USA. Pożar fotelika dziecięcego w samochodzie. Zaskakujące ustalenia

Interaktywna książeczka dla dzieci miała być powodem pożaru w samochodzie, w którym spłonął dziecięcy fotelik. Śledczy podejrzewają, że doszło do zapłonu baterii. Firma zaprzecza jednak, że użyła łatwopalnych baterii.
Fotelik spalony po pożarze wywołanym przez nagrzaną baterię z książeczki dla dzieci
fot. The George Hildebran Fire & Rescue Department

Destiny Williams i jej córka Misty wróciły z kościoła i weszły do domu niczego nieświadome. Dopiero sąsiad dostrzegł i zaalarmował rodzinę, że z ich samochodu ulatnia się dym. Jeden z członków rodziny zdołał przygaszać płomienie ogrodowym wężem do czasu przyjazdu strażaków. Po ich przyjeździe okazało się, że pożar mogła wywołać książeczka dla dzieci - donosi ABC.

Zobacz wideo Jakim kosztem mogła powstać bateria w twoim telefonie?

Pożar fotelika dziecięcego. Powodem miała być bateria w książeczce

Nie była to zwykła książka, a interaktywna pozycja dla dzieci. W środku była okrągła bateria. I to ona była bezpośrednim powodem wybuchu pożaru, jak sądzą śledczy. Do zapłonu doszło, gdy bateria zanadto się nagrzała. Stało się tak, mimo że książeczka była schowana pod siedzeniami i nie była wystawiona bezpośrednio na słońce. 

Lokalna straż pożarna The George Hildebran Fire & Rescue Department udostępniła na Facebooku zdjęcia z tego zdarzenia. Widać na nich spalony i roztopiony do połowy fotelik dziecięcy. 

Wydawca książeczki zabrał głos. Wiemy jakich baterii użył

Książka to "JJ's Potty Time" i zawiera postaci z popularnego programu dla dzieci na YouTubne CoComelon. Książka była wyposażona w przyciski, które po naciśnięciu wydawały dźwięki, do czego potrzebne były baterie. 

ABC zwraca uwagę, że niektóre baterie zawierają łatwopalny lit. Ale wydawca "JJ's Potty Time", Cootage Door Press, twierdzi, że baterie w ich książkach nie mają w sobie tego metalu. "Nasze elektroniczne książki dla dzieci, których sprzedaliśmy miliony, wyposażone są w baterie alkaliczne, nie litowo-jonowe. Ulżyło nam, że nikt nie został ranny w tym wypadku. Pracujemy ściśle z lokalnymi władzami i ekspertami w celu ustalenia przyczyn wypadku". 

Więcej o: