Ustawa antyterrorystyczna, która weszła w życie pod koniec lipca, zmieniła sposób korzystania z kart SIM. Przed pierwszym użyciem należy je zarejestrować u operatora, podając dane z dowodu osobistego, inaczej karta pozostaje nieaktywna.
Ci, którzy rejestracji chcą uniknąć znaleźli na to sposób - kupują karty już wcześniej zarejestrowane. Lokalne ogłoszenia oraz portale aukcyjne są pełne takich ofert. To intratne zajęcie, przynoszące nawet 500 złotych zysku w kilka dni.
Na nowe zjawisko zareagował minister Mariusz Błaszczak, który ostrzega handlujących kartami SIM przed poważnymi konsekwencjami.
Trzeba mieć świadomość tego, że ci, którzy sprzedają te karty, narażają się na konsekwencje prawne w sytuacji, jeżeliby te karty zostały użyte w przestępstwach. Przestrzegam tych wszystkich, którzy sprzedają te karty
– stwierdził Mariusz Błaszczak.
Według ministra, użycie karty SIM do popełnienia przestępstwa, mogłoby wystarczyć, aby pociągnąć do odpowiedzialności prawnej osobę figurującą jako jej zarejestrowany użytkownik. Miałoby to dotyczyć zarówno spraw cywilnych jak i karnych.
Czytaj też: Podsłuchują, chociaż nie jesteś terrorystą? Broń się!
Osoby, które chciałyby mieć pewność, że po sprzedaży karty ich nazwisko nie będzie figurować w bazie danych operatora, powinny dokonać tzw. cesji. W większości przypadków wymaga ona wizyty w salonie operatora obecnego i nowego właściciela karty. Niezbędne jest również okazanie dokumentów tożsamości.
Po co robić cesję? Bez niej nowy właściciel karty może mieć np. problemy z uzyskaniem ewentualnych roszczeń od operatora. Skorzysta na tym również jej poprzedni właściciel, który uniknie ewentualnych konsekwencji prawnych, gdyby w przyszłości karta SIM została wykorzystana do popełnienia przestępstwa.