- Unia przestawia się na transport elektryczny i nie możemy stać obok, musimy to jednak zrobić tak, by nie wywołać rewolucji i nie karać ludzi za jazdę samochodami spalinowymi, gdy nie stać ich na samochody elektryczne - mówiła w rozmowie z money.pl Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministerka funduszy. Przyznała podczas niej poniekąd, że ogłoszone wcześniej ograniczenia nakładane na posiadaczy samochodów spalinowych, mogą zostać zluzowane.
Przypomnijmy, że do 2035 Unia Europejska chce zmniejszyć emisje CO2 pochodzące od nowych samochodów osobowych i dostawczych o 100 proc. Doprowadzić do tego ma m.in. wprowadzenie opłaty rejestracyjnej, a razem z nią jednorazowego podatku, którego wysokość będzie zależała od normy spalania (EURO) danego pojazdu. Oprócz tego Rada UE przyjęła zakaz rejestracji aut spalinowych po 2035 roku. Polska sprzeciwia się jednak wprowadzeniu nowych danin.
- Jeśli chodzi o opłaty od samochodów spalinowych, uznaliśmy, że coś, co może mieć swoje uzasadnienie w innych krajach - danie impulsu podatkowego, by ludzie przesiadali się na elektryki - w warunkach polskich jest nie do przyjęcia - mówiła w rozmowie z money.pl ministerka. - To w ogóle nie ten etap, jest za drogo, rynek jest za mało rozwinięty, więc apetyt ludzi na auta elektryczne jest umiarkowany i to z zasadnych powodów. Trzeba więc zacząć od zachęt, tak jak to funkcjonuje w 20 krajach unijnych - dodała.
Zachęcać Polaków do zamiany samochodu spalinowego na elektryczny mają dopłaty. Ministerka zapewniła, że będą skonstruowane w ten sposób, aby nie mogły z nich skorzystać osoby zamożne, które mogą sobie pozwolić na elektryka. - Wszystkie Tesle wypadają. Nie będzie po prostu dopłat do samochodów z najwyższej półki, tylko ze średniej, a także możliwość leasingu i zakupu używanych aut elektrycznych - mówiła. Dopłaty mają być skierowane wyłącznie do konsumentów prywatnych. Wprowadzone mają zostać dwa kryteria: dochodowe oraz ceny samochodu. Osoby z niższym dochodem będą, więc miały szanse otrzymania większego wsparcia. Taki zapis miał znaleźć się w zmienionych zapisach Krajowego Planu Odbudowy (KPO). - Jeśli ktoś zezłomuje starego diesla, będzie mieć szansę na wyższe dofinansowanie - wyjaśniła Pełczyńska-Nałęcz.
Pod koniec kwietnia szefowa resortu klimatu Paulina Hennig-Kloska ogłosiła, że podatek od samochodów spalinowych zostanie zastąpiony dopłatami do pojazdów na prąd. O tym, że rząd szykuje nowy program dopłat do używanych elektryków, informował na początku miesiąca "Puls Biznesu". Z opublikowanych wtedy informacji wynika, że na dopłaty ma zostać przeznaczone około 1,6 mld zł.