Polska gospodarka wypadła z najlepszej 20. Minister finansów komentuje sytuację

Zeszłoroczne dane wskazywały, że Polska może przystąpić do G20, a więc 20 największych gospodarek świata. Najnowsze prognozy pokazują jednak, że wypadliśmy ponownie do trzeciej dziesiątki. Sprawę skomentował minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

We wtorek (14 kwietnia) opublikowano raport World Economic Outlook "Gospodarka światowa w cieniu wojny". Zgodnie z szacunkami uwzględniającymi obecny konflikt, globalny wzrost ma spowolnić do 3,1 proc. w 2026 roku i 3,2 proc. w 2027 roku. Spadek inflacji miałby nastąpić dopiero w 2027 roku. W kontekście Polski Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) przewiduje, że polskie PKB w latach 2026-2027 wzrośnie odpowiednio o 3,3 proc. i 2,4 proc., natomiast średnioroczna inflacja CPI w 2026 roku będzie na poziomie 3,3 proc. i podobną wartość będzie miała w 2027 roku.

Andrzej Domański o prognozach MFW

Minister finansów USA Scott Bessent uważa, że prognozy MFW są zbyt pesymistyczne, a amerykańska gospodarka może wzrosnąć nawet o 3,5 proc. Minister Domański stwierdził natomiast, że wojna wyraźnie wpłynęła na globalną, czyli również na polską gospodarkę.

Zobacz wideo Największa gospodarka świata kurczy się przez Trumpa

Resort finansów utrzymuje prognozę inflacji na poziomie 3 proc. - Ten wzrost to jest w całości efekt tego, co widzimy na Bliskim Wschodzie, gdzie wyższe ceny ropy przekładają się na wyższe ceny paliw - stwierdził Domański, tłumacząc jednak, że rządowy program CPN (Ceny Paliw Niżej) częściowo łagodzi negatywne skutki.

Jak podkreślił minister, prognozy instytucji rynkowych stopniowo zbliżają się do szacunków resortu. - W ministerstwie finansów długo mieliśmy jedną z niższych prognoz wzrostu gospodarczego. Teraz widzimy, że instytucje rynkowe zmierzają ze swoimi prognozami do naszych prognoz, i podobnie z inflacją - powiedział.

Prognozowany wzrost globalny na poziomie 3,1 proc. w bieżącym roku (przy 3,4 proc. w 2025 r.) odnosi się do sytuacji, gdy konflikt bliskowschodni będzie krótkotrwały. Zdaniem MFW ceny surowców energetycznych wzrosną o 19 proc., a średnia cena ropy wyniesie 82 dol. za baryłkę. Jeśli jednak wojna potrwałaby dłużej cena surowca mogłaby osiągnąć 110 dol. za baryłkę, a wzrost globalny spadłby do 2,5 proc.

Minister o Polsce w grupie G20

Andrzej Domański dobrze ocenił odporność polskiej gospodarki. - Mamy dobrze zdywersyfikowaną, zróżnicowaną gospodarkę, która jest odporna na zewnętrzne kryzysy, dlatego że mamy wiele silników wzrostu gospodarczego. Nie jesteśmy oparci tylko na eksporcie albo tylko na konsumpcji wewnętrznej. - Nawet gdy jeden z nich się trochę przycina, to pozostałe pracują - wytłumaczył.

We wtorek doszło również do spotkania z przedstawicielem USA ds. handlu Jamiesonem Greerem. Prowadzono rozmowy o cłach i szerzej wymianie handlowej. Domański dodał, że USA powinny być mocniej obecne na polskim rynku, ale też zaznaczył, że "bardziej zrównoważona wymiana handlowa byłaby z korzyścią dla polskiej gospodarki". W trakcie rozmów omawiano także kwestię podatku cyfrowego.

Szef resortu wspomniał również o korekcie danych makroekonomicznych Szwajcarii, która spowodowała, że Polska spadła na 21 miejsce w światowym rankingu gospodarek. Zaznaczył jednak, że nie ma to żadnego wpływu dla aspiracji wstąpienia do G20, ponieważ grupa skupia też państwa spoza pierwszej 20. – Członkiem G20 jest Argentyna, która jest gospodarką 25., a z uwagi na swoje znaczenie regionalne jest członkiem G20 - wspomniał minister.

W czwartek (16 kwietnia) Domański razem z prezesem NBP Adamem Glapińskim będzie uczestniczył w formalnym spotkaniu na poziomie ministrów finansów i szefów banków centralnych G20. To pierwszy przypadek, gdy Polska będzie uczestniczyć w obradach G20. Było to możliwe m.in. dzięki wykluczeniu Republiki Południowej Afryki przez administrację USA. Dodatkowo w grudniu br. udział w szczycie przywódców grupy na Florydzie weźmie prezydent Karol Nawrocki.

Czytaj też: Brytyjczyków zastąpili Chińczycy. Zakład w Koninie ruszy w tym roku, ale z planów zatrudnienia 800 osób niewiele zostało

Więcej o: