Tak spadał samolot Grupy Wagnera. Kluczowe 30 sekund. "Cokolwiek się stało, stało się szybko"

- Cokolwiek się wydarzyło, wydarzyło się szybko - tak losy maszyny RA-02795, na której pokładzie miał znajdować się Jewgienij Prigożyn, ocenia ekspert serwisu Flightradar24. Z danych, które przesłał samolot, wynika, że znacznie utracił wysokość w 30 sekund.
Samolot grupy Wagnera
Fot. AP, wykres: Flightradar24

W środę we wsi Kużenkino, leżącej w obwodzie twerskim, 350 km od Moskwy, spadł samolot Legacy 600. To, czy na jego pokładzie faktycznie znajdował się Jewgienij Prigożyn, który dwa miesiące wcześniej prowadził marsz na stolicę Rosji, nie jest kwestią przesądzoną. Co jednak wiemy o samej katastrofie z technicznego punktu widzenia? W jaki sposób pozycja samolotu była analizowana?

Serwis Flightradar24 poinformował, że przetworzył surowe dane otrzymane z maszyny RA-02795. Co istotne, samolot nie przesłał danych o pozycji, ale transmitował inne informacje. Ułatwiają one zobrazować proces utraty wysokości. 

Zobacz wideo Nagrywał film, a sam stał się jego głównym bohaterem

Te systemu pozwoliły określić wysokość samolotu Grupy Wagnera

Jak wyjaśnia serwis, samolot Grupy Wagnera był wyposażony w ADS-BAutomatic Dependent Surveillance-Broadcast to technologia stosowana w lotnictwie, która umożliwia automatyczne i niezależne nadawanie informacji o pozycji, prędkości i innych parametrach lotu samolotu. Informacje są transmitowane na określonej częstotliwości radiowej i zbierane przez naziemne odbiorniki ADS-B oraz inne samoloty znajdujące się w zasięgu.

Teoretycznie więc dzięki samemu tylko systemowi ADS pozycja samolotu powinna być znana. System ten do raportowania dokładnej pozycji wykorzystuje GNSS - Global Navigation Satellite System, czyli globalny system nawigacji satelitarnej. Umożliwia precyzyjne określanie pozycji, prędkości i czasu, jest w lotnictwie standardem. Tyle tylko, że z powodu zakłóceń (lub zagłuszania) dane z GNSS, powietrznego GPS, nie trafiały do odbiorników. 

Skąd zatem wiemy, gdzie samolot się znajdował? Do stwierdzenia jego pozycji wykorzystano inną technologię. MLAT mierzy czasu dotarcia sygnałów od maszyny do różnych naziemnych stacji odbiorczych. Jest to więc system wykorzystujący typową technikę nawigacji zwaną multilateracją. To właśnie dzięki tej technice Flightradar24 wiedział, jak zmieniała się pozycja samolotu.

Jego położenie po raz pierwszy zostało określone o godzinie 14:59 UTC. O godz. 15:11 UTC jednostka wzniosła się na wysokość przelotową (28 tys. stóp). O godzinie 15:20:14 UTC do odbiorników dotarł ostatni raport o pozycji samolotu. 

Ekspert Flightradar24: Cokolwiek się wydarzyło, wydarzyło się szybko

Maszyna nie przekazywała swojej pozycji "GPS", ale podawała wysokość, prędkość, prędkość pionową i ustawienia autopilota. Dlatego wiemy, że lot oznaczony symbolem RA-02795 zaczął spadać o godzinie 15:19 UTC. Wtedy to prędkość pionowa, odnotowywana przez odbiorniki śledzone przez Flightradar24, zaczęła drastycznie spadać. Samolot opadł jednak na krótko, po czym wzniósł się na wysokość maksymalną 30,1 tys. stóp. Następnie ponownie opadł - do wysokości 27,5 tys. stóp. Ponownie zaczął się wznosić i po chwili osiągnął wysokość 29,3 tys. stóp. I na tej wysokości się ustabilizował. O godzinie 15:19 sytuacja dramatycznie się zmieniła. Na wykresie prezentującym pozycję samolotu widać jednak gwałtowny spadek. 

Ian Petchenik z Flightradar24 w rozmowie z agencją Reutera sytuację podsumowuje krótko. W ciągu około 30 sekund samolot spadł z wysokości 28 tys. stóp na wysokość 8000 stóp (czyli z wysokości 8,5 do 2,5 km).

- Cokolwiek się wydarzyło, wydarzyło się szybko - ocenia ekspert. Zinterpretował też dane o wcześniejszym unoszeniu się i wznoszeniu maszyny. - Być może mocowali się z samolotem. Jednak przed dramatycznym spadkiem nic nie wskazywało, że z tym samolotem dzieje się coś złego - mówił.

Na oficjalne potwierdzenie tego, co wydarzyło się w środę w okolicach Tweru, musimy więc poczekać. Jak na razie rosyjska agencja lotnictwa Rosawiatia podała, że Prigożyn, który w czerwcu przewodził przerwanemu buntowi, był jedną z 10 osób na pokładzie zestrzelonego samolotu. Jak podało rosyjskie ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych, leciał z Moskwy do Petersburga, kiedy jego maszyna rozbiła się w okolicach wsi Kużenkino. 

Więcej o: