W poniedziałek (13 kwietnia) francuski sąd zdecydował się ukarać byłego szefa koncernu cementowego Lafarge. Bruno Lafont został skazany na sześć lat więzienia za płacenie terrorystom z Państwa Islamskiego (ISIS) w latach 2013 i 2014. Karę 5 lat więzienia otrzymali również zastępca dyrektora Christian Herrault, a także Bruno Pescheux, który do lipca 2014 roku kierował filią w Syrii. Łącznie wyroki więzienia otrzymało 8 byłych pracowników.
Pieniądze były przekazywane dżihadystom m.in. z Państwa Islamskiego w zamian za możliwość dalszego prowadzenia biznesu. Lafarge należy obecnie do szwajcarskiego konglomeratu Holcim. Firma również została ukarana grzywną w wysokości 1,125 miliona euro.
Obecne orzeczenie jest następstwem sprawy z 2022 roku toczącej się w USA. Wówczas francuskie przedsiębiorstwo przyznało się do wspierania materialnego organizacji uznanych w Stanach Zjednoczonych za terrorystyczne. Podczas obecnej rozprawy sąd w Paryżu uznał, że przekazywane fundusze umożliwiły terrorystom dalsze funkcjonowanie. Zgodnie z ustaleniami suma przekazanych pieniędzy wyniosła prawie 5,6 miliona euro. W tym celu wykorzystano spółkę zależną Lafarge Cement Syria (LCS), co umożliwiło utrzymanie zakładu w północnej Syrii.
- To finansowanie organizacji terrorystycznych, a przede wszystkim ISIS, było niezbędne, by umożliwić im przejęcie kontroli nad surowcami naturalnymi Syrii, i pozwolić na opłacanie aktów terrorystycznych w regionie oraz tych planowanych za granicą, szczególnie w Europie - stwierdziła sędzina Isabelle Prevost-Desprez. Określiła to jako "partnerstwo handlowe z ISIS".
W 2010 roku Lafarge ukończył budowę fabryki o wartości 680 milionów euro. Doszło do tego tuż przed wybuchem wojny domowej w Syrii. Duże obszary kraju zostały zajęte przez Państwo Islamskie, co doprowadziło do ewakuacji z zagrożonego regionu większości międzynarodowych korporacji w 2012 roku. Lafarge ewakuował jednak tylko pracowników zagranicznych, natomiast Syryjczycy pozostali na miejscu aż do września 2014 roku, kiedy ostatecznie dżihadyści przejęli kontrolę nad fabryką.
W latach 2013-2014 francuski koncern płacił za dostęp do surowców kontrolowanych przez ISIS i inne grupy terrorystyczne (w tym ówczesny syryjski oddział Al-Kaidy, Jabhat al-Nusra), a także za możliwość swobodnego przemieszczania się ciężarówek oraz pracowników.
Jak wyjaśniał Herrault, decyzja o łapówkach została podjęta z troski o lokalny personel. - Mogliśmy umyć ręce i odejść, ale co by się stało z pracownikami fabryki? - stwierdził. Jednak syryjscy zatrudnieni nie podzielają tego poglądu. - Lafarge był świadomy tego, co się z nami dzieje - punktów kontrolnych, gróźb, codziennego strachu - ale zdecydował się ryzykować życie swoich pracowników dla zysku - oświadczyli po wyroku. Zamierzają też domagać się odszkodowania.
Z kolei francuskie krajowe biuro prokuratora ds. zwalczania terroryzmu (PNAT) oświadczyło w końcowej mowie w grudniu, że Lafarge jest winny finansowania organizacji terrorystycznych, a jedynym celem był zysk. Holcim, który przejął Lafarge w 2015 roku przyznał, że nie miał pojęcia o przekupstwach w Syrii. W toku jest obecnie druga sprawa dotycząca zarzutów o współudział w zbrodniach przeciwko ludzkości.
Czytaj też:Miliardy złotych kary dla Polski za szczepionki. Minister finansów: Zapłaci każda rodzina