W sobotę (28 lutego) rozpoczął się atak USA i Izraela na Iran. Kilka godzin później nad Dubajem przechwycono irańskiego drona, którego szczątki spadły na pięciogwiazdkowy hotel Burdż al-Arab w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Między innymi nad ZEA czasowo zamknięto przestrzeń powietrzną, a linie tymczasowo zawiesiły loty. Rejsy do Dubaju (do 4 marca), Rijadu (do 8 marca) oraz Tel Awiwu (do 15 marca) odwołały Polskie Linie Lotnicze LOT.
Podobnie postąpiły inne europejskie linie. Na Bliskim Wschodzie utknęło setki tysięcy podróżnych, a wielu z nich przebywa w Dubaju. Wśród nich są Polacy.
Pani Beata opowiedziała w rozmowie z Next.gazeta.pl, że przyleciała do Dubaju 25 lutego i ma tam pozostać na dwa tygodnie.
- W sobotę w trakcie powrotu z Abu Zabi dowiedzieliśmy się o ataku. Najgorsza była noc z soboty na niedzielę, gdy wszyscy uczestnicy wycieczki otrzymali pierwszy, bardzo głośny alert o potencjalnym ryzyku ataku rakietowego i konieczności udania się do zamkniętej przestrzeni. Towarzyszył nam olbrzymi stres, ponieważ można było spodziewać się wszystkiego - podkreśliła.
Również w nocy z niedzieli na poniedziałek około godziny 23:30 otrzymała alert o zagrożeniu.
- Ale wiedzieliśmy już, jak się zachować - dodała.
Turystka wyjaśniła nam, że wraz z innymi osobami utknęła w hotelu w Dubaju.
- Biuro nie potrafi udzielić nam informacji, czy od środy będziemy zakwaterowani w hotelu docelowym. Zapowiadają, że jeżeli zdecydujemy się skorzystać z wypoczynku, to nie zapewnią nam powrotu, ponieważ czekamy na ewakuację i nie wiadomo kiedy to nastąpi - wyjaśniła nasza rozmówczyni.
Z kolei pani Ewelina przekazała nam, że obecna sytuacja w Dubaju wydaje się nieco spokojniejsza niż poprzedniej nocy.
- Otrzymaliśmy dziś od hotelu informację, że możemy przedłużyć nasze pobyty, więc zostały one przedłużone na ten moment do środy. Sugeruje nam się, że może to potrwać do końca tygodnia - zaznaczyła. Turystka zapewniła, że mają na miejscu dobrą opiekę i kontakt z wieloma Polakami.
- Niestety już słyszymy, że dziś nie zostanie otwarta strefa powietrzna, w związku z czym wszystko się przesuwa. Marzymy o tym, by być już w domu. Mimo wszystko jest ta niepewność i lęk, jak to dalej będzie - powiedziała nasza rozmówczyni.
W Dubaju jest również pan Roman, który przyznał, że w sobotę podczas przechwycenia irańskiego drona przebywał na 54. piętrze w hotelu Burdż Chalifa. Ten luksusowy obiekt jest oddalony o około 10 km od Burdż al-Arab.
- Regularnie słychać odgłosy walki. Dzisiaj rano słychać było wybuchy od strony lotniska, a mieszkamy blisko. Wczoraj wieczorem nastąpiła ostra wymiana ognia, aż niebo się rozświetlało - zrelacjonował. Nasz rozmówca pokazał również zdjęcia. Można je zobaczyć w poniższej galerii:
Pan Roman przyleciał do Dubaju 23 lutego, a wylot miał zaplanowany na sobotę (28 lutego). Jego lot został następnie przełożony na niedzielę (1 marca).
- Aktualnie przebukowaliśmy bilety na środę - wyjaśnił i zaznaczył, że jeśli tego dnia nie uda się wylecieć, to uda się drogą lądową do Maskatu, stolicy Omanu.
- Dojazd mamy ogarnięty, ale podobno co jakiś czas zamykają granicę. Problemy są też z lotami. Informacje są sprzeczne i to nas wstrzymuje - podkreślił.
Jedni wolą siedzieć i czekać w mimo wszystko bezpiecznym Dubaju. Inni wolą zaryzykować. Śledzę opinie i jestem w kontakcie z ludźmi, którzy próbują tej alternatywnej drogi przez Oman. Ogólnie w mieście jest cisza i spokój. My jesteśmy na własną rękę, ale spotkaliśmy w hotelu Polaków, którzy mieli zorganizowaną wycieczkę z biura podróży i mówili, że anulowali im wszystkie atrakcje. Byłem pewien, że ominie to wszystko ZEA. Zawsze tu było bezpiecznie. Gdyby nie ta myśl, nie pojechalibyśmy tutaj
- powiedział nam pan Roman.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchomiło dodatkową infolinię dla polskich obywateli pod numerem: +48 22 523 8880. "Konsultanci będą udzielać informacji konsularnych na temat aktualnej sytuacji w regionie i możliwości uzyskania pomocy. W celu uzyskiwania informacji prosimy nadal o sprawdzanie stron internetowych i mediów społecznościowych ambasad i MSZ oraz o zarejestrowanie się w systemie Odyseusz" - podkreślono w komunikacie.
Napisz do autora: dominik.molinski@grupagazeta.pl