Kwitnie handel zarejestrowanymi kartami SIM. "W 3 dni zarobiłem 500 zł". Klienci to m.in. lekarze i prawnicy

Robert Kędzierski
Ustawa antyterrorystyczna miała utrudnić życie osobom planującym w naszym kraju zamachy. Ci, którzy naprawdę chcą uniknąć podawania operatorowi swoich danych, nie muszą już tego robić. Wystarczy zadzwonić pod numer z ogłoszenia.

Od 25 lipca w Polsce nie można już korzystać z zakupionych kart SIM bez podania operatorowi swoich danych. Sprzedaż przebiega tak jak wcześniej - karty dostępne są w sklepach czy na stacjach benzynowych. Do czasu rejestracji są jednak nieaktywne - nie można z nich dzwonić, odbierać połączeń, korzystać z internetu, wysyłać wiadomości.

Terroryści i złodzieje

Ustawę nazywana przez rząd "antyterrorystyczną" wprowadzono pod pretekstem Światowych Dni Młodzieży. Mniej oficjalne doniesienia pojawiające się w niektórych mediach mówiły o tym, że na rejestrację kart SIM naciskali, i to od lat, przedstawiciele polskich służb. Rejestracja ma bowiem utrudniać popełnianie przestępstw i ułatwiać ich ściganie. Podanie danych sprawia, że policja, czy inne służby, wiedzą, kto karty używa.

"Zarejestrowaną kartę sprzedam"

Okazuje się jednak, że ci, którzy chcą ukryć swoje dane przed operatorem i służbami, znaleźli na to sposób. W internecie i ogłoszeniach lokalnych pojawiają się liczne oferty sprzedaży zarejestrowanych kart. Handel nimi jest intratnym zajęciem.

W ciągu trzech ostatnich dni sprzedałem ponad 20 kart i zarobiłem prawie 500 zł. Za zwykłą kartę, którą można kupić już za 5 zł w każdym kiosku, internetowi handlarze często domagają się większej zapłaty - nawet 50 czy 80 zł.

- przyznaje w rozmowie z "Kurierem Lubelskim" jeden z handlujących kartami. I wyjaśnia, kto decyduje się na taki zakup:

Mam bardzo dużo klientów. Ludzie po prostu nie chcą podawać swoich danych operatorom komórkowym. Wolą pozostać anonimowi. Zgłaszają się do mnie różni klienci, nawet lekarze czy prawnicy.

Sprzedawca ryzykuje

Sprzedaż zarejestrowanych kart SIM jest legalna.

Czytaj też: Rejestracja karty SIM banalnie prosta. Wystarczy odwiedzić... pocztę!

Osoba, która nimi handluje, naraża się jednak na spore ryzyko. Niektóre ze sprzedawanych kart mogą być wykorzystywane do przestępstw. Policja pierwsze kroki skieruje więc do zarejestrowanego właściciela. Sprzedającym nie musi grozić odpowiedzialność karna, ale wizyty policji i przesłuchania do przyjemnych z pewnością nie należą. 

Operatorzy się bronią

Internetowa sprzedaż kart SIM nie jest na rękę operatorom, którym bardzo odpowiada fakt, że posiadają u siebie autentyczne dane użytkowników. Takie dane to prawdziwa kopalnia wiedzy przy budowaniu oferty, analizie statystycznej. Dlatego niektórzy operatorzy limitują liczbę kart SIM przypisanych do jednego numeru PESEL - np. w Orange wynosi on 20 w przypadku osoby indywidualnej.

Bankowe karty pre-paid

Ci, którzy zamierzają dokonywać przestępstw, albo coś ukryć przed władzami, z pewnością będą korzystać z zakupu kart już zarejestrowanych. Z okazji tej skorzystają też ci, którzy po prostu nie chcą przekazywać swoich danych.

Zarejestrowane karty SIM będą krążyć po Polsce. Przypomina to popularny kilka lat temu handel przedpłaconymi kartami kredytowymi. W założeniu są elektronicznym portfelem - kartę można dać dziecku, wykorzystać podczas zakupów online. Okazję zwietrzyli jednak przestępcy i osoby próbujące ukryć dochód.

Banki zorientowały się jednak, co się dzieje i wprowadziły proste mechanizmy, takie jak analiza ilości środków, które na taką kartę wpływają. Po przekroczeniu pewnej kwoty użytkownicy kart musieli po odbiór pieniędzy zgłosić się do siedziby banku. A często nie potrafili udowodnić źródła swoich dochodów, albo używali karty zarejestrowanej na kogoś. Wypłata środków była więc niemożliwa. Banki zaczęły też egzekwować zakaz przelewów pochodzących od osób trzecich (a więc z kont nienależących do właściciela karty). W ten sposób używanie bankowych kart pre-paid do przestępstw stało się w zasadzie niemożliwe. 

Z kartami SIM sytuacja jest inna, bo operatorzy nie mogą w prosty sposób sprawdzić, kto z niej faktycznie korzysta. Możliwe jednak, że to się kiedyś zmieni.