Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że premier Mateusz Morawiecki poprosił o zwołanie niejawnego posiedzenia Sejmu. Przedmiotem obrad mają być ostatnie cyberataki na polityków. Ostatnio ofiarą hakerów padł m.in. Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnik ds. programu szczepień.
Rzecznik rządu przyznał, że skala ataków jest "bardzo poważna", nie ujawnił jednak więcej szczegółów. Jak interpretować zwołanie niejawnych obrad? W rozmowie z Next.gazeta.pl wyjaśnił to dr Maciej Kawecki, dziekan Wyższej Szkoły Bankowej w Warszawie, ekspert od cyberbezpieczeństwa i ochrony danych osobowych. W latach 2016-2017 był doradcą ministra cyfryzacji, od 2017 zastępcą dyrektora, a następnie dyrektorem departamentu zarządzania danymi w tym samym resorcie.
- Zwołanie posiedzenia Sejmu to dla mnie dowód, że atak na ministra Dworczyka jest czubkiem góry lodowej. Możliwe, że celem ataku padli też inni urzędnicy kancelarii premiera, a informacja ta nie jest - całkiem słusznie - publiczna - stwierdził. Jego zdaniem zwołanie posiedzenia to jednak bardzo ważny sygnał wysłany za granicę. Dowodzi, że rząd traktuję kwestię cyberbezpieczeństwa jako priorytetową.
Zdaniem dra Kaweckiego ostatnie incydenty dowodzą, że potrzebne są zmiany w prawie. - Jesteśmy na takim etapie, że powinniśmy rozważyć zmiany legislacyjne i wprowadzić ustawowy obowiązek szkolenia w kwestiach cyberbezpieczeństwa posłów, senatorów i wyższych urzędników. Nawet pod rygorem wygaśnięcia mandatu - proponuje.
Zdaniem specjalisty, tego typu regulacja pewnie wywołałoby wątpliwości konstytucyjne, ale jakaś forma konsekwencji powinna się znaleźć w randze ustawowej, a nawet w ustawie zasadniczej. - Na pewno zmian wymaga też regulamin Sejmu, bo dzisiaj takich jasnych zapisów o konsekwencjach nie ma - stwierdził ekspert. - Posłowie mogą więc być lekkomyślni zupełnie bezkarnie - dodał dr Kawecki.
Zdaniem rozmówcy Next.gazeta.pl, Sejm nie powinien być miejscem ujawniania szczegółów technicznych kwestii cyberbezpieczeństwa czy szczegółów ataku na ministra Dworczyka. - Muszę przyznać, że nie wierzę zbytnio w niejawność posiedzeń Sejmu. To jest jak powiedzenie plotkarzowi "tylko nikomu nie mów" - stwierdził Kawecki.
Skrytykował też działania niektórych mediów. - W całym zamieszaniu negatywną funkcję pełniła opinia publiczna i media. Bo udostępniała treści publikacji, które w wielu aspektach były fabrykowane. Media nie mogą być tubą tych, którzy zaatakowali - stwierdził.
Zdaniem dra Kaweckiego wszyscy powinni przyjąć jasną deklarację, że informując o cyberatakach nie udostępniają treści przejętych przez hakerów i treści stworzonych przez cyberprzestępców. - Publikacja ich komunikatów to, jak w przypadku terrorystów, robienie tego, czego chcą. To obniżenie autorytetu władzy i wprowadzanie kompletnego chaosu do debaty publicznej - stwierdził.