Spotify, największa muzyczna chmura świata, może mieć spore kłopoty za sprawą wytwórni Wixen Music Publishing. Amerykańska firma, posiadająca prawa do utworów m.in. The Doors, Neila Younga, Santany, Rage Against The Machine, Missy Elliot, Toma Petty, domaga się 1,6 mld dol.
Spotify miałoby udostępniać w swoim serwisie utwory bez odpowiedniej licencji. Prawnicy Wixen oceniają, że problem dotyczy 21 proc. treści dostępnych w muzycznej chmurze.
Serwis Spotify nie odniósł się do zarzutów. Ewentualna przegrana mogłaby być dla niego ciosem. Spółka wciąż nie jest bowiem rentowna. Zysk, który generuje jest co prawda coraz większy, a wartość firmy stale rośnie, ale zapłata 1,6 mld dol. byłaby potężnym ciosem.
Według danych opublikowanych w październiku przychody Spotify wzrosły o 40 proc. - wyniosły 2,2 mld dol. Strata wyniosła od 100 do 200 mln dol. W zeszłych latach była znacznie wyższa - w 2016 r. wyniosła 370 mln dol., co stanowiło 12 proc. przychodu. W roku 2015 strata wyniosła 238 mln (12 proc. przychodu), a rok wcześniej 201 mln dol. (18 proc. przychodu).
Czytaj też: Tesla stworzy konkurenta Spotify? Zaskakujące doniesienia.
Spółka jest dziś wyceniania na 19 miliardów dolarów. W zeszłym roku wyceniano ją na 16 mld, a rok wcześniej na 13 mld dol. Dlaczego wartość spółki rośnie, skoro wciąż jest nierentowna? Główna przyczyna to rosnący przychód - ostatnie dane mówią, jak wspomniałem wcześniej, o 40 proc. wzrostu. Dla inwestorów liczy się też rosnąca rzesza użytkowników - Spotify ma ich 140 mln, z czego 60 płaci za abonament.
Pozew ze strony Wixen może być ciosem dla Spotify, bo firma w tym roku najprawdopodobniej chce wejść na giełdę. Nierozstrzygnięty spór z wytwórnią może skomplikować sytuację - część inwestorów może obawiać się przegranej oraz tego, że z podobnymi roszczeniami wystąpią inne wytwórnie.
***