W sobotę pod ratuszem w San Francisco odbył się marsz poparcia dla miliarderów. Frekwencja jednak nie dopisała i przeciwko podatkowi od miliarderów w Kalifornii protestowała tylko garstka osób. Na wydarzeniu pojawiły się natomiast tłumnie media (liczba dziennikarzy niemal przekroczyła protestujących, podaje Mission Local) i osoby o odmiennych poglądach, w związku z czym przybrało ono absurdalny charakter. Organizator marszu Derik Kauffman tego się spodziewał. - Domyślałem się, że będzie to [protest - red.] prowokacyjne. Bez tej nazwy nie wzbudziłby takiego zainteresowania - stwierdził Kauffman cytowany w CBS News.
Przeciwnicy opodatkowania miliarderów twierdzą, że doprowadzi to do odpływu bogactwa i innowacji ze stanu, którego PKB jest czwartym największym na świecie (większe mają tylko całe Stany Zjednoczone, Chiny oraz Niemcy). - Wiem, że wiele osób nie zgadza się z takim podejściem, ale naprawdę wierzę, że większość miliarderów wywarła bardzo pozytywny wpływ na gospodarkę - twierdzi Kauffman.
- Jestem chrześcijanką. Przysięgam na Boga, że jestem tu całkowicie szczera. Będziemy mówić poważnie. Lubimy miliarderów. Chcemy, żeby zostali - powiedziała z kolei pomysłodawczyni marszu, która przedstawiła się jako Annie z Berkley.
Osobom o przeciwnych poglądach obecność telewizji dała możliwość publicznego wyrażenia swojego sprzeciwu, z której postanowili skorzystać. Pojawiła się para z sarkastycznymi transparentami: "To wojna klas, a my ją wygrywamy" oraz "Zachowajmy nierówności w Kalifornii". Z kolei mężczyzna ubrany w garnitur i koronę ironizował: - Patrząc na kogoś, nie wiesz, jaka jest jego historia, jaką toczy wewnątrz siebie walkę. Toteż nie jesteś w stanie stwierdzić, czy ktoś dźwiga ciężar miliardów dolarów. To naprawdę duży ciężar. Natomiast Razelle Swimmer przez cały piątek tworzyła gigantyczną trzymetrową kukłę szefa kuchni z nożem rzeźnickim i hasłem "Zjedzmy bogaczy".
Marsz wywołał niesmak również u niektórych mieszkańców San Francisco. Przedsiębiorca John Quillinan, który oświadczył, że popiera pomysł 5 proc. podatku od majątku miliarderów i przyprawia go o mdłości, że nie są w stanie tego zaakceptować. - Oddałbym pięć procent swojego majątku netto w ciągu pięciu lat, żeby pomóc mojej społeczności. Prowadzę małą firmę. Nie radzę sobie rewelacyjnie, a i tak zrobiłbym to, żeby pomagać ludziom. Co jest z tobą nie tak, że nie chcesz tego robić? Michele i Jesse Foster, gdy minęli protestujących, byli zdezorientowani i zakładali, że nikt nie może na poważnie wyrażać sprzeciwu wobec opodatkowania miliarderów. - To trochę przerażające w dzisiejszych czasach. Niczemu nie można ufać, prawda? Rozmawiałam przez telefon z córką i pomyślałam sobie: Muszę się rozłączyć. Muszę iść i nakrzyczeć na tych ludzi – powiedziała Michele.
Kalifornia jest w trakcie procedowania projektu obywatelskiego "2026 Billionaire Tax Act", który ma być jednorazowym podatkiem 5 proc. od majątku netto powyżej 1 mld dolarów. Sergey Brin, jeden z założycieli Google, z tego powodu przeniósł się już z Kalifornii do Florydy. Głosowanie w sprawie podatku, który miałby przynieść 100 mld dolarów na wsparcie ochrony zdrowia i programów żywieniowych, odbędzie się w listopadzie.