Do gry wraca ropociąg przez Kaukaz. Włoskie rafinerie nie zasypiają gruszek w popiele

Rząd Azerbejdżanu i Gruzji podpisały umowę o wznowieniu działalności rurociągu Baku-Supsa, który będzie transportować do Europy Zachodniej ropę naftową ze złóż na Morzu Kaspijskim. W przeszłości tą rurą miał płynąć surowiec do Ukrainy i Polski.
Statki zablokowane przez wojnę w Iranie w Cieśnienie Ormuz, wyjściu z Zatoki Perskiej
Fot. REUTERS/Reuters

Problemy z ograniczeniem dostaw ropy naftowej w trakcie wojny w Iranie zachęcają nafciarzy i rządy do powrotu do zawieszonych od lat projektów. 

Tak właśnie postąpiły rządy Azerbejdżanu i Gruzji, które postanowiły wznowić eksploatację rurociągu biegnącego z azerskiego centrum naftowego w Baku do gruzińskiego terminalu portowego Supsa nad Morzem Czarnym. Stąd można dalej transportować surowiec tankowcami - przede wszystkim do państw Europy Zachodniej, a zwłaszcza Włoch.  

W zeszłym tygodniu azerski koncern naftowy Socar sfinalizował przejęcie włoskiego koncernu paliwowego Italiana Petroli (IP), który ma dwie rafinerie, przerabiające około 10 mln ton ropy naftowej rocznie, oraz sieć 4,5 tys. stacji benzynowych. Zwiększenie eksportu azerskiego surowca rurociągiem Baku-Supsa pozwoli zapewnić stabilną pracę przejętych we Włoszech rafinerii. 

Infrastrukturalne łącza

Umowę w sprawie wznowienia działalności rurociągu Baku-Supsa podpisała w stolicy Azerbejdżanu Mariam Kvrivishvili, szefowa gruzińskiego ministerstwa gospodarki. Była to jedna z umów dotyczących rozwoju sieci połączeń między Gruzją i Azerbejdżanem, zawartych w czasie wizyty w Baku premiera Gruzji Irakli Kobachidzego. 

Rurociąg Baku-Supsa ma 837 km długości i teoretycznie można nim transportować ok. 7,5 mln ton ropy naftowej rocznie. W tym miesiącu podczas wizyty w Grecji minister Kvrivishvili oceniła jednak, że obecnie przepustowość rurociągu wynosi 5-5,5 mln ton ropy rocznie. 

Oddany do eksploatacji ćwierć wieku temu rurociąg łączący Azerbejdżan i Gruzję miał w przeszłości transportować ropę naftową z obfitych złóż na Morzu Kaspijskim do terminalu nad Morzem Czarnym, skąd byłby przewożony tankowcami do Odessy. Stąd miał być transportowany systemem rurociągów w Ukrainie do Brodów i dalej połączeniem nowych i istniejących już ropociągów na terytorium Polski, aż do Gdańska. 

Plan ten został zawieszony po wojnie Rosji z Gruzją w 2008 r. Rosyjskie bombowce próbowały wtedy zniszczyć rurociąg Baku-Supsa. Potem jego działalność została wznowiona na niewielką skalę, a w 2022 r. została wstrzymana. 

Tranzytowe szlaki przez Kaukaz

Wznowienie działalności rurociągu Baku-Supsa pozwoli Azerbejdżanowi zwiększyć eksport ropy naftowej z podmorskich złóż na Morzu Kaspijskim. Przez ostatnie 20 lat w tym celu Baku wykorzystywało głównie tranzytowy rurociąg z Baku przez Gruzję i Turcję do terminalu Ceyhan nad Morzem Śródziemnym. Rurociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan ma prawie 1,8 tys. km długości i został ułożony w błyskawicznym tempie w trudnym górskim terenie przez konsorcjum kierowane przez brytyjski koncern naftowy BP, ze wsparciem administracji ówczesnego prezydenta USA George'a Busha

W czasie wojny z Gruzją w 2008 r. Rosja nie atakowała instalacji rurociągu Baku-Tbilisi-Ceyhan. 

Przez terytorium Gruzji, a potem Turcji biegnie także tranzytowy gazociąg, który od początku obecnej dekady dostarcza gaz z Azerbejdżanu do odbiorców w UE. 

Więcej o: