Snapchat ostro w dół na giełdzie. "Obrywa" za przesłuchanie Facebooka i Twittera w Kongresie

Robert Kędzierski
Snapchat ma spore problemy na giełdzie. Tym razem "obrywa" na skutek przesłuchania przedstawicieli Facebooka i Twittera. Prezes drugiej ze spółek przyznał, że algorytmy blokowały konta kongresmenów.

Snapchat, jeszcze niedawno uznawany za największą nadzieję wśród portali społecznościowych, znów notuje spore spadki na giełdzie. Kurs spółki, wycenianej rok temu na 26 mld dol., spadł do poziomu 10 dol. Oznacza to, że wycena Snap Inc. spadła o połowę. A biorąc pod uwagę okres od debiutu, kiedy to za akcję płacono 30 dol., spadek wartości wynosi blisko 3/4. 

Twitter się przyznaje

Sytuacja Snapchata przez analityków łączona jest z przesłuchaniem przedstawicieli Facebooka i Twittera, do którego doszło w Kongresie. Giganci są przepytywani o to w jaki sposób wpływają na treści publikowane na portalach, jak zapobiegają pojawianiu się fałszywych wiadomości, czy zapewniają wszystkim taką samą równość słowa. 

Szef Twittera przyznał, że portal ograniczał widoczność postów niektórych użytkowników. Wśród 600 tys. osób objętych swego rodzaju zakazem znaleźli się również kongresmeni. Jak donosi agencja Bloomberg Jack Dorsey, prezes Twittera, próbował tłumaczyć, że ograniczenie widoczności niektórych kont następowało przez pomyłkę. Algorytm wyszukiwał bowiem użytkowników, których działalność przypominała boty, albo takich, w postach których dochodzi do słownych przepychanek. Zbyt "agresywne" posty spychane były w dół. Ostatecznie algorytm został wycofany, jednak Twitter przez część amerykańskich polityków jest oskarżany o stronniczość.

Głównie przez te zeznania akcje spółki spadły na amerykańskiej giełdzie o blisko 6 proc.. Facebook stracił blisko 3 proc. Inni giganci technologii - Google, Microsoft, Apple - również odnotowali niewielkie spadki. 

Ostre oskarżenia Trumpa

Warto przypomnieć, że Donald Trump, prezydent USA, dość bezpośrednio oskarżył Twittera, Facebooka i Google o cenzurę konserwatywnych treści. Jak już pisaliśmy zagroził, że władza się tym zajmie. Środowe przesłuchanie z pewnością dostarczyło Trumpowi argumentów za tym, by sprawę dalej badać. 

Młodzi uciekają, ale nie do Snapchata

Snapchat osiągnął sukces dzięki dwóm czynnikom. Po pierwsze długo uznawany był za swego rodzaju "zakazany owoc". Nie jest tajemnicą, że serwis, który służy do przesyłania wiadomości, które mogą znikać po określonym przez użytkownika czasie, był używany do przesyłania nagich zdjęć.

Drugi czynnik to bycie alternatywą wobec Facebooka. Snapchat wydawał się świetną alternatywą, jednak Mark Zuckerberg zrobił naprawdę wiele, by skopiować najciekawsze funkcje swojego konkurenta. 

Po niespełna dwóch latach nieco zmieniło się też zachowanie konsumentów. Z najnowszych badań wynika, że spora rzesza z nich zrezygnowała z Facebooka. Ponad 40 proc. mieszkańców USA postanowiło odpocząć od serwisu, a jedna czwarta skasowała aplikację ze smartfonu.

Czytaj też: Google chciał przejąć Snapchata. Za 30 mld dol.

Ostatnie wyniki Snapchata wskazują, że i jemu ubywa użytkowników. Z 200 mln zrobiło się niecałe 190. Inwestorzy widzą więc, że właściciele Snapchata nie potrafią wyjść z impasu i znaleźć nowego sposobu na pozyskanie użytkowników.

Snapchat "oberwał" więc przede wszystkim za innych, ale jego wewnętrzne słabości nie ułatwiają inwestorom życia. Najbliższe tygodnie pokażą, czy sytuacja branży portali społecznościowych i branży technologicznej będzie się pogarszać. 

***

Co łączy smartfony z chińską propagandą komunistyczną?