Ujawniono plan rządu. Tak ma przebiegać repolonizacja gospodarki. "Projekt na dekady"

Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) przygotowało strategię repolonizacji gospodarki. Po miesiącach prac poznamy oficjalną definicję tzw. local content oraz nowe wymagania, z jakimi będą musiały zmierzyć się firmy i spółki z udziałem państwa.
Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun i Marcin Kierwiński
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

O „repolonizacji" polskiej gospodarki słyszymy już od ponad roku. Mówił o tym m.in. w kwietniu i maju zeszłego roku premier Donald Tusk. Pod koniec zeszłego roku ruszyły realne prace nad tym procesem. W Ministerstwie Aktywów Państwowych odbywały się posiedzenia Zespołu ds. Udziału Komponentu Krajowego. Wreszcie mamy ich pierwsze efekty.

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w rozmowie z serwisem Business Insider zdradził, że w przyszłym tygodniu, w jednym z polskich zakładów przemysłowych, zostanie oficjalnie ogłoszona definicja local content.

Czym właściwie jest local content?

W bezpośrednim tłumaczeniu to „komponent krajowy" lub „wkład lokalny". Mówiąc najprościej: pojęcie to określa, jaka część pieniędzy wydanych przez państwo na wielką inwestycję faktycznie zostaje w rodzimej gospodarce. 

Chodzi o nałożenie wymogów, by przy realizacji dużych projektów główny wykonawca korzystał z polskich podwykonawców, kupował materiały wyprodukowane w kraju i zatrudniał lokalnych specjalistów. Dzięki temu zyski z państwowych kontraktów nie wypływają od razu za granicę, lecz budują kapitał polskich firm.

Tak ma wyglądać "repolonizacja" gospodarki

Pakiet na rzecz local content ma składać się z pięciu elementów. Przede wszystkim ma pojawić się jego definicja, co nie będzie formalną zmianą prawa, ale – jak mówił minister kilka tygodni temu – „krokiem milowym".

Przyjęcie definicji local content to kluczowy moment. Tworzymy wspólny punkt odniesienia, który pozwoli konsekwentnie wzmacniać udział polskich firm w strategicznych inwestycjach

– zapowiadał w lutym Wojciech Balczun. – Wszystko, co będzie konsekwencją przyjętych definicji, będzie dopracowywane w trakcie realizacji i monitorowania projektu. Udowodniliśmy, że idziemy w dobrą stronę - dodał. 

Oprócz tego MAP ma przedstawić KPI (Key Performance Indicators), czyli wskaźniki, które będą mierzyć stopień realizacji tego celu przez spółki Skarbu Państwa, oraz metodologię wyliczania local contentu, który firmy będą musiały raportować do GUS-u. Takie rozwiązanie ma być dla rządu „narzędziem formalnego wpływu do oceniania spółek pod kątem tego, na ile uwzględniają one element komponentu krajowego w celach zarządczych". Według medialnych doniesień, niektóre państwowe spółki miały już zacząć przygotowywać się do tych zmian.

– Analizujemy też to, jak zdefiniowanie local content będzie oddziaływało na poszczególne, planowane wielkie inwestycje. Chodzi o to, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Definicja odniesie się też do tego, jak traktować spółki z siedzibą w Polsce, płacące tu podatki, lecz mające spółki matki za granicą. Odpowiedź na to nie będzie zero-jedynkowa, ponieważ nie da się tego jednoznacznie przesądzić

– tłumaczył Balczun w rozmowie z Business Insiderem.

Minister dodawał, że ostatnią rzeczą, jaką chce zrobić, jest zaszkodzenie biznesowi i polskiej gospodarce. Zależy mu jednak na wyrównaniu szans dla polskiego biznesu, w szczególności dla małych i średnich, rodzimych firm.

Zobacz wideo Właściciel firmy utrzymuje pracownika? Jest odwrotnie

Polska zmieni podejście do biznesu?

Podczas posiedzenia Zespołu ds. Udziału Komponentu Krajowego minister aktywów państwowych mówił, że państwo traktuje komponent krajowy i local content znacznie szerzej niż tylko jako swój priorytet na najbliższe dwa lata.

– Jeżeli efektywnie popracujemy w tym gronie i stworzymy podwaliny pod nowe myślenie w całym systemie, to jest to projekt na dekady. Będzie to flagowy element pokazujący, że my, jako Polska – która była krajem aspirującym przez ostatnie trzy dekady – staliśmy się krajem świadomym i ambitnym. Jesteśmy 20. gospodarką świata, liderem w Europie i mamy ambicje, żeby być kluczowym graczem w naszym regionie. Powinniśmy być bardzo mocno zorientowani na wspieranie własnego biznesu, własnych producentów i dostawców usług

– podkreślał Wojciech Balczun. W pracach nad nową definicją brali udział przedstawiciele największych polskich spółek, takich jak m.in.: PZU, PGE, PKO BP, PGZ oraz Orlen.

Przeczytaj też: "Paradoks bezrobocia w Polsce. Jest najwyższe i najniższe od lat. Jak to możliwe?".

Więcej o: