We wtorek (14 kwietnia) opublikowano raport World Economic Outlook "Gospodarka światowa w cieniu wojny". Zgodnie z szacunkami uwzględniającymi obecny konflikt, globalny wzrost ma spowolnić do 3,1 proc. w 2026 roku i 3,2 proc. w 2027 roku. Spadek inflacji miałby nastąpić dopiero w 2027 roku. W kontekście Polski Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) przewiduje, że polskie PKB w latach 2026-2027 wzrośnie odpowiednio o 3,3 proc. i 2,4 proc., natomiast średnioroczna inflacja CPI w 2026 roku będzie na poziomie 3,3 proc. i podobną wartość będzie miała w 2027 roku.
Minister finansów USA Scott Bessent uważa, że prognozy MFW są zbyt pesymistyczne, a amerykańska gospodarka może wzrosnąć nawet o 3,5 proc. Minister Domański stwierdził natomiast, że wojna wyraźnie wpłynęła na globalną, czyli również na polską gospodarkę.
Resort finansów utrzymuje prognozę inflacji na poziomie 3 proc. - Ten wzrost to jest w całości efekt tego, co widzimy na Bliskim Wschodzie, gdzie wyższe ceny ropy przekładają się na wyższe ceny paliw - stwierdził Domański, tłumacząc jednak, że rządowy program CPN (Ceny Paliw Niżej) częściowo łagodzi negatywne skutki.
Jak podkreślił minister, prognozy instytucji rynkowych stopniowo zbliżają się do szacunków resortu. - W ministerstwie finansów długo mieliśmy jedną z niższych prognoz wzrostu gospodarczego. Teraz widzimy, że instytucje rynkowe zmierzają ze swoimi prognozami do naszych prognoz, i podobnie z inflacją - powiedział.
Prognozowany wzrost globalny na poziomie 3,1 proc. w bieżącym roku (przy 3,4 proc. w 2025 r.) odnosi się do sytuacji, gdy konflikt bliskowschodni będzie krótkotrwały. Zdaniem MFW ceny surowców energetycznych wzrosną o 19 proc., a średnia cena ropy wyniesie 82 dol. za baryłkę. Jeśli jednak wojna potrwałaby dłużej cena surowca mogłaby osiągnąć 110 dol. za baryłkę, a wzrost globalny spadłby do 2,5 proc.
Andrzej Domański dobrze ocenił odporność polskiej gospodarki. - Mamy dobrze zdywersyfikowaną, zróżnicowaną gospodarkę, która jest odporna na zewnętrzne kryzysy, dlatego że mamy wiele silników wzrostu gospodarczego. Nie jesteśmy oparci tylko na eksporcie albo tylko na konsumpcji wewnętrznej. - Nawet gdy jeden z nich się trochę przycina, to pozostałe pracują - wytłumaczył.
We wtorek doszło również do spotkania z przedstawicielem USA ds. handlu Jamiesonem Greerem. Prowadzono rozmowy o cłach i szerzej wymianie handlowej. Domański dodał, że USA powinny być mocniej obecne na polskim rynku, ale też zaznaczył, że "bardziej zrównoważona wymiana handlowa byłaby z korzyścią dla polskiej gospodarki". W trakcie rozmów omawiano także kwestię podatku cyfrowego.
Szef resortu wspomniał również o korekcie danych makroekonomicznych Szwajcarii, która spowodowała, że Polska spadła na 21 miejsce w światowym rankingu gospodarek. Zaznaczył jednak, że nie ma to żadnego wpływu dla aspiracji wstąpienia do G20, ponieważ grupa skupia też państwa spoza pierwszej 20. – Członkiem G20 jest Argentyna, która jest gospodarką 25., a z uwagi na swoje znaczenie regionalne jest członkiem G20 - wspomniał minister.
W czwartek (16 kwietnia) Domański razem z prezesem NBP Adamem Glapińskim będzie uczestniczył w formalnym spotkaniu na poziomie ministrów finansów i szefów banków centralnych G20. To pierwszy przypadek, gdy Polska będzie uczestniczyć w obradach G20. Było to możliwe m.in. dzięki wykluczeniu Republiki Południowej Afryki przez administrację USA. Dodatkowo w grudniu br. udział w szczycie przywódców grupy na Florydzie weźmie prezydent Karol Nawrocki.
Czytaj też: Brytyjczyków zastąpili Chińczycy. Zakład w Koninie ruszy w tym roku, ale z planów zatrudnienia 800 osób niewiele zostało