Wirtualna rzeczywistość na E3 burzy stereotypy na swój temat. VR izoluje? Nieprawda!

Adam Bednarek
To może być przełomowe E3 dla technologii wirtualnej rzeczywistości. Na targach zobaczyliśmy takie zastosowanie gogli VR, które może przekonać niezdecydowanych.

Mit pierwszy: gry na gogle VR są brzydkie

Jak do tej pory nie wszystkie gry na VR robiły wrażenie pod względem grafiki. Owszem, były na swój sposób ładne, miały ciekawy, unikalny styl. Ale dla osób, które na swoich konsolach i komputerach widziały Wiedźmina 3, Uncharted 4 czy Quantum Break, założenie gogli VR wydawało się krokiem wstecz.

Tymczasem na E3 zobaczyliśmy Resident Evil 7 na PlayStation VR:

 


Star Wars Battlefront VR:

 


Serious Sam VR: The Last Hope

 

Farpoint:

 


Here They Lie:

 


Batman Arkham VR:

 


Fallout 4 i Doom VR:

 


A pamiętajmy, że wsparcie dla wirtualnej rzeczywistości dostanie też nowe Gran Turismo, Final Fantasy XV czy Tekken 7. To nie są małe, "brzydkie” gierki - to duże, głośne tytuły z porządną oprawą graficzną. Wirtualna rzeczywistość jest też dla bardziej wymagających graczy i to zostało pokazane na tegorocznym E3.

Przy okazji możemy wykreślić kolejną obawę, że na wirtualnej rzeczywistości nie będzie w co grać. Już teraz gier jest aż za dużo, a wybór spory i każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Od imprezowych, prostych muzycznych gier, po straszne horrory na długie godziny, jak Resident Evil 7.

Mit drugi: nikt poważny nie wchodzi w VR

Jest to powiązane z tym, o czym wspomniałem przed chwilą - gry na VR są ładne, bo technologią zainteresowali się najwięksi gracze na rynku. Oni mają odpowiednie umiejętności, możliwości, budżety. Lista jest coraz większa i coraz większe wrażenie robi. Wystarczy wymienić kilka nazw: DICE, Capcom, Rocksteady, Croteam, Ubisoft, Bethesda, Harmonix - giganci tworzą gry VR lub dodają wsparcie VR do swoich istniejących gier. To pokazuje potencjał wirtualnej rzeczywistości. Zgoda, 3D swego czasu też było mocno pompowane przez wielkich growej branży, ale w tym przypadku zainteresowanie jest dużo, dużo większe. I co najważniejsze - nie jest powiązane wyłącznie z konkretną platformą. To zasługa dużej konkurencji. PlayStation VR musi rywalizować z pecetowymi goglami VR takimi jak Oculus Rift czy HTC Vive. Walka jest ostra, więc do gry wchodzą topowe firmy.

Mit trzeci: wirtualna rzeczywistość izoluje

To dość powszechny pogląd. Mając gogle VR jesteśmy odcięci od świata, tracimy kontakt z rzeczywistością. Takie głosy nasiliły się po pamiętnej konferencji MWC 2016 i tym zdjęciu:

Mark Zuckerberg na konferencji MWC 2016Mark Zuckerberg na konferencji MWC 2016 fot. Mark Zuckerberg/Facebook

Na E3 pokazano, że wirtualna rzeczywistość wcale nie będzie dla samotnych. Star Trek: Bridge Crew VR stawia na kooperację, razem bawić może się nawet czterech graczy naraz. Podobnie jest w produkcji Ubisoftu, Eagle Flight VR. Mając gogle VR na głowie nadal możemy bawić się z innymi. Paradoksalnie wirtualna rzeczywistość zbliża bardziej niż tradycyjne gry multiplayer, bo łatwiej wyobrazić sobie, że ktoś obok nas jest.

 
 

Spójrzcie na grę Werewolves Within od Ubisoftu. Wprawdzie została zapowiedziana nie na E3, tylko dużo wcześniej, ale dobrze pokazuje, jak VR urozmaici sieciowe potyczki. Innych graczy da się zaczepiać, mrugać do nich, wchodzić w nimi w niemal żywe interakcje. To coś zupełnie innego niż klasyczna gra online. Bardziej prawdziwa.

 

Na E3 dostaliśmy kolejne potwierdzenie, że wirtualna rzeczywistość i wspólna rozgrywka to pojęcia, które nie gryzą się ze sobą. Wręcz przeciwnie, bardzo łatwo je połączyć.

Patrząc na gry zaprezentowane podczas targów E3, osoby zainteresowane wirtualną rzeczywistością nie powinny mieć już wątpliwości. Gry są ładne, jest ich dużo, można w nie grać z innymi. Wirtualna rzeczywistość dobrze zachęciła nieprzekonanych. 

Więcej o: