Europejskie lotniska już niebawem pod ścianą - paliwo się kończy. Nie będzie lotów na wakacje?

Już w maju w Europie zacznie brakować paliwa lotniczego, jeśli nie zostanie odblokowana żegluga przez Cieśninę Ormuz, prowadzącą z Zatoki Perskiej - ostrzegło Komisję Europejską stowarzyszenie portów lotniczych.
Tankowanie samolotu Lufthansy na lotnisku we Frankfurcie
Fot. REUTERS/Ralph Orlowski

"Jeśli w ciągu najbliższych trzech tygodni przejście przez Cieśninę Ormuz nie zostanie wznowione w znaczący i trwały sposób, to w UE realnością będzie systemowy brak paliwa lotniczego jet" - zaalarmowało komisarza ds. transportu Apostolosa Tzitzikostasa stowarzyszenie europejskich portów lotniczych ACI Europe w piśmie przedstawionych przez dziennik "The Financial Times". 

ACI Europe zwróciło uwagę, że obecnie w Europie nie brakuje jeszcze paliwa jet, używanego w lotniczych silnikach odrzutowych, ale jego zapasy się kurczą. A jednocześnie cześć takiego paliwa jest rezerwowana na potrzeby wojska. W efekcie część linii lotniczych już nie gwarantuje, że będzie je miała w maju. 

Narastające problemy z dostępnością w Europie paliwa jet już na początku kwietnia sygnalizował magazyn "Politico".

Krach wakacyjnych wylotów

Europejskie porty lotnicze podkreśliły, że deficyt paliw zagroził liniom lotniczym w czasie, gdy zbliża się szczyt lotów na wakacje. Ich ograniczenie w takim czasie może doprowadzić do problemów w branży turystycznej wielu państw Europy, dla których gospodarek ten sektor ma wielkie znaczenie.

Stowarzyszenie ACI Europe zaapelowało do KE, aby w czasie obecnego kryzysu

zajęła się problemami portów lotniczych, a także zaczęła monitorować rynek paliwa jet, bo obecnie nie wiadomo, jakie zapasy tego paliwa mają poszczególne państwa i lotniska na terenie Unii.

Kilka dni temu racjonowanie paliwa jet wprowadziło kilka lotnisk we Włoszech. Ale nie miało to związku ze skutkami walk na Bliskim Wschodzie, wskazało ACI Europe. Z realnym deficytem tego paliwa zderzyły się jednak państwa w Azji. Wietnam wprowadził już racjonowanie paliwa lotniczego, a jego deficytu obawiały się Filipiny. 

Niektórzy przewoźnicy z powodu niedoboru paliwa jet i jego rosnących cen zaczęli ograniczać loty. W tym tygodniu linie Delta Air zapowiedziały ograniczenie swoich przelotów o 3,5 proc., rezygnując z części połączeń w środku tygodnia i nocą. Polski Lot także planuje zawieszenie niektórych rejsów i rozważa podwyżkę cen biletów, napisał "FT". 

Cena podwoiła się

Przewoźnicy szukają oszczędności, bo w czasie trwających od końca lutego walk na Bliskim Wschodzie cena paliwa lotniczego jet podwoiła się. 

W czwartek jego

tona kosztowała 1 573 dol., a przed wojną w Iranie było to 750 dol., podaje firma analityczna Argus Media. 

Paliwo jet jest produkowane z tej samej frakcji ropy naftowej co olej napędowy. A ceny hurtowe diesla na międzynarodowych rynkach również podwoiły się po wybuchu wojny w Iranie w powodu ograniczenia dostaw paliw i obaw przed niedoborem ropy naftowej na świecie wskutek blokady Cieśniny Ormuz. We wtorek Donald Trump ogłosił, że uzgodnił zawieszenie broni z Iranem pod warunkiem odblokowania przez Teheran Cieśniny Ormuz. Nie doszło jednak do tego, bo Iran domaga się nielegalnych opłat od statków za przejście przez Cieśninę. Dalsze utrzymywanie blokady tego morskiego szlaku do Zatoki Perskiej może sprawić, że na świecie faktycznie brakować ropy naftowej. A wtedy ceny paliw wzrosną jeszcze bardziej. 

Więcej o: