Brytyjczyków zastąpili Chińczycy. Zakład w Koninie ruszy w tym roku, ale z planów zatrudnienia 800 osób niewiele zostało

Chiński inwestor JS Energy stawia w Koninie zakład produkujący materiały katodowe do baterii litowo-jonowych - kluczowego komponentu w pojazdach elektrycznych. Choć budowa jest zaawansowana zaledwie w 40 procentach, firma zapowiada, że jeszcze w tym roku uruchomi linię produkcyjną.
Fabryka w Koninie
Urząd Miasta w Koninie

Na początku byli tu Brytyjczycy, a konkretnie Johnson Matthey, brytyjski koncern chemiczny, który rozpoczął w 2019 r. budowę fabryki materiałów do baterii EV w Koninie na terenach po hucie Aluminium Konin. 

Inwestycja została dofinansowana kwotą 42 mln zł przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. 

Tyle że Johnson Matthey z solidnie już rozgrzebanej inwestycji zrezygnował w 2021 roku. Koncern ogłosił rezygnację z segmentu bateryjnego z powodu zbyt dużej konkurencji, czytaj: koncerny chińskie robiły to taniej i lepiej na tym zarabiały. 

Budowa została wstrzymana, na zakład długo nie można było znaleźć nabywcy, dopiero w 2024 roku został przejęty przez chińską Ningbo Ronbay/JS Energy Europe. 

Zobacz wideo

Harmonogram z poślizgiem, ale cel bez zmian

- Mamy pewne opóźnienia, które wynikają m.in. z pogody, z pewnych formalności, ale działamy, rozwijamy się, zostajemy tutaj – zapewniał w poniedziałek dziennikarzy Zhang Hui, prezes zarządu JS Energy (cytat za "Przeglądem Konińskim"). 

- Planujemy rozpocząć produkcję jeszcze w tym roku. Wstępnie rozruchy technologiczne tak naprawdę odbędą się już w okresie wakacyjnym. Produkcję masową rozpoczniemy zapewne pod koniec roku – dodawał. 

Szef spółki wyjaśnił jednocześnie, że pełna skala działalności to perspektywa 2027 roku. Branżowa specyfika wymaga bowiem długiego procesu certyfikacji u odbiorców.  Weryfikacja u klienta trwa trzy do sześciu miesięcy. 

Rekrutacja w toku – cel to 200 polskich pracowników

"Przegląd Koniński" pisze, że firma zatrudnia już kilkadziesiąt osób – po około 25 z Polski i z Chin.  - Zakładamy, że polskich pracowników może być nawet do 200 w tym roku, jeżeli nam się uda. Pracowników z Chin około 80 – deklarował Zhang Hui.

To sporo mniej niż informowało jeszcze kilka miesięcy temu. Wtedy mówiono nawet o 800 miejscach pracy. 

Budowę zakładu wspiera doświadczona firma, która realizowała dla JS Energy analogiczną inwestycję w Korei. Prezes zapewnił, że trwa intensyfikacja prac – zwiększana jest liczba podwykonawców, aby dotrzymać rocznego harmonogramu.

Chińczycy doceniają Konin

Na marginesie kwestii biznesowych Zhang Hui skomentował też adaptację chińskich pracowników do nowego miejsca. - Konin w odczuciu naszych kolegów z Chin jest spokojnym i cichym miastem, co bardzo sprzyja pracy, ponieważ można się na niej skupić – mówił prezes, dodając, że wśród kadry są Chińczycy mieszkający w Polsce od kilkunastu lat, biegle mówiący po polsku.

- Konin się podoba kolegom. Aczkolwiek mają rodziny w Chinach, a jest różnica czasowa sześć lub siedem godzin, więc też czasem muszą wcześniej wstać, czasem później na jakieś spotkanie pójść. Fajna jest też infrastruktura tam, gdzie mieszkają. Mają wszędzie blisko do marketów. Żyje im się tutaj dobrze – stwierdził prezes zakładu  (cytat za "Przeglądem Konińskim"). 

Co da ta inwestycja?

Chińczycy zapowiadają, że będą produkować powyżej 20 tysięcy ton rocznie materiału katodowego. Projekt ma planowaną wydajność 24 tys. ton rocznie (maks. 33,6 tys. ton według decyzji środowiskowej).

Do zasilania zakładu ma być wykorzystana farma fotowoltaiczną. Konin mocno liczy na nową inwestycję. Miasto zmaga się z problemami demograficznymi. Stara się przyciągać tego typu projekty jako jeden z kluczowych elementów swojej reindustrializacji. 

Więcej o: