Cztery smartfony z 2020 roku, które warto kupić. Za ok. 1000 zł nie mają sobie równych

Bartłomiej Pawlak
W tym zestawieniu wymieniamy nie najlepsze i nie najdroższe, ale najbardziej opłacalne smartfony z 2020 roku. To urządzenia warto kupić, bo oferują najwięcej w bardzo przystępnej cenie. Oto cztery - naszym zdaniem - najciekawsze modele z minionego roku za około tysiąc złotych.
Zobacz wideo Czekasz aż twój smartfon rozładuje się do zera? To błąd. Jak poprawnie ładować akumulator? [TOPtech]

Jeszcze kilka lat temu, chcąc mieć porządny smartfon, który spełni nasze potrzeby i wystarczy na długi czas, trzeba było zdecydować się na urządzenie z wyższej półki lub flagowca. Na szczęście technologia stale się rozwija, a ceny wielu rozwiązań spadają. Dziś rzeczywistość na rynku inteligentnych telefonów wygląda zupełnie inaczej. 

Za ok. 1000 złotych znajdziemy już całkiem pokaźne grono smartfonów, które spełnią wszystkie oczekiwania zdecydowanej większości użytkowników. Mogą pochwalić się przyzwoitym aparatem, świetnym ekranem, wydajnym procesorem i duża pamięcią RAM. Zazwyczaj możemy też liczyć na pojemną baterię, moduł NFC oraz porządną jakość wykonania. Zazwyczaj nie znajdziemy w nich jednak modułu 5G, ładowania indukcyjnego lub wodoszczelnej obudowy, jednak te elementy dla większości osób nie są kluczowe.

My postanowiliśmy wybrać zaledwie cztery - naszym zdaniem - najlepsze smartfony z 2020 roku za ok 1000 zł. To urządzenia, które sprawdzą się w rękach przeciętnego użytkownika, a nie nadwyrężą zbyt mocno domowego budżetu

Poco X3 NFC (999 / 1099 zł)

Xiaomi Poco X3 NFCXiaomi Poco X3 NFC fot. mat. pras. Xiaomi

Xiaomi przez lata słynęło z tego, że nawet do telefonów za 1200 czy 1500 zł (np. Pocophone'a F1) nie dodawało modułu NFC. Efekt był taki, że tanie smartfony tego producenta miały poważną wadę - nie można było nimi płacić lub łatwo parować ich z akcesoriami. Teraz NFC pojawia się u Xiaomi regularnie również w smartfonach średniopółkowych, a producent tak bardzo chciał się tym pochwalić, że zaznaczył ten fakt w nazwie telefonu.

Poco X3 NFC (Poco to jedna z marek należących do Xioami) to niedrogi średniak z gameingowym zacięciem, który zadebiutował zaledwie niespełna 4 miesiące temu. Na pokładzie telefonu znajdziemy bardzo wydajnego Snapdragona 732G, 6 GB pamięci RAM, a także 64 lub 128 GB przestrzeni na dane.

Układ ten powinien w zupełności wystarczyć zdecydowanej większości użytkowników (również po dłuższym czasie od zakupu), a także osobom lubiącym pograć w popularne androidowe gry. W benchmarku AnTuTu procesor od Qualcomma wykręca ok. 280 tys. punktów, co jest świetnym wynikiem w segmencie średniaków.

Poza tym Poco X3 NFC został wyposażony w ekran (IPS, Full HD+) o przekątnej 6,67 cala z odświeżaniem na poziomie aż 120 Hz, które powinno zapewnić większą płynność animacji na ekranie. To zdecydowanie najbardziej zaskakujący element smartfona od Xiaomi, bo wyświetlacze z odświeżaniem 90 czy 120 Hz są standardem raczej w trzykrotnie lub czterokrotnie droższych urządzeniach.

Do dyspozycji użytkownika oddano również czytnik, wspomniany już moduł NFC, cztery aparaty (główny 64 Mpix, szerokokątny 13 Mpix i makro 2 Mpix i sensor do pomiaru głębi ostrości) oraz baterię o pojemności aż 5160 mAh z szybkim ładowaniem o mocy 33 W. Cena smartfona jest niezwykle atrakcyjna, jak na oferowaną specyfikację i wynosi 999 zł (wersja 64 GB) lub 1099 zł (wersja 128 GB).

Oppo A91 (999 zł)

Oppo A91Oppo A91 fot. Oppo

Drugi ze smartfonów to dla przeciętnego Kowalskiego obecnie chyba najciekawsza propozycja, która mieści się jeszcze w kwocie poniżej tysiąca złotych. Oppo A91 trafiło na polski rynek w kwietniu 2020 roku i początkowo było wycenione na 1399 zł. Cena tego modelu spadła jednak pod koniec minionego roku do 999 zł, co - biorąc pod uwagę jego możliwości - jest kwotą bardzo niską.

Oppo A91 to bowiem przedstawiciel średniej-wyższej półki. Został wyposażony w wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,4 cala (Full HD+) oraz procesor MediaTek Helio P70 wsparty aż 8 GB pamięci RAM (128 GB na dane). Na pokładzie znajdziemy też cztery aparaty (główny 48 Mpix, szerokokątny 8 Mpix + dwa sensory pomocnicze), NFC, czytnik linii papilarnych zatopiony pod ekranem i akumulator 4025 mAh.

Minusem telefonu jest raczej dość przeciętny procesor od Media Teka. Szkoda, że producent nie zdecydował się tu na nieco wydajniejszy układ. W zamian otrzymujemy jednak ekran AMOLED, co w cenie do tysiąca złotych jest raczej rzadkością oraz spory zapas pamięci RAM.

Samsung Galaxy M31s (1099 zł)

Samsung Galaxy M31sSamsung Galaxy M31s fot. Samsung

Samsung od lat słynie raczej z produkcji tych najdroższych, flagowych smartfonów, jednak w ofercie ma od niedawna bardzo interesującą serię Galaxy M. W połowie 2020 roku zadebiutował należący do niej model Samsung Galaxy M31s. To jeden z najbardziej opłacalnych smartfonów na rynku, bo za kwotę 1099 zł otrzymujemy bardzo przyzwoitą specyfikację i niezwykle pojemną baterię.

Galaxy M31s został wyposażony w ekran o przekątnej 6,5 cala (Full HD+) i - co bardzo istotne - jest to panel wykonany w technologii Super AMOLED, który oferuje znacznie lepszą jakość obrazu od popularnych na tej półce wyświetlaczy IPS. Do tego mamy tu procesor Exynos 9611, 6 GB pamięci RAM, 128 GB przestrzeni na dane, NFC, standardowy zestaw aparatów (64 + 12 + 5 + 5 Mpix - główny, szerokokątny, makro i sensor do głębi) oraz bardzo pojemną baterię o pojemności aż 6000 mAh. 

Wydaje się więc, że Galaxy M31s to najlepiej wyceniony smartfon Samsunga w ofercie (mówimy o stosunku ceny do jakości) i największy konkurent (choć o 100 zł droższy) dla Oppo A91.

Realme 7 Pro (1299 zł)

Realme 7 ProRealme 7 Pro fot. DM

Ostatnia z propozycji to wciąż świeży (zadebiutował w październiku 2020 r.) Realme 7 Pro, który jest nieco droższy od pozostałych, ale oferuje również nieco więcej. Realme 7 Pro kosztuje obecnie w Polsce 1299 zł i został wyposażony w wydajny procesor Snapdragon 720G, 8 GB pamięci RAM, 128 GB przestrzeni na dane oraz wyświetlacz o przekątnej 6,4 cala (Full HD+), który również został wykonany w technologii AMOLED, co jest ogromny plusem.

Reszta specyfikacji też jest podobna, do tego, co mamy w Samsungu Galaxy M31s oraz Oppo A91. Do dyspozycji użytkownika oddano zestaw czterech aparatów - główny (64 Mpix), szerokokątny (8 Mpix), monochromatyczny (2 Mpix) i makro (2 Mpix) - pojemną baterię 4500 mAh i wszystkie potrzebne moduły łączności łącznie z NFC (oczywiście na 5G nie ma co liczyć na tej półce cenowej).

Nie jest jednak tak, że Realme 7 Pro niczym nie różni się od pozostałych propozycji z tego zestawienia. Główny "killer feature" tego smartfona to szybkie ładowanie o mocy aż 65 W - dwukrotnie lub nawet trzykrotnie mocniejsze niż w większości pozostałych smartfonów w tym przedziale cenowym. Taka moc przekłada się oczywiście na czas ładowania.

Dołączonym do zestawu adapterem, akumulator w Realme 7 Pro naładujemy do 50 proc. w zaledwie 10 minut, a uzupełnianie energii do pełna trwa tylko 35 minut. Nie ma na rynku drugiego smartfona za ok. tysiąc złotych, który moglibyśmy naładować tak szybko. A przy okazji mamy tu świetną specyfikację, która powinna zadowolić zdecydowaną większość użytkowników.