Ebola w Kongu i Ugandzie. Dotrze do Europy? Strach w Czechach i Szwecji

Wschodnie Kongo walczy z epidemią Eboli. Są przypadki zachorowań w Ugandzie. Pojawiły się obawy, że wirus może dotrzeć do Europy. Niektóre państwa już szykują się, by temu zapobiec.
Kongo Bunia zwiększa wysiłki w odpowiedzi na epidemię Eboli, a WHO ostrzega, że ??liczba przypadków prawdopodobnie wzrośnie.
Fot. REUTERS/Gradel Muyisa Mumbere

Strach przed Ebolą w Europie rośnie. Minister spraw społecznych Szwecji, Jakob Forssmed, poinformował  o rozpoczęciu montażu tablic na szwedzkich lotniskach z informacjami na temat zagrożenia wirusem Ebola. Obawia się importu patogenu przez podróżnych.

Niepokojące doniesienia z europejskich lotnisk

- Nie można całkowicie wykluczyć przypadków zachorowań u osób powracających z krajów, gdzie ma miejsce epidemia - podkreślił Forssmed, apelując o kontakt przy najmniejszych objawach chorobowych. Na wypadek pojawienia się wirusa Eboli w kraju przygotowano całodobowe dyżury laboratoriów diagnostycznych oraz izolatki.

Obawy szwedzkiego ministra nie są nieuzasadnione, co pokazuje przykład z Czech. Tuż przed północą w środę wylądował w Pradze samolot z amerykańskim lekarzem, który w Ugandzie miał kontakt z osobą zakażoną wirusem Ebola.

W specjalistycznej klinice w Pradze przez trzy tygodnie będzie w izolacji. Z lotniska Amerykanina do szpitala przewiozła specjalna karetka. Mężczyzna nie ma żadnych objawów. Do czasu ich ewentualnego wystąpienia będzie jedynie obserwowany w szpitalu. Nie będzie leczony i nie będą mu wykonywane żadne badania. Ministerstwo Zdrowia oświadczyło, że lekarz nie będzie mieć żadnego kontaktu z obywatelami Czech i dlatego nie stanowi żadnego zagrożenia dla społeczeństwa. 

Z lotniska Entebbe, niedaleko stolicy Ugandy, Kampali, odleciały w środę dwa samoloty z obywatelami amerykańskimi, którzy mieli kontakt z Ebolą. Jeden skierowano do Berlina, gdzie szpital Charité przyjął pod opiekę amerykańskiego lekarza zarażonego wirusem. Drugi poleciał właśnie do Pragi.

Zobacz wideo Globalna (i zabójcza) pandemia jest coraz bardziej realna

Europie grozi epidemia?

Wirusolożka prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska uspokaja jednak, że nie ma powodu obawiać się, że wirus Eboli przedostanie się np. do Europy i wywoła epidemię. Przypomniała, że pierwsze zakażenie wirusem Ebola wykryto 50 lat temu. Od tego czasu zdarzyło się 40 ognisk epidemicznych tego wirusa, powodując w sumie ponad 30 tys. zachorowań i 15 tys. zgonów. - Do tzw. krajów rozwiniętych trafił w tym czasie obywatel Niemiec, hiszpańskie zakonnice, a także trzy przypadki Eboli zawleczono do USA. Można je więc wszystkie policzyć na palcach dwóch rąk - zauważała. 

Do tego ryzyko wydostania się Eboli z Kongo czy Ugandy jest mocno ograniczone przez europejskie procedury.  - Na lotniskach testuje się pasażerów przybywających z zagrożonego terenu. Można im zmierzyć zdalnie temperaturę, a jeśli wykazują objawy grypopodobne, a od takich zaczyna się zachorowanie na Ebolę, trzeba ich izolować - wyjaśniła. 

Ebola zbiera żniwo w Afryce

Światowa Organizacja Zdrowia podała w środę, że w Demokratycznej Republice Konga oraz w Ugandzie odnotowano ok. 600 przypadków zachorowań i 139 zgonów potencjalnie z powodu wirusa Ebola.  Odpowiada za nie szczep BDBV, który jest mniej śmiertelny niż inne szczepy Eboli. Śmiertelność po zakażeniu BDBV waha się w granicach 25–50 proc. Niestety nie ma zatwierdzonych leków ani szczepionek.

Wirusy Ebola nie przenoszą się drogą powietrzną i dlatego na pewno nie są tak zaraźliwe jak np. wirus grypy, wirusy przeziębieniowe czy wirus SARS-CoV-2. Aby doszło do zakażenia, trzeba mieć bezpośredni kontakt z płynami ustrojowymi chorego. Wirus jest także obecny w nasieniu, dlatego do zakażenia może dojść w trakcie kontaktów seksualnych. Nie ma go jednak np. w ludzkim pocie.

- Nawet bardzo niewielka liczba cząstek wirusa może powodować poważny objaw chorobowy i w efekcie doprowadzić do zgonu - zauważyła Szuster-Ciesielska i dodała, że symptomy choroby obejmują gorączkę, ból głowy i mięśni, osłabienie, biegunkę, wymioty, ból brzucha i krwawienie lub siniaki. 

Przeczytaj też: Chiny zalewają Europę tanim drobiem. Polscy producenci alarmują: "To dzieje się poza kontrolą".

Więcej o: