dominującą narodowością pozostają obywatele Ukrainy, ale jednocześnie widać wyraźne symptomy zmiany - firmy zaczynają coraz częściej sięgać po kandydatów z innych części świata. Coraz silniej zaznaczają swoją obecność pracownicy z Ameryki Łacińskiej (17 proc.), Filipin i Indii (po 11 proc.) czy Nepalu (8 proc.) - wylicza. Z danych ZUS-u wynika, że poza Ukraińcami w Warszawie najczęściej zatrudnieni byli Białorusini - 48,1 tys., a następnie to obywatele Indii - 7,7 tys. osób i Wietnamu - 6,9 tys. osób. W zestawieniu z liczbą Ukraińców to jednak przepaść. 

Przeczytaj też: Pracownicy zdalni obawiają się zwolnień. Słusznie? "Są mniej widoczni".

Więcej o: