Molestowanie seksualne w Google. Firma zwolniła 48 osób. "Mieliśmy z tym problem"

Daniel Maikowski
W ciągu dwóch lat Google zwolnił 48 osób, w związku z oskarżeniami o molestowanie - wynika z treści notatki rozesłanej przez prezesa firmy. To odpowiedź na artykuł dziennika "New York Times", w którym gigant oskarżany jest o lekceważenie problemu nadużyć seksualnych.

W czwartek dziennik "New York Times" opublikował artykuł, w którym wysuwa bardzo poważne oskarżenia wobec Google. Negatywnym bohaterem tekstu jest Andy Rubin, były prominentny pracownik firmy, który znany jest jako "ojciec" systemu Android.

Czytaj też: Google się doigrał. Użytkownicy  pozwali giganta za wyciek danych

"NYT" zwraca uwagę, że gdy w 2014 roku Rubin odchodził z firmy, otrzymał 90 mln dolarów odprawy i iście królewskie pożegnanie, choć w tym samym czasie ciążyły na nim poważne oskarżenia o molestowanie jednej z pracownic firmy. Google nigdy nie wyciągnął wobec Andy'ego Rubina żadnych konsekwencji i nie ujawnił treści oskarżeń.

Andy Rubin zaprzecza zarzutom. Współzałożyciel firmy Essential stwierdził, że artykuł "NYT" zawiera szereg nieścisłości i jest częścią medialnej kampanii, która ma zdyskredytować jego osobę w czasie toczącej się sprawy rozwodowej.

Z publikacji wynika, że Rubin nie był jedynym pracownikiem wysokiej rangi, nad którym firma przez roztaczała parasol chroniący przed oskarżeniami o nadużycia.

Andy RubinAndy Rubin Fot. Paul Sakuma / AP Photo

Google: Rozpatrujemy każdą skargę. Działamy

W reakcji na doniesienia "NYT" prezes Google Sundar Pichai rozesłał do wszystkich pracowników firmy wewnętrzną notatkę, w której odnosi się do wysuniętych oskarżeń.

Pichai napisał, że artykuł był dla niego "bardzo trudną lekturą". Przyznał również, że firma rzeczywiście miała problem z molestowaniem seksualnym.

[...] w ostatnich dwóch latach zwolniliśmy 48 osób, w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne, wliczając w to 13 pracowników z pionu kierowniczego. Żadna z tych osób nie otrzymała odprawy

- podkreślił prezes Google.

Pichai dodał, że Google traktuje oskarżenia o molestowanie "śmiertelnie poważnie", a od 2015 roku dysponuje narzędziem  Respect@, które pozwala pracownikom zgłaszać wszelkie nadużycia - w anonimowy i bezpieczny sposób.

Wspieramy i szanujemy wszystkich, którzy chcą na ten temat mówić głośno

- dodał Pichai

Niestety prezes Google nie odniósł się do zarzutów wobec Andy'ego Rubina. Nazwisko "ojca" Androida nie pada w nim w ogóle. Warto też zwrócić uwagę, że Google wdrożył nowe mechanizmy w 2015 roku. Tymczasem twórca Androida miał zostać oskarżony o molestowanie dwa lata wcześniej, a z firmy odszedł rok później. Pichai nie zaprzeczył też, że Rubin rzeczywiście otrzymał 90 mln dolarów odprawy.