Tańsze kredyty na horyzoncie? Szanse na kolejną obniżkę stóp są. Zdecyduje o tym sytuacja w Iranie

Z najnowszych analiz ekonomistów PZU wynika, że kolejna obniżka stóp procentowych w Polsce może mieć miejsce już w lipcu. Przestrzeń do luzowania polityki pieniężnej daje obecnie dobra kondycja polskiej gospodarki i niska inflacja. Plany Rady Polityki Pieniężnej mogą jednak pokrzyżować dramatyczne wydarzenia na Bliskim Wschodzie.
Prezes NBP Adam Glapiński
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Według oceny ekspertów PZU, kolejny krok w stronę tańszego pieniądza jest wysoce prawdopodobny w połowie roku. Warunkiem koniecznym do cięcia stóp w lipcu, które zbiegłoby się z publikacją kolejnej projekcji inflacji i PKB przez Narodowy Bank Polski, jest jednak uspokojenie sytuacji międzynarodowej.

Zobacz wideo Donald Tusk powierzył deregulację Rafałowi Brzosce. Biznesmen może nie być tak entuzjastyczny

Zgodnie z analizą ekonomistów przestrzeń do łagodzenia polityki istniała już w lutym, o czym świadczyły komunikaty płynące z samej RPP sugerujące spadek inflacji w pierwszym kwartale bieżącego roku i jej późniejszą stabilizację wokół celu. Członkowie Rady woleli jednak poczekać na twarde dane, które potwierdziły te przewidywania. Proces decyzyjny mocno wsparła nowa projekcja oraz wyniki modelu NECMOD. Pokazują one wyraźne ożywienie gospodarcze przy jednoczesnym braku presji cenowej.

NBP zrewidował w górę prognozę realnego wzrostu PKB na rok 2026 do poziomu 3,9 procent, redukując jednocześnie przewidywania inflacyjne z 3,4 proc.  do 2,3 proc. W horyzoncie do 2028 r. średnioroczna inflacja ma utrzymywać się w przedziale od 2,3 do 2,4 procent, a więc w punkt celu banku centralnego.

Marcowe cięcie i argumenty prezesa NBP

Zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami, na ostatnim posiedzeniu w Radzie Polityki Pieniężnej zbudowała się większość popierająca obniżkę kosztu pieniądza o 25 punktów bazowych. W efekcie stopa referencyjna spadła z obowiązującego od grudnia ubiegłego roku pułapu 4 procent do poziomu 3,75 procent.

Prezes NBP Adam Glapiński podczas konferencji prasowej po posiedzeniu szczegółowo wyjaśniał motywy tej decyzji. Jak podkreślał, twarde dane gospodarcze stanowią niezbity dowód na słuszność obranego kursu. Inflacja konsumencka za styczeń uplasowała się na poziomie 2,2 procent rok do roku, przebijając w dół wyznaczony na 2,5 procent cel NBP. Równie istotnym argumentem dla decydentów było wyraźne obniżenie dynamiki płac w sektorze przedsiębiorstw. Prezes NBP zaznaczył, że spadek inflacji ma charakter trwały i docelowo koszty pieniądza mogłyby zostać ścięte do 3,5 procent. 

Podażowy szok z ogarniętego wojną Bliskiego Wschodu

Ekonomiści PZU kładą ogromny nacisk na otoczenie geopolityczne, które pozostaje największym ryzykiem dla powyższego scenariusza. Obecny poziom cen surowców energetycznych nie stanowi wprawdzie zagrożenia dla wywindowania inflacji poza dopuszczalny przedział, ale szok wynikający z bliskowschodnich napięć ma ewidentnie charakter podażowy. Zjawisko to może uderzyć w globalne rynki ze zdwojoną siłą, jednocześnie nakręcając presję cenową i dławiąc tempo wzrostu gospodarczego.

Obawy analityków nabierają szczególnego znaczenia w obliczu potężnej eskalacji konfliktu na linii USA-Iran, jaka ma miejsce na początku marca 2026 r. Region Bliskiego Wschodu stał się areną zmasowanych operacji militarnych na bezprecedensową skalę. Izraelskie lotnictwo zbombardowało centrum Bejrutu, atakując między innymi infrastrukturę hotelową, a kolejne uderzenia precyzyjne spadły na rafinerię w Teheranie.

Równolegle prezydent Stanów Zjednoczonych odrzuca możliwości negocjacji z rządem irańskim, grożąc potężnym odwetem zbrojnym. Globalne łańcuchy dostaw powiązane z kluczowymi szlakami morskimi regionu zostały trwale sparaliżowane. Jeśli ten militarny pożar nie zostanie szybko opanowany, polska Rada Polityki Pieniężnej niemal na pewno wstrzyma się z jakimikolwiek letnimi obniżkami stóp procentowych.

Więcej o: