Kolejny komunikator kopiuje Snapchata. Nowy Skype to dla mnie spore rozczarowanie

Daniel Maikowski
Najpierw Instagram, potem WhatsApp, a teraz Skype. Twórcy kolejnego komunikatora postanowili upodobnić go do Snapchata. Ta decyzja nie wszystkim się spodoba. Mnie bardzo rozczarowała.

Microsoft postanowił tchnąć życie do mobilnej wersji swojego komunikatora. Aplikacja będzie charakteryzować się teraz niemal całkowicie przebudowanym interfejsem, a także kilkoma nowymi funkcjami, które zostały niemal żywcem wyjęte ze Snapchata.

Pierwsza z nowości to tryb „Capture”. Umożliwia on przechwytywanie obrazu z aparatu w smartfonie i wykonywanie zdjęć, które możemy następnie udekorować, korzystając z przeróżnych napisów, obrazków oraz filtrów. Brzmi znajomo? 

W nowym Skypie znajdziemy też  „Highlights”, odpowiednik snapchatowego „Stories”, który został poźniej skopiowany przez Facebooka w Instagramie oraz Messengerze. Chodzi po prostu o krótkie fotograficzne opowieści, którymi użytkownik może dzielić się ze swoimi znajomymi, a które po określonym czasie znikają z naszego profilu.

 

To nie koniec zmian. Twórcy aplikacji przeprojektowali również ekran rozmowy (Chats). Pojawiły się nowe emotikony, gify oraz wszystko to, co dobrze znamy z Messengera, Snapchata, WhatsAppa czy szeregu innych komunikatorów internetowych.

Nawet sposób nawigowania po nowym mobilnym Skypie przywodzi na myśl Snapchata. Po ekranach aplikacji (Highlights, Chats, Capture) poruszamy się, przesuwając palcem po ekranie w lewo lub w prawo.  

Nowy Skype jest dla mnie sporym rozczarowaniem. Dotychczas komunikator ten wyróżniał się na tle konkurencji. Choćby dlatego, że jego centralnym elementem były rozmowy wideo. Aplikacja charakteryzowała się również bardziej dojrzałym interfejsem.

Teraz jest to po prostu kolejny mobilny czat, skrojony pod młodszego odbiorcę, który mniej lub bardziej udolnie próbuje kopiować najpopularniejsze funkcje Snapchata.

Microsoft informuje, że w najbliższych dniach nowy Skype zostanie udostępniony użytkownikom Androida. W następnej kolejności aplikacja trafi na iPhone'y. Za kilka miesięcy aplikacja zadebiutuje natomiast na Windowsie oraz Mac OS.

Więcej o: