Wracamy do GeForce Now po trzech latach. Jak wygląda dziś granie w chmurze? [TEST]

Daniel Maikowski
Po ponad trzech latach postanowiliśmy powrócić na platformę GeForce Now. Jak wygląda dziś granie w chmurze od Nvidii i czy GFN to dobra alternatywa dla konsoli bądź gamingowego PC? Oto 7 rzeczy, które warto wiedzieć na temat tej usługi.
GeForce Now
NVIDIA

Po raz pierwszy usłudze GeForce Now mieliśmy okazję przyjrzeć się w 2020 roku, czyli chwilę po tym, gdy wyszła ona z fazy beta. Wówczas mój redakcyjny kolega Kacper chwalił platformę streamingową Nvidii, m.in. za płynność rozgrywki, choć wskazywał również na kilka niedociągnięć.

Zobacz wideo Wielki budżet, lata pracy i... wszystko na nic. Oto najlepsze gry, które nigdy nie powstały [TOPtech]

Ponad trzy lata to jednak w świecie nowych technologii niemal dekady, a w świecie gier wideo całe eony. Dość powiedzieć, że w tym czasie Stadia, czyli konkurencyjna dla GeForce Now usługa od Google'a, zdążyła powstać, narobić sporo medialnego szumu, aby następnie upaść. I to z hukiem. Tymczasem platforma Nvidii nie tylko nie dopełniła swego żywota, a stała się wręcz liderem segmentu grania w chmurze. 

Postanowiłem jeszcze raz przyjrzeć się GeForce Now i przekonać się, czy w 2024 roku streaming gier może być dobrą alternatywą dla kupna konsoli bądź gamingowego PC-ta. Oto 7 rzeczy, które warto wiedzieć na temat tej usługi.

GeForce Now
GeForce Nowfot. DM

1) Jak działa GeForce Now?

GeForce Now pozwala nam grać w gry, które już posiadamy w naszej cyfrowej bibliotece (np. na Steamie, Xbox Game Pass czy Epicu) bez konieczności kupowania komputera z wydajną kartą graficzną. Ba, w ogóle nie potrzebujemy komputera, gdyż usługa Nvidii dostępna jest też na smartfonach, tabletach, a nawet telewizorach z funkcją Smart TV.

Tak naprawdę do rozgrywki potrzebny jest nam jedynie kontroler (w przypadku komputera może być to po prostu mysz i klawiatura) oraz szybkie i stabilne (!!!) połączenie z internetem - najlepiej za pośrednictwem kabla Ethernet. 

Podczas korzystania z GeForce Now rendering grafiki i wszelkie inne obliczenia związane z wyświetlanym obrazem odbywają się na serwerach Nvidii, a urządzenie, z którego korzystamy pełni tu jedynie funkcję ekranu. Mówimy tu więc o graniu w chmurze - z wszelkimi zaletami, ale i wadami tego rozwiązania.

GeForce Now
GeForce Nowfot. DM

Nvidia oferuje użytkownikom trzy plany abonamentowe:

  • Bezpłatny;
  • Priority (54 zł miesięcznie);
  • Ultimate (109 zł miesięcznie).

W pierwszym przypadku przetwarzenie grafiki ma miejsce na "komputerze klasy podstawowej" (Nvidia nie podaje szczegółowej specyfikacji), sesje rozgrywki mogą trwać maksymalnie 1 godzinę, a użytkownikom wyświetlane są reklamy.

W planie Priority otrzymujemy dostęp do karty graficznej "klasy premium", która obsługuje technologię ray tracingu. Rozgrywka odbywa się tu w rozdzielczości do 1080p i do 60 klatek na sekundę. Sesje mogą trwać 6 godzin, a użytkownikom nie są wyświetlane żadne reklamy.

