Vectra odpiera zarzuty ws. klauzul inflacyjnych. Mówi o rosnących kosztach i "urealnianiu cen"

Vectra nie zgadza się z zarzutami postawionymi przez UOKiK w sprawie tzw. klauzul inflacyjnych. W przesłanym do nas oświadczeniu operator zaznaczył, że sam zmaga się ze wzrostem kosztów, a UOKiK "od lat kwestionuje jakąkolwiek formę urealniania cen".
Vectra - zdjęcie ilustracyjne
fot. Shutterstock / Robson90

W środę Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił spółce Vectra zarzuty w sprawie podwyżek cen w ramach tzw. klauzul inflacyjnych. UOKiK stwierdził m.in., że stosowane przez spółkę postanowienia są dla klientów "niejednoznaczne i nieczytelne", a Vectra nie doprecyzowała w umowach, do jak dużych podwyżek cen finalnie może dojść. Zdaniem urzędu, sposób wyliczania wysokości podwyżek był też dla klientów krzywdzący.

Zobacz wideo

Vectra odpowiada na zarzuty UOKiK-u. Urząd "kwestionuje jakąkolwiek formę urealniania cen"

W oświadczeniu wysłanym redakcji Gazeta.pl Vectra nie zgadza się z zarzutami i ocenami UOKiK-u, które - jak pisze firma - "zostały postawione już na tak początkowym etapie postępowania". Spółka tłumaczy, że "podobnie jak reszta Polaków" od lat zmaga się z "ogromnym wzrostem kosztów", które znacząco wpływają na działalność firmy, a w efekcie na "jakość i dostępność podstawowych usług dla klientów".

Vectra stwierdziła jednocześnie, że UOKiK "od lat kwestionuje jakąkolwiek formę urealniania cen". Dodała, że - jak wynikało z ekspertyz prawnych firmy - przygotowane umowy (klauzule inflacyjne) i działania w tym zakresie "były i są zgodne z obowiązującymi przepisami". Oświadczono również, że powodami do wprowadzenia podwyższonych cen były m.in. "inflacja, skokowy wzrost kosztów i obowiązek ponoszenia nakładów w celu utrzymania oczekiwanej jakości usług". Powody te zostały też przedstawione UOKiK-owi.

Operator zaznaczył, że "kilkukrotnie podejmował próby ustalenia z urzędem sposobu na dokonanie takiego urealnienia" i wciąż jest otwarty na "konstruktywne rozmowy", które pomogą wyjaśnić sytuację. Dodatkowo wyrażono zdziwienie, że UOKiK "ogranicza wybranym branżom działania mające na celu dostosowanie cen do realiów rynkowych".

UOKiK chce ogromnej kary dla Vectry. Do rzędu spłynęły setki skarg

Sprawa tzw. podwyżek inflacyjnych u Vectry ciągnie się jeszcze od stycznia 2023 roku, gdy operator podwyższył ceny abonamentu o oficjalny odczyt inflacji z 2022 roku (aż 14,4 proc.) w trakcie trwania umów. W efekcie przez kolejne 12 miesięcy do UOKiK-u wpłynęło kilkaset skarg na działania operatora. Urząd w swoim komunikacie w środę stwierdził m.in., że podniesienie ceny o oficjalny wskaźnik inflacji, mogło skutkować "przerzuceniem na konsumentów całej odpowiedzialności za zmieniającą się sytuację gospodarczą", co jest nieuczciwe.

Prezes urzędu Tomasz Chróstny wyjaśniał, że klauzule inflacyjne - jeśli są wprowadzane - powinny "zabezpieczać obie strony i nie mogą być wykorzystywane tylko na korzyść przedsiębiorców" i dodał, że klienci powinni wiedzieć, jakie usługi dostaną w ramach umowy terminowej i jaką cenę będą za nie płacić, jeszcze przed podpisaniem dokumentu. W przypadku Vectry klienci nie mieli też możliwości zerwania umowy bez konsekwencji w reakcji na wzrost ceny usługi.

Podano też kilka przykładów skarg od klientów, którzy dostali informację o podwyżkach cen niedługo po podpisaniu umowy. Niektórzy żalili się, że cenę podniesiono o wskaźnik inflacji z 2022 roku, pomimo że zaczęli korzystać z usług Vectry dopiero na początku 2023 roku. Firmie grozi kara w wysokości maksymalnie 10 proc. obrotu. UOKiK prowadzi też podobne postępowania wyjaśniające w przypadku kilku innych operatorów - Orange Polska, P4, T-Mobile Polska i Multimedia Polska.

Więcej o: