Apple wypłaci użytkownikom iPhone'ów nawet pół miliarda dolarów odszkodowania

Apple powinno niebawem zacząć wypłacać odszkodowania w związku z aferą Batterygate. To efekt ugody, na którą amerykańska firma przystała po pozwie zbiorowym niezadowolonych użytkowników iPhone'ów.
iPhone - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Richard Drew / AP Photo

Batterygate to jedna z największych afer w branży technologicznej w historii, w których poszkodowanymi byli użytkownicy smartfonów firmy Apple. Apple w 2017 roku przyznało, że celowo ograniczało wydajność starszych iPhone'ów - oficjalnie oczywiście dla dobra konsumentów. Firma tłumaczyła, że robi to wyłącznie po to, aby ograniczyć zużycie baterii, ale spora część posiadaczy telefonów najwyraźniej nie uwierzyła zapewnieniom producenta.

Zobacz wideo iPhone 14, czyli iPhone 13 na sterydach. Smartfon świetny, ale nie za tę cenę [TOPtech]

Apple wypłaci nawet pół miliarda dolarów za aferę Batterygate

Aferę okrzyknięto "jednym z największych oszustw konsumenckich w historii", a miliony użytkowników iPhone'ów miało nadzieję na ukaranie amerykańskiej firmy w ramach pozwu zbiorowego. Sprawa zakończyła się dopiero w 2020 roku, gdy technologiczny gigant ostatecznie zgodził się wypłacić poszkodowanym użytkownikom (uczestniczącym w pozwie) 500 mln dolarów odszkodowania w ramach ugody. Pieniędzy jednak nie wypłacono, bo nie każdy poszkodowany zgodził się na polubowne rozwiązanie.

Jak informuje kalifornijska gazeta "The Mercury News", dopiero teraz udało się ostatecznie zamknąć sprawę. W tym tygodniu dwóch niezadowolonych właścicieli iPhone'ów, którzy sprzeciwili się ugodzie przegrało sprawę w Dziewiątym Okręgowym Sądzie Apelacyjnym USA, co pozwala nareszcie złożyć ostatni podpis na oczekującej już od trzech lat ugodzie. To otwiera drogę do pierwszych wypłat, które powinny pojawić się już niebawem.

Apple nigdy nie przyznało się do złamania przepisów, ale zgodziło się wypłacić odszkodowanie w wysokości od 310 do 500 milionów dolarów (w zależności od liczby poszkodowanych). Nie jest jednak pewne, jak głęboko do kieszeni będzie musiało sięgnąć Apple, aby pokryć roszczenia użytkowników i wszystkie koszty związane z procesem. Z wyliczeń Tysona Redenbargera, który reprezentował właścicieli smartfonów, każda z ok. 3 mln osób powinna otrzymać "na czysto" po ok. 65 dolarów.

Zgodnie z treścią pozwu z 2018 roku, pierwsze doniesienia o problemach z wydajnością iPhone'ów pojawiły się w 2015 roku, ale sprawa dotyczy wyłącznie niektórych urządzeń. Chodzi o iPhone'y 6, 6 Plus, 6s, 6s Plus i SE z systemem operacyjnym iOS 10.2.1 (lub nowszym) oraz 7 i 7 Plus pracujące pod kontrolą iOS 11.2 (lub nowszej wersji) - opisuje gazeta.

W związku z aferą Batterygate Apple musiało się mierzyć z kilkoma innymi sprawami w samych tylko Stanach Zjednoczonych. W 2020 roku firma została pozwana przez m.in. stan Kalifornia. Producent z Doliny Krzemowej nie przyznał się do złamania prawa, ale zgodził się zapłacić 113 mln dolarów kary.

Więcej o: