Praca nieletnich w gastronomii od lat budzi emocje, szczególnie gdy w grę wchodzą duże sieci i setki lokali rozsianych po całym stanie. Jak podaje Fox Business, w Wisconsin urzędnicy postanowili dokładnie przyjrzeć się praktykom jednego z operatorów Burger Kinga. Kontrola ujawniła skalę, która zaskoczyła nawet doświadczonych inspektorów. Sprawa szybko przestała być wyłącznie lokalnym problemem i stała się punktem odniesienia w szerszej dyskusji o ochronie młodych pracowników.
Śledztwo prowadzone przez Wisconsin Department of Workforce Development objęło ponad 100 lokali sieci Burger King działających na terenie stanu. Jak informuje New York Post, szczegółowa analiza dokumentacji wykazała liczne złamania przepisów w wielu punktach. Urzędnicy ustalili, że w ciągu 2 lat doszło do co najmniej 1656 naruszeń norm dotyczących pracy osób nieletnich oraz wypłaty należnych wynagrodzeń. Z zebranych materiałów wynika, że problem miał charakter systemowy. Wielu młodocianych wykonywało swoje obowiązki w warunkach, które drastycznie odbiegały od wymogów prawa stanowego. Właśnie dlatego władze określiły tę sprawę jako najpoważniejszy tego typu przypadek w nowoczesnej historii Wisconsin.
Najpoważniejsze zarzuty koncentrują się na przyjmowaniu do pracy bardzo młodych osób bez wymaganych prawem zgód. Prawie 600 pracowników w wieku 14 i 15 lat rozpoczęło wykonywanie zawodu bez obowiązkowych pozwoleń na zatrudnienie. To jednak dopiero początek listy uchybień. Wielu młodych ludzi odbywało wyczerpujące zmiany bez należnych przerw na przerwę i posiłek. Część z nich świadczyła pracę poza dozwolonymi godzinami lub przekraczała limity czasu przewidziane dla uczniów w wieku szkolnym. Dla wielu rodzin oznaczało to realne zagrożenie dla zdrowia i wyników w nauce ich dzieci.
Stan Wisconsin domaga się nie tylko kar administracyjnych, ale także pieniędzy dla poszkodowanych pracowników. Operator restauracji ma wypłacić ponad 237 tys. dolarów (ok. 838 tys. zł) zaległych pensji, nadgodzin i kar finansowych bezpośrednio nieletnim pracownikom. Do tego dochodzą możliwe dodatkowe odszkodowania, które w niektórych przypadkach mogą sięgnąć nawet dwukrotności utraconych zarobków. Największą część potencjalnej sankcji stanowią jednak kary cywilne. Przy stawce 500 dolarów (ok. 1768 zł) za każde naruszenie łączna kwota może przekroczyć 1 milion dolarów (ok. 3,5 mln zł). Wysokość żądanej sumy ma odzwierciedlać skalę i powtarzalność problemu.
Stanowe władze dały firmie krótki czas na dobrowolne uregulowanie należności i dostosowanie się do przepisów. Jeśli operator Burger Kinga nie zapłaci na czas, sprawa trafi do sądu, a ostateczna kara może być jeszcze wyższa. Jednocześnie urzędnicy nakazali natychmiastowe wprowadzenie zmian w zasadach zatrudniania nieletnich. Gubernator stanu Wisconsin Tony Evers skomentował sprawę wprost, odnosząc się do odpowiedzialności władz za ochronę młodych pracowników. - Tutaj, w Wisconsin, mamy długą tradycję dbania o to, aby pracownicy byli traktowani z godnością i szacunkiem, a w przypadku dzieci ma to szczególne znaczenie. Naszym obowiązkiem jest dopilnowanie, aby pracujące dzieci były chronione przed wykorzystywaniem, nieuczciwymi praktykami pracodawców oraz narażaniem na niebezpieczne lub nielegalne warunki pracy - cytuje gubernatora New York Post. Sprawa z Wisconsin jest jasnym sygnałem dla całej branży gastronomicznej, że kwestie pracy młodych osób będą kontrolowane znacznie dokładniej.