Rewolucja w umowach o pracę na stole. Jest nowy plan ws. reformy PIP

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy i jej uprawnień od początku budzi kontrowersje. Na tyle duże, że na początku roku Donald Tusk poinformował, że podjął decyzję o tym, by nie kontynuować reformy PIP, która miała pozwolić urzędnikom na zmianę umowy śmieciowej na umowę o pracę. Temat jednak powraca. Jest nowy plan.
Ministerka rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i premier Donald Tusk w Warszawie (zdjęcie archiwalne)
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Reforma PIP i wzmocnienie roli tej instytucji to jeden z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy (KPO), który wywołał zgrzyty w koalicji. Przypomnijmy, że resort pracy kierowany przez Agnieszkę Dziemanowicz-Bąk chciał, by inspektor pracy mógł podczas kontroli w firmie wydać decyzję administracyjną, która przekształcałaby pracownikom ich pozorne umowy cywilnoprawne i B2B w umowy o pracę. Zgodnie z początkową propozycją decyzja byłaby natychmiast wykonalna i miała moc wsteczną sięgającą kilku lat.

Tusk zablokował reformę PIP

Potem ta propozycja była modyfikowana, ale ostatecznie prace nad reformą PIP zostały na początku stycznia zablokowane przez szefa rządu. - Podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą - mówił premier Donald Tusk. I dodał, że "możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika, bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu, to zły pomysł". Jednocześnie z jednocześnie ministerkę pracy i ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, by wypracowali nowe rozwiązanie w tej sprawie. 

Zobacz wideo Programiści z pomocą AI pracują... wolniej!

Jest nowy plan na przekształcanie umów

I nowe rozwiązanie jest już na stole. Portal Money.pl dotarł do szczegółów. Reforma ma już nie wzbudzać takich kontrowersji i trwa teraz wyścig z czasem, by nie stracić miliardów złotych z KPO. Nowa wersja ustawy ma być już gotowa. Jak czytamy, "obrany tam kierunek cieszy się wstępną aprobatą nawet największych rządowych sceptyków". Zgodnie z nowym pomysłem inspektor pracy w dalszym ciągu będzie mógł wydać decyzję administracyjną, ale będzie ona zaskarżalna od razu do sądu, a nie najpierw do Głównego Inspektora Pracy. Gdy tak się stanie, to jej wykonanie będzie wstrzymane do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia. Pojawia się też pomysł stosowania zabezpieczeń sądowych w przypadku np. kobiet w ciąży czy innych wrażliwych grup pracowników i dostosowanie się potem do późniejszego, prawomocnego wyroku. 

Duże wyzwanie dla ministra Żurka

Przy takim rozwiązaniu sądy pracy będą miały zapewne mnóstwo pracy i dużym wyzwaniem będzie, by szybko rozstrzygały ewentualne spory pomiędzy pracodawcą a inspektorem pracy. Rozmówca Money.pl z otoczenia Kancelarii Premiera wskazuje, że w tym przypadku trzeba zapewnić szybką ścieżkę albo powołać wyodrębnione wydziały w sądach. - To jednak przede wszystkim zmartwienie ministra Żurka - dodaje. Podkreślono, że pozytywne sygnały wobec nowego kształtu reformy płyną m.in. z Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. 

Więcej o: