Blizzard opóźnia wielką premierę gry. W tle oskarżenia o mobbing i molestowanie. Szef studia rezygnuje

Daniel Maikowski
Blizzard Entertainment poinformował o opóźnieniu premiery długo wyczekiwanej gry Diablo Immortal. Oficjalnym powodem są problemy natury technologicznej. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że wpływ na tę decyzję miał także wielki skandal, w który uwikłało się studio.

Diablo Immortal trafi do graczy w pierwszej połowie 2022 roku. Długo wyczekiwany tytuł zanotuje więc spore opóźnienie, bo pierwotnie premiera gry była zaplanowana na pierwsze półrocze 2021. Powód? Twórcy podkreślają, że wciąż potrzebują czasu, aby dopracować jeden z kluczowych trybów gry. Wyzwaniem ma być też dostosowanie tytułu do ekranów dotykowych.

Zobacz wideo Nie tylko Wiedźmin. Oto trzy polskie gry, które okazały się strzałem w dziesiątkę [TOPtech]
Te zmiany oraz dodatkowe prace nad ulepszeniem rozgrywki nie zostaną zrealizowane w podanym przez nas wcześniej terminie. Premiera gry jest więc planowana na pierwszą połowę 2022 roku, co pozwoli nam na wprowadzenie znaczących ulepszeń

- czytamy w oświadczeniu firmy Blizzard.

W oświadczeniu tym twórcy słowem nie wspominają jednak o innych okolicznościach, które rzutują nie tylko na prace nad Diablo Immortal, ale na przyszłość studia w ogóle. Chodzi o wielki skandal, w który uwikłał się Blizzard. Skandal, który już doprowadził do przetasowań na najwyższych szczeblach firmy. 

Blizzard Entertainment WalkoutBlizzard Entertainment Walkout Jeff Gritchen / AP

Mobbing, rasizm i molestowanie. Blizzard w cieniu oskarżeń

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że studio odpowiedzialne za takie produkcje, jak seria Diablo czy War of Warcraft, to świetne miejsce do pracy dla młodych i zdolnych programistów. Zresztą nawet sam Blizzard rokrocznie chwalił się swoją obecnością na liście "100 najlepszych firm, w których warto pracować", publikowanej przez magazyn "Forbes".

Okazuje się jednak, że gigant branży gier przez lata skrywał niewygodne tajemnice, które teraz ujrzały światło dzienne. 20 lipca br. do kalifornijskiego sądu trafił pozew przeciwko Activision Blizzard, który został złożony przez Departament ds. Uczciwego Zatrudnienia i Mieszkalnictwa. (DFEH). To rządowa agencja, która odpowiada m.in. za walkę z dyskryminacją i rasizmem w miejscu pracy.

Pozew ten jest efektem dwuletniego śledztwa, które miało wykazać, że w Activision Blizzard przez lata dochodziło do systemowych nadużyć wobec pracowników. Słowo "nadużycia" jest tu raczej eufemizmem, bo niektóre oskarżenia stawiane szefostwu Blizzarda są wręcz szokujące.

W złożonym przez DFEH pozwie czytamy m.in. o seksistowskich uwagach i mobbingu w stosunku do pracujących w firmie kobiet. Jedna z pracowniczek, która wystąpiła o awans, miała usłyszeć od szefa, że to niemożliwe, gdyż istnieje ryzyko, że zajdzie w ciążę i  "za bardzo polubi bycie mamą".

Pracownicy płci męskiej z poczuciem dumy przychodzą do pracy na kacu i grają w gry, obarczając dodatkowymi obowiązkami inne pracownice. Opowiadają o swoich kontaktach seksualnych, komentują kobiece ciała, a także żartują z gwałtu

- czytamy w treści pozwu.

Alex Afrasiabi, były Dyrektor Kreatywny gry World of Warcraft został wprost oskarżony o molestowanie seksualne. W firmie niektórzy pracownicy mieli nazywać jego willę mianem "apartamentu Cosby'ego", co jest bezpośrednim nawiązaniem do oskarżonego o napaść seksualną amerykańskiego aktora.

W szczególnie tragicznym przypadku jedna z pracownic popełniła samobójstwo podczas podróży służbowej ze swoim przełożonym, który zabrał ze sobą korki analne i lubrykanty

– napisano w pozwie.

Blizzard Entertainment WalkoutBlizzard Entertainment Walkout Jeff Gritchen / AP

Blizzard chowa głowę w piasek. Pracownicy kontratakują

Firma zareagowała na oskarżenia zawarte w pozwie. I była to reakcja najgorsza z możliwych. Blizzard zamiast skupić się na sednie sprawy, przeszedł do trybu panicznej defensywy. Firma nazwała autorów pozwu "biurokratami", którzy "sprawiają, że wiele świetnych firm wyprowadza się z Kalifornii"

W opublikowanym oświadczeniu Blizzard wyraził również swoje oburzenie z powodu uwzględnienia w treści pozwu informacji o samobójstwie jednej z pracownic, sugerując, że świadczy to o "braku szacunku dla pogrążonej w żałobie rodziny".

W ciągu ostatnich kilku lat i nieprzerwanie od czasu rozpoczęcia wstępnego dochodzenia dokonaliśmy znaczących zmian, aby zająć się kulturą firmy i odzwierciedlić większą różnorodność w naszych zespołach kierowniczych

- czytamy w dokumencie opublikowanym pod koniec lipca przez Blizzard.

W taki sposób firmy broniła jej wiceprezeska Frances Townsend, która w Blizzard pracuje zaledwie od roku. Stwierdziła też, że studio aktywnie walczy z molestowaniem i nieprzyjazną atmosferą w miejscu pracy. W mailu do pracowników Townsend nazwała zarzuty bezpodstawnymi i niezgodnymi z prawdą.

Reakcja szefostwa koncernu wywołała spore oburzenie wśród szeregowych pracowników firmy. Z tego powodu wystosowali oni list otwarty, pod którym podpisało się 2 tys. osób. Autorzy podkreślili w nim, że oświadczenie firmy było "obraźliwe dla wartości, którymi powinna się ona kierować". 

Twierdzenie, że jest to 'bezpodstawny i nieodpowiedzialny pozew', podczas gdy tak wielu obecnych i byłych pracowników wypowiada się na temat własnych doświadczeń związanych z molestowaniem i mobbingiem, jest po prostu nie do przyjęcia

- czytamy w treści opublikowanego dokumentu.

Jesteśmy razem ze wszystkimi naszymi przyjaciółmi, kolegami z zespołu i współpracownikami, a także członkami naszej oddanej społeczności, którzy doświadczyli wszelkiego rodzaju złego traktowania lub nękania. Nie damy się uciszyć, nie będziemy stać z boku i nie poddamy się, dopóki firma, którą kochamy, nie będzie miejscem pracy, z którego znowu będziemy mogli czuć się dumni. Będziemy zmianą

- napisali w liście pracownicy Activison Blizzard.

Na sytuację zareagowali również sami gracze. W ostatnich tygodniach nastąpił istny exodus z gry World Of Warcraft, czyli flagowego i najbardziej dochodowego produktu Blizzarda. Porzucenie tytułu zapowiedziało również kilku wpływowych i znanych w branży streamerów.

Skandal w Blizzardzie wywołał także zaniepokojenie wśród inwestorów. Pod koniec lipca wartość akcji spółki Activision Blizzard spadła do rekordowo niskiego poziomu 78 dolarów. Podczas gdy jeszcze na początku czerwca były one wyceniane na niemal 100 dolarów.

Szef studia rezygnuje

Wreszcie, 3 sierpnia Blizzard częściowo ugiął się pod krytyką pracowników i społeczności graczy. Firma opublikowała oświadczenie, w którym poinformowała o zmianach w kierownictwie. 

Do wszystkich członków społeczności Blizzarda: chcemy dać wam znać o zmianie pośród liderów Blizzard Entertainment. Od dzisiaj J. Allen Brack rezygnuje z roli lidera studia, a zastąpią go Jen Oneal oraz Mike Ybarra, którzy będą wspólnie kierować Blizzardem.

- czytamy w oświadczeniu firmy.

Ta decyzja nie kończy oczywiście całej sprawy. Warto dodać, że sam J. Allen Brack - jak wynika z treści pozwów - nie był bezpośrednio zamieszany w nadużycia wobec pracowników. Jako szef studia odpowiadał jednak za panującą w firmie atmosferę, a także relacje na linii szefostwo-pracownicy.

Więcej o: