Firma Fibris, producent płyt pilśniowych z Przemyśla, znalazła się w niezwykle trudnej sytuacji finansowej. Jak podaje serwis nowiny24.pl, zadłużenie spółki przekroczyło już 100 mln zł. Fibris to jeden z największych pracodawców w regionie – zatrudnia około 300 osób.
W czwartek, 7 maja, pod siedzibą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Rzeszowie odbył się protest, w którym wzięli udział zarówno pracownicy Fibris, jak i wspierający ich mieszkańcy. Uczestnicy przynieśli ze sobą transparenty, a także symboliczną trumnę.
– Firma jest sparaliżowana. Konta zostały zablokowane, nie mamy dostępu do środków i nie możemy prowadzić działalności – mówił w rozmowie z nowiny24.pl Krystian Golik, prezes Fibris.
Według zarządu spółki przemyskie przedsiębiorstwo rozpoczęło proces restrukturyzacyjny. Odpowiedni wniosek został złożony 13 lutego, a sąd oficjalnie zatwierdził postępowanie 9 kwietnia. Produkcję w zakładzie wstrzymano z kolei w połowie marca.
– ZUS przejął 4,5 miliona złotych. Gdyby te środki zostały odblokowane, w ciągu zaledwie dwóch tygodni moglibyśmy wznowić produkcję – stwierdził prezes.
Karol Rębisz, kierownik finansowy Fibris, ocenił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą", że ruch ZUS jest „bardzo dużym nadużyciem".
– Wszyscy wierzyciele w postępowaniu restrukturyzacyjnym powinni być równo traktowani. Prosiliśmy o wstrzymanie tych działań, ale ZUS nadużył swojej pozycji. ZUS nie musi iść do sądu. Może zająć środki na podstawie decyzji administracyjnej i tak też zrobił – wyjaśnił.
Spółka z Przemyśla uważa, że instytucja powinna była odblokować jej konta już 9 kwietnia, gdy Sąd Rejonowy w Rzeszowie zatwierdził proces restrukturyzacyjny, ale tak się nie stało.
Tymczasem osoby zatrudnione w firmie mówią, że od trzech miesięcy otrzymują niepełne wynagrodzenie lub nie otrzymują go wcale. Jedna z pracownic wyznała podczas protestu, że od marca nie dostała wypłaty i nie stać jej na zaspokojenie podstawowych potrzeb.
– Po tylu latach pracy zostaliśmy sami. Nie mamy pieniędzy, nie mamy z czego żyć. Ludzie są zadłużeni, nie mają na rachunki. Niektórzy naprawdę nie mają już na chleb – mówiła.
Wtórował jej inny pracownik: – Rachunki nie poczekają. Człowiek zastanawia się, za co zapłacić najpierw: wodę czy prąd. To nie jest życie – żalił się. Protestujący podkreślali, że z powodu zablokowanych rachunków nie można opłacać bieżących zobowiązań ani prowadzić produkcji. – W takich warunkach cała ta restrukturyzacja staje się fikcją – podsumowali.
Sprawę skomentował rzecznik prasowy ZUS na Podkarpaciu, Wojciech Dyląg. – Działania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zawsze są oparte na przepisach prawa i mieszczą się w granicach przewidzianych tymi przepisami – wyjaśnił serwisowi nowiny24.pl.
Zapewnił jednocześnie, że celem ZUS nie jest doprowadzanie przedsiębiorstw do upadłości. – Nigdy naszym zamiarem nie jest likwidacja zakładów pracy ani utrudnianie działalności przedsiębiorcom – podkreślił.
Firma Fibris wyjaśnia na swojej stronie internetowej, że jest jedynym w Polsce producentem płyt pilśniowych w 100 procentach opartym na polskim kapitale. Spółka powstała w 1959 roku jako Zakłady Płyt Pilśniowych w Przemyślu. Sama marka Fibris funkcjonuje natomiast od 2004 roku.
Po spotkaniu z przedstawicielami ZUS zarząd Fibris powiadomił, że kolejne rozmowy odbędą się w poniedziałek, 11 maja, w Rzeszowie. W negocjacjach mają wziąć udział także prawnicy obu stron – podaje Polskie Radio Rzeszów.