Przejęcie InPostu. Jest pierwszy sprzeciw. "Moment istotny. Może ośmielić"

Wielkie przejęcie InPostu może jednak nie dojść do skutku? Pojawił się pierwszy akcjonariusz, który nie zgadza się na transakcję na zaproponowanych warunkach. Jeśli pojawią się kolejni, może dojść do dużego zwrotu.
Paczkomat InPostu w Warszawie
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Kłopoty z wielkim przejęciem InPostu. Brytyjski fundusz inwestycyjny Aberdeen, będący mniejszym akcjonariuszem spółki, zapowiedział, że zagłosuje przeciwko transakcji. Uważa, że złożona oferta jest za niska, a InPost niedowartościowany. Matthew Peacock, analityk ds. badań w Aberdeen Investments, przekazał, że "oferta ma charakter oportunistyczny i ma na celu wykorzystanie chwilowych wahań cen akcji kosztem długoterminowych akcjonariuszy". Przypomnijmy, że gdy InPost wchodził na giełdę papierów wartościowych w Amsterdamie w Holandii, akcję firmy można było kupić za 16 euro, a obecnie za zejście z rynku kupujący chcą wypłacić akcjonariuszom 15,60 euro za akcję.

Akcjonariusz o przejęciu InPostu

"Uważamy, że trudno jest pogodzić jednomyślne poparcie zarządu dla transakcji z najlepszym interesem wszystkich akcjonariuszy - zarówno tych z pakietem kontrolnym, jak i mniejszościowym. W związku z tym apelujemy do zarządu o priorytetowe przeprowadzenie gruntownej ponownej oceny swojego podejścia decyzyjnego, aby zapewnić jego pełną zgodność z długoterminowymi interesami wszystkich akcjonariuszy" - napisano w liście do zarządu, cytowanym przez Bloomberg. Aberdeen posiada około 0,2 proc. udziałów w InPost.

Sprzeciw Brytyjczyków może (choć nie musi) okazać się początkiem problemów InPostu. Dziennikarz Rafał Hirsch w tekście dla wnp.pl zwraca uwagę, że "sam Aberdeen jest za mały, aby tę transakcję zablokować, ale moment jest istotny, bo teraz okaże się, czy ta deklaracja nie ośmieli innych akcjonariuszy i czy za chwilę nie okaże się, że przy tej cenie planowany wykup po prostu się nie uda". Kluczowa będzie w tym przypadku reakcja rynku. "Jeśli teraz kurs pójdzie w górę i przekroczy poziom z oferty, będzie to oznaczać, że rynek zaczyna oczekiwać, że 15,6 za akcję to faktycznie za mało. Wtedy chętni do przejęcia InPostu będą musieli albo podnieść cenę i w efekcie zapłacić za spółkę więcej, albo zrezygnować ze swoich planów" - wyjaśnia Rafał Hirsch. 

Zobacz wideo Deregulacja.pl - Brzoska Muskiem Tuska [Co to będzie odc.45]

Wielkie przejęcie InPostu. Tak wyliczyli cenę  

InPost utrzymuje, że oferta wykupu akcji jest atrakcyjna, ponieważ jest o "50 proc. wyższa w stosunku do ceny akcji z dnia 2 stycznia 2026 r. oraz 53 proc. w stosunku do średniej ceny ważonej wolumenem z trzech miesięcy, poprzedzających dzień 2 stycznia 2026 r. i 43 proc. w stosunku do średniej ceny ważonej wolumenem z sześciu miesięcy poprzedzających dzień 2 stycznia 2026 r.". Przejęcie dojdzie do skutku, gdy w rękach zakupowego Konsorcjum znajdzie się 80 proc. udziałów. W jego skład wchodzą: fundusz Advent, kurierski FedEx, A&R i PPF. Cała transakcja szacowana jest na 7,8 mld euro.

W związku z ofertą przejęcia InPostowi przygląda się agencja Fitch Ratings. Eksperci umieścili ratingi polskiej spółki na liście obserwacyjnej ze wskazaniem negatywnym (Rating Watch Negative - RWN), podaje Business Insider za PAP. Agencja zastrzegła jednak, że cofnie decyzję, jeśli przekształcenia w akcjonariacie InPostu zostaną zakończone albo pojawi się informacja, że ostatecznie do nich zupełnie nie dojdzie. 

Przeczytaj też: Co dalej z InPostem? Gigant został sprzedany. Taki plan ma Rafał Brzoska. "Podatki zostają".

Więcej o: