Kłopoty z wielkim przejęciem InPostu. Brytyjski fundusz inwestycyjny Aberdeen, będący mniejszym akcjonariuszem spółki, zapowiedział, że zagłosuje przeciwko transakcji. Uważa, że złożona oferta jest za niska, a InPost niedowartościowany. Matthew Peacock, analityk ds. badań w Aberdeen Investments, przekazał, że "oferta ma charakter oportunistyczny i ma na celu wykorzystanie chwilowych wahań cen akcji kosztem długoterminowych akcjonariuszy". Przypomnijmy, że gdy InPost wchodził na giełdę papierów wartościowych w Amsterdamie w Holandii, akcję firmy można było kupić za 16 euro, a obecnie za zejście z rynku kupujący chcą wypłacić akcjonariuszom 15,60 euro za akcję.
"Uważamy, że trudno jest pogodzić jednomyślne poparcie zarządu dla transakcji z najlepszym interesem wszystkich akcjonariuszy - zarówno tych z pakietem kontrolnym, jak i mniejszościowym. W związku z tym apelujemy do zarządu o priorytetowe przeprowadzenie gruntownej ponownej oceny swojego podejścia decyzyjnego, aby zapewnić jego pełną zgodność z długoterminowymi interesami wszystkich akcjonariuszy" - napisano w liście do zarządu, cytowanym przez Bloomberg. Aberdeen posiada około 0,2 proc. udziałów w InPost.
Sprzeciw Brytyjczyków może (choć nie musi) okazać się początkiem problemów InPostu. Dziennikarz Rafał Hirsch w tekście dla wnp.pl zwraca uwagę, że "sam Aberdeen jest za mały, aby tę transakcję zablokować, ale moment jest istotny, bo teraz okaże się, czy ta deklaracja nie ośmieli innych akcjonariuszy i czy za chwilę nie okaże się, że przy tej cenie planowany wykup po prostu się nie uda". Kluczowa będzie w tym przypadku reakcja rynku. "Jeśli teraz kurs pójdzie w górę i przekroczy poziom z oferty, będzie to oznaczać, że rynek zaczyna oczekiwać, że 15,6 za akcję to faktycznie za mało. Wtedy chętni do przejęcia InPostu będą musieli albo podnieść cenę i w efekcie zapłacić za spółkę więcej, albo zrezygnować ze swoich planów" - wyjaśnia Rafał Hirsch.
InPost utrzymuje, że oferta wykupu akcji jest atrakcyjna, ponieważ jest o "50 proc. wyższa w stosunku do ceny akcji z dnia 2 stycznia 2026 r. oraz 53 proc. w stosunku do średniej ceny ważonej wolumenem z trzech miesięcy, poprzedzających dzień 2 stycznia 2026 r. i 43 proc. w stosunku do średniej ceny ważonej wolumenem z sześciu miesięcy poprzedzających dzień 2 stycznia 2026 r.". Przejęcie dojdzie do skutku, gdy w rękach zakupowego Konsorcjum znajdzie się 80 proc. udziałów. W jego skład wchodzą: fundusz Advent, kurierski FedEx, A&R i PPF. Cała transakcja szacowana jest na 7,8 mld euro.
W związku z ofertą przejęcia InPostowi przygląda się agencja Fitch Ratings. Eksperci umieścili ratingi polskiej spółki na liście obserwacyjnej ze wskazaniem negatywnym (Rating Watch Negative - RWN), podaje Business Insider za PAP. Agencja zastrzegła jednak, że cofnie decyzję, jeśli przekształcenia w akcjonariacie InPostu zostaną zakończone albo pojawi się informacja, że ostatecznie do nich zupełnie nie dojdzie.
Przeczytaj też: Co dalej z InPostem? Gigant został sprzedany. Taki plan ma Rafał Brzoska. "Podatki zostają".