W środę na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Rosji prezydent Władimir Putin mówił o tym, że w 1867 roku Rosja sprzedała Alaskę (1,717 mln km2) za 7,2 mln dolarów, co dziś odpowiadałoby ok. 158 mln dolarów. Grenlandia jest większa (2,166 mln km2), dlatego Putin oszacował wartość wyspy na 200-250 mln dolarów. - Jeśli to porównamy biorąc pod uwagę ówczesne ceny złota, kwota byłaby wyższa, być może blisko miliarda dolarów. Myślę jednak, że Stany Zjednoczone mogłyby sobie na to pozwolić - mówił, cytowany przez oficjalną stronę Kremla. Putin dodał, że w 1917 roku Dania sprzedała Amerykanom Wyspy Dziewicze, więc istnieje precedens.
Rosyjski prezydent odniósł się też do planów Donalda Trumpa, dotyczących przejęcia kontroli nad Grenlandią. - To, co się z nią stanie, absolutnie nie jest naszą sprawą - stwierdził. Innego zdania jest sam Trump. Prezydent USA podkreślał, że Grenlandia ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych, a Dania - w jego ocenie - nie jest w stanie ochronić wyspy przed Chinami i Rosją.
Z kolei rzecznik chińskiego MSZ Guo Jiakun na konferencji prasowej w Pekinie powiedział, że oskarżenia USA pod adresem Pekinu są bezpodstawne. - Chiny sprzeciwiają się praktyce tworzenia czegoś z niczego i wykorzystywania Chin jako pretekstu do samolubnych korzyści - mówił rzecznik chińskiego MSZ.
Władimir Putin powiedział podczas spotkania z palestyńskim liderem Mahmoudem Abbasem, że Rosja jest gotowa przekazać miliard dolarów na rzecz Rady Pokoju, którą powołał Donald Trump. Stwierdził jednak, że pieniądze miałyby pochodzić z funduszy zamrożonych przez poprzednią administrację USA.
- Myślę, że jest to całkowicie możliwe. Omawialiśmy już wcześniej takie opcje z przedstawicielami administracji amerykańskiej, a spotkanie i dyskusja na ten temat są planowane na dziś w Moskwie - powiedział Putin, cytowany przez oficjalną stronę internetową Kremla.