Najbardziej "wypasiony" plan, czyli Ultimate, który miałem okazję testować w ostatnim czasie, daje nam z kolei dostęp do serwera z kartami graficznymi GeForce RTX 4080 (RTX ON) z rozdzielczością do 4K i do 120 klatek na sekundę (lub 240 FPS w grach wykorzystujących NVIDIA Reflex). W tym wypadku sesje mogą trwać nawet 8 godzin, a oczekiwanie na rozpoczęcie rozgrywki praktycznie nie istnieje, bo użytkownicy otrzymują tu wyłączny dostęp do serwerów RTX 4080.

Na przetestowanie tego właśnie planu zdecydowałem się nie tylko dlatego, że - jak twierdzi Nvidia - ma on dawać najlepsze wrażenia z rozgrywki, ale także dlatego, że na co dzień gram na porównywalnej z 4080 karcie graficznej GeForce  RTX 4080 SUPER. Mogłem więc łatwo zweryfikować, czy GeForce Now w planie Ultimate rzeczywiście "dowozi" to, co obiecuje.

Dla porządku dorzucam jeszcze dokładniejszą specyfikację "maszyny", do której dostęp otrzymujemy po wykupieniu subksrypcji GeForce Now w wersji Ultimate:

  • NVIDIA GeForce RTX 4080
  • 4K@120 FPS;
  • wsparcie dla rozdzielczości ultrawide do 3840 x 1600
  • do 240 FPS z NVIDIA Reflex;
  • ray tracing i DLSS 3 (w obsługiwanych grach);
  • HDR w obsługiwanych grach na komputerach PC i Mac;
  • Enkoder AV1.
GeForce Now
GeForce Nowfot. DM

2) Zagrasz niemal wszędzie i na wszystkim...

GeForce Now testowałem na trzech różnych urządzeniach:

  • MacBook Air 13,6 M2 (przez oficjalną aplikację dla MacOS)
  • PC z procesorem Intel i5-1140F i 32 GB RAM (przez oficjalną aplikację dla Windowsa 11)
  • iPhone 15 Pro (przez przeglądarkę Safari)

Warto zaznaczyć, że na niemal na wszystkich platformach sprzętowych z GeForce Now korzystać możemy przez oficjalną aplikację lub w wersji przeglądarkowej. Wyjątkiem są tu urządzenia działające na systemie iOS, czyli iPhone'y i iPady. W tym wypadku GeForce Now dostępne jest jedynie przez przeglądarkę, choć niewykluczone, że po ostatnich zmianach w AppStore może się to zmienić.

Podczas testów nie zauważyłem żadnych różnic w szybkości uruchamiania gier oraz stabilności i płynności rozgrywki ze względu na wybrane rozwiązanie. Zarówno w wersji webowej, jak i desktopowej aplikacja jest prosta, przejrzysta i wygodna w użytkowaniu.

Po jej uruchomieniu należy w pierwszej kolejności zsynchronizować usługę z naszymi kontami w cyfrowych sklepach, aby zyskać dostęp do naszej biblioteki gier. Warto bowiem zaznaczyć, że GeForce Now pozwala nam grać w te tytuły, które wcześniej zakupiliśmy (choć możemy tu też skorzystać z dość bogatej oferty produkcji free-to-play).

GeForce Now oferuje oficjalną integrację z usługami Ubisoft Connect, Steam, Epic Games, a także Xbox Game Pass. Oczywiście do naszej biblioteki możemy dodać także gry z innych sklepów (np. GOG.com, Battle.net), ale w tym wypadku cały proces logowania się do danej usługi oraz uruchomienia wybranego przez nas tytułu wymaga kilku dodatkowych kliknięć.

Gdy korzystamy z GFN na PC, te dodatkowe kliknięcia oraz ekrany logowania nie są problemem. Sytuacja komplikuje się jednak, gdy usługę uruchomimy na smartfonie. Przykładowo na GOG.com ekran logowania nie skaluje się odpowiednio do wielkości wyświetlacza, przez co próba uruchomienia Cyberpunka 2077 może wywołać lekką frustrację, gdy po raz trzeci okazuje się, że wpisaliśmy nieprawidłowe hasło

Podoba mi się to, w jaki sposób GeForce Now kataloguje i sortuje gry. Znajdziemy tu np. sekcję produkcji wykorzystujących technologię RTX, czy też tytułów z NVIDIA Reflex. Abonenci usługi mogą również skorzystać ze specjalnych zniżek na zakup wybranych produkcji. 

GeForce Now
GeForce Nowfot. DN

3) ...ale od launcherów można dostać bólu głowy

W tym momencie muszę wrócić niestety do tych nieszczęsnych launcherów. Producenci gier, z tylko sobie znanych powodów, za punkt honoru wzięli sobie zalanie nas jak największą liczbą tego rodzaju aplikacji. Cierpią na tym oczywiście sami gracze.

Każdy ma dziś launcher, a CD Projekt nawet dwa...
Każdy ma dziś launcher, a CD Projekt nawet dwa...fot. DM

GeForce Now od tej żonglerki launcherami nas nie uwolni. Trudno winić za to samą Nvidię. Po prostu tak skonstruowany jest rynek gier na PC-ty. Nie zmienia to faktu, że za każdym gdy będziemy chcieli uruchomić jakąś grę, musimy wcześniej zalogować się do powiązanego z nią launchera.

Na całe szczęście GFN zapamiętuje dane logowania, choć... nie zawsze. Podczas testów automatyczne logowanie działało na Epic Games Store, GOG.com, Steam oraz Ubisoft Connect. Z kolei podczas uruchomiania gier z Xbox Game Pass za każdym razem musiałem autoryzować logowanie.

GeForce Now
GeForce Nowfot. DM

4) Świetna jakość rozgrywki i niski input lag...

Dochodzimy do kwestii najważniejszej, czyli jakości działania GeForce Now w grach. Testowałem usługę w następujących produkcjach:

  • Alan Wake 2;
  • Baldur's Gate 3;
  • Control;
  • Cyberpunk 2077;
  • Forza Horizon 5;

GeForce Now w planie Ultimate umożliwia rozgrywkę w rozdzielczości 4K oraz 120 FPS. Ponieważ jednak nie dysponuję monitorem 4K, usługę testowałem w natywnej dla mojego ekranu rozdziałce 2560 x 1440 (2K). Moim celem było oczywiście uzyskanie jak najwyższej liczby klatek na sekundę, ale bez żadnych kompromisów w kwestii jakości. W końcu dostępu do GeForce RTX 4080 nie kupujemy po to, by uruchamiać gry na średnich detalach. 

Tym, co od razu zwraca uwagę, jest niski, a wręcz nieodczuwalny input lag. W ramach testów poprosiłem redakcyjnego kolegę, aby pograł w Cyberpunka na moim sprzęcie. Najpierw uruchomiłem grę natywnie, a następnie przez GFN. Mój tester do samego końca nie potrafił wskazać, kiedy grał offline, korzystając z mocy obliczeniowej karty, a kiedy za pośrednictwem serwerów Nvidii. 

Alan Wake 2
Alan Wake 2fot. DM

Alan Wake 2 - trudno dziś wskazać na grę, która pod względem oprawy graficznej prezentuje się lepiej od drugiej odsłony przygód Alana Wake'a. Tytuł studia Remedy to przykład pełnego wykorzystania potencjału technologii ray tracingu. Jak z tym wyzwaniem poradziła sobie usługa GFN? Grając w rozdzielczości 2K, przy wysokich detalach i włączonym ray tracingu mogłem liczyć na ok. 50 klatek na sekundę z wyłączonym DLSS lub nawet na 75-80 FPS, gdy super sampling był aktywowany. 

Niestety natrafiłem tu również na pewne problemy podczas pierwszego uruchomienia (a raczej pierwszych uruchomień gry). Uparłem się, że chcę zagrać na wysokich detalach i z RTX ON. Gdy uruchomiłem grę w ten sposób, to zostałem wyrzucony do pulpitu wraz z "błędem karty graficznej". Za drugim razem sytuacja również się powtórzyła. Za trzecim jednak gra normalnie się uruchomiła, a później działała już stabilnie. 

Baldur's Gate 3
Baldur's Gate 3materiały prasowe

Baldur's Gate 3 - znakomity RPG od studia Larian testowałem w rozdzielczości 2K i detalach Ultra. Bez włączonego DLSS mogłem liczyć średnio na 55-60 FPS, choć w tytułowych Wrotach Baldura klatakaż portrafił zejść poniżej 45 FPS. Po włączeniu DLSS w trybie Zrównoważonym stabilność znacznie się poprawiła, a średnia FPS wzrosła do 65-70.

Control
Controlfot. DM

Control - Produkcja Remedy do najmłodszych nie należy, ale ze względu na znakomitą oprawę graficzną. wciąż potrafi być wyzwaniem dla wielu komputerów, szczególnie w trybie RTX ON. Podczas testów gra działała stabilnie w 70-80 FPS na detalach Ultra i z ray tracingiem. Po włączeniu DLSS udało mi się natomiast wyciągnąć średnio nawet 100-110 klatek na sekundę.

Cyberpunk 2077
Cyberpunk 2077fot. DM

Cyberpunk 2077 - w rozdzielczości 2K oraz trybie RTX: Ultra gra działała średnio w 70-70 FPS-ach, co jest bardzo dobrym rezultatem. Postanowiłem więc sprawdzić, jak GFN poradzi sobie, gdy Cyberpunka uruchomimy z włączonym path tracingiem, który jeszcze bardziej obciąża procesor graficzny. Tu jednak skorzystałem z funkcji DLSS i generatora klatek. Efekt? Średnio 105 klatek na sekundę! Tak to można grać...

Cyberpunk 2077
Cyberpunk 2077fot. DM

Z drugiej strony Cyberpunk 2077, to obok Alana Wake'a 2 jedyna gra, podczas której zostałem wyrzucony do pulpitu. I to nie jeden raz. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że gra CD Projekt RED potrafi crashować się również wtedy, gdy gram w nią lokalnie, niezbyt uczciwe byłoby zrzucanie winy za tę sytuację na GFN.

Forza Horizon 5
Forza Horizon 5fot. DM

Forza Horizon 5 - Najnowsza Forza Horizon nie jest dla GeForce Now Ultimate żadnym wyzwaniem. W 2K i trybie Ultra z łatwością mogłem osiągnąć 120+ klatek na sekundę i to bez wspomagania się technologią DLSS. 

Ustawienia GFN
Ustawienia GFNfot. DM

5) ...ale tylko z szybkim i stabilnym połączeniem internetowym

Niestety wszystko ma swoją cenę, a w przypadku GeForce Now (poza samym abonamentem) tą ceną jest szybkie i stabilne połączenie sieciowe. Sama Nvidia zaleca, aby (jeśli to możliwe) z usługi korzystać za pośrednictwem połączenia przewodowego (Ethernet). I rzeczywiście, przy takiej konfiguracji wszystko działa bezproblemowo - nie występują praktycznie żadne lagi, a połączenie się nie zrywa.

Sęk w tym, że nie zawsze możemy przecież zagrać "po kablu". A już szczególnie wtedy, gdy GeForce Now uruchomimy na smartfonie bądź też iPadzie. Wówczas ze stabilnością połączenia bywa niestety różnie. W moim mieszkaniu, gdzie dysponuję łączem 1 Gb/s, granie po Wi-Fi nie nastręczało większych problemów, choć nie ukrywam, że zdarzyły się incydenty, gdy aplikacja GeForce Now wyrzucała mnie do pulpitu z powodu "problemów ze stabilnością połączenia".

W okresie świątecznym postanowiłem natomiast sprawdzić, jak GeForce Now poradzi sobie w warunkach ekstremalnych, czyli w zlokalizowanym w jednej z podradomskich wsi domu moich teściów, gdzie niestety wciąż nie doprowadzono światłowodu. Efekt był mizerny - żadnej z gier nie udało mi się nawet uruchomić. Dodam jednak, że tak naprawdę ten test był od początku skazany na porażkę, gdyż łącze w domu moich teściów nie spełniało minimalnych wymagań stawianych przez Nvidię.

Usługa GeForce NOW wymaga przepustowości co najmniej 15 Mb/s dla rozgrywki w 720p przy 60 FPS oraz 25 Mb/s dla rozgrywki w 1080p przy 60 FPS. Wymagane jest również opóźnienie poniżej 80 ms od centrum danych NVIDIA

Co więcej, dla trybu Ultimate te wymagania są jeszcze bardziej wyśrubowane. W przypadku rozdzielczości 2K, minimum to 35 Mb/s, a dla 4K - aż 45 Mb/s. Mówiąc krótko, bez stabilnego oraz szybkiego internetu o GeForce Now możemy niestety zapomnieć. Połączenie światłowód + Ethernet jest tu ideałem, ale Wi-Fi również sobie poradzi. W tym wypadku warto jednak zadbać o to, aby router znajdował się blisko urządzenia, na którym gramy.

GeForce Now
GeForce Nowfot. DM

6) Biblioteka gier robi wrażenie

Warto również zwrócić uwagę  na to, jak szybko rozszerza się biblioteka gier wspieranych przez GeForce Now. Gdy Kacper ponad trzy lata temu testował usługę Nvidii, było ich ok.  500, teraz liczba dostępnych tytułów przekroczyła już 1900. I znajdziemy tu w zasadzie wszystkie popularne, w tym te najnowsze. Całkiem niedawno do usługi dołączyło choćby świeżutkie Dragon's Dogma 2.

Jeśli więc zastanawiacie się, czy dana gra jest dostępna w usłudze, to na 99 procent. W moim przypadku okazało się, że żadnego z ogrywanych przeze mnie tytułów na przestrzeni ostatniej dekady w GeForce Now nie zabrakło. Nie włączam w to oczywiście tych gier konsolowych, które wersji na PC nie otrzymały.

7) Najtańsza przepustka do świata RTX On (ale wciąż droga)

GeForce Now może być świetnym rozwiązaniem dla osób, które chcą grać w najlepszej możliwej oprawie graficznej, ale jednocześnie z różnych powodów nie mogą pozwolić sobie na zakup własnego PC-ta z mocarną kartą graficzną, taką jak choćby GeForce RTX 4080.

Oczywiście GFN nie zastąpi komputera 1:1. Ci najbardziej "hardkorowi" gracze wciąż będą patrzeć na to rozwiązanie z góry.  To jednak nie oni stanowią grupę docelową dla tej usługi. Wydaje mi się, że jest ona skierowana do bardziej "sporadycznych" graczy. Wyobrażam sobie scenariusz, w którym dana osoba wykupuje GFN na miesiąc tylko po to, by ograć tę jedną jedyną ukochaną produkcję. A po miesiącu z usługi rezygnuje i kupuje ją ponownie, gdy na horyzoncie pojawi się kolejna produkcja warta uwagi. 

Co więcej, od niedawna w ramach GFN możemy wykupić tzw. przepustkę jednodniową. Nie jest to może najbardziej opłacalne rozwiązanie (21 zł za dostęp do serwera Priority lub 43 zł za serwer Ultimate), ale rozwiązanie to może okazać się ciekawą opcją dla kogoś, kto chce przetestować dany tytuł lub nawet przejść go w całości (nie brakuje w końcu gier, które ukończyć można w 6-8 godzin).

GeForce Now
GeForce Nowfot. DM

Usługa Nvidii przypadnie także do gustu osobom, które lubią grać mobilnie. Nie ukrywam, że sam miałem ogromną frajdę tylko z tego faktu, że mogłem odpalić Forzę Horizon 5 na ekranie iPhone'a, do którego podpiąłem kontroler Backbone. 

Oczywiście GFN do tanich usług nie należy. Szczególnie w wariancie Ulimate, który kosztuje aż 109 zł za miesiąc. Warto jednak zaznaczyć, że dla większości graczy, a szczególnie dla tych którzy grają na mniejszym ekranie, zupełnie wystarczający będzie znacznie tańszy plan Priority.

Daniel Maikowski
Więcej o: