Przynieśli trumnę pod siedzibę ZUS. Protest pracowników. "Nie mamy na chleb"

Pracownicy firmy Fibris przynieśli pod siedzibę ZUS trumnę. Twierdzą, że przez urzędnicze decyzje nie mają za co kupić jedzenia. Zarząd zadłużonej na ponad 100 mln zł fabryki oskarża ZUS o torpedowanie procesu restrukturyzacji i bezprawne zamrożenie środków na kontach.
Protest pracowników firmy Fibris przed siedzibą ZUS w Rzeszowie
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Firma Fibris, producent płyt pilśniowych z Przemyśla, znalazła się w niezwykle trudnej sytuacji finansowej. Jak podaje serwis nowiny24.pl, zadłużenie spółki przekroczyło już 100 mln zł. Fibris to jeden z największych pracodawców w regionie – zatrudnia około 300 osób.

Rzeszów. Protest pracowników Fibris pod siedzibą ZUS

W czwartek, 7 maja, pod siedzibą Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Rzeszowie odbył się protest, w którym wzięli udział zarówno pracownicy Fibris, jak i wspierający ich mieszkańcy. Uczestnicy przynieśli ze sobą transparenty, a także symboliczną trumnę.

– Firma jest sparaliżowana. Konta zostały zablokowane, nie mamy dostępu do środków i nie możemy prowadzić działalności – mówił w rozmowie z nowiny24.pl Krystian Golik, prezes Fibris.

Zobacz wideo Stopa zastąpienia 25 proc.? "Może tyle wynosić, a nawet jeszcze mniej"

Według zarządu spółki przemyskie przedsiębiorstwo rozpoczęło proces restrukturyzacyjny. Odpowiedni wniosek został złożony 13 lutego, a sąd oficjalnie zatwierdził postępowanie 9 kwietnia. Produkcję w zakładzie wstrzymano z kolei w połowie marca.

ZUS przejął 4,5 miliona złotych. Gdyby te środki zostały odblokowane, w ciągu zaledwie dwóch tygodni moglibyśmy wznowić produkcję – stwierdził prezes.

Karol Rębisz, kierownik finansowy Fibris, ocenił w rozmowie z „Gazetą Wyborczą", że ruch ZUS jest „bardzo dużym nadużyciem".

– Wszyscy wierzyciele w postępowaniu restrukturyzacyjnym powinni być równo traktowani. Prosiliśmy o wstrzymanie tych działań, ale ZUS nadużył swojej pozycji. ZUS nie musi iść do sądu. Może zająć środki na podstawie decyzji administracyjnej i tak też zrobił – wyjaśnił.

Spółka z Przemyśla uważa, że instytucja powinna była odblokować jej konta już 9 kwietnia, gdy Sąd Rejonowy w Rzeszowie zatwierdził proces restrukturyzacyjny, ale tak się nie stało.

Tymczasem osoby zatrudnione w firmie mówią, że od trzech miesięcy otrzymują niepełne wynagrodzenie lub nie otrzymują go wcale. Jedna z pracownic wyznała podczas protestu, że od marca nie dostała wypłaty i nie stać jej na zaspokojenie podstawowych potrzeb.

– Po tylu latach pracy zostaliśmy sami. Nie mamy pieniędzy, nie mamy z czego żyć. Ludzie są zadłużeni, nie mają na rachunki. Niektórzy naprawdę nie mają już na chleb – mówiła.

Wtórował jej inny pracownik: – Rachunki nie poczekają. Człowiek zastanawia się, za co zapłacić najpierw: wodę czy prąd. To nie jest życie – żalił się. Protestujący podkreślali, że z powodu zablokowanych rachunków nie można opłacać bieżących zobowiązań ani prowadzić produkcji. – W takich warunkach cała ta restrukturyzacja staje się fikcją – podsumowali.

ZUS reaguje na protest

Sprawę skomentował rzecznik prasowy ZUS na Podkarpaciu, Wojciech Dyląg. – Działania Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zawsze są oparte na przepisach prawa i mieszczą się w granicach przewidzianych tymi przepisami – wyjaśnił serwisowi nowiny24.pl.

Zapewnił jednocześnie, że celem ZUS nie jest doprowadzanie przedsiębiorstw do upadłości. – Nigdy naszym zamiarem nie jest likwidacja zakładów pracy ani utrudnianie działalności przedsiębiorcom – podkreślił.

Firma Fibris wyjaśnia na swojej stronie internetowej, że jest jedynym w Polsce producentem płyt pilśniowych w 100 procentach opartym na polskim kapitale. Spółka powstała w 1959 roku jako Zakłady Płyt Pilśniowych w Przemyślu. Sama marka Fibris funkcjonuje natomiast od 2004 roku.

Po spotkaniu z przedstawicielami ZUS zarząd Fibris powiadomił, że kolejne rozmowy odbędą się w poniedziałek, 11 maja, w Rzeszowie. W negocjacjach mają wziąć udział także prawnicy obu stron – podaje Polskie Radio Rzeszów.

Więcej o: