Żyjemy dziś w świecie, w którym niemal wszystko jest subskrypcją. Płacimy dziś abonamenty nie tylko za dostęp do telewizji kablowej, internet czy telefon, ale również za serwisy streamingowe, muzykę gry wideo, elektroniczne wydania gazet, tusz do drukarek, aplikacje, miejsce chmurze na zdjęcia, a nawet kawę.
O problemie powszechnej "abonamentozy" piszę w tekście: "Życie stało się abonamentem. Na subskrypcje wydajemy setki złotych miesięcznie. A będzie tylko gorzej". Okazuje się, że jeszcze w 2022 roku globalny rynek subskrypcji był wart 275 mld dolarów, ale do 2028 roku będzie to już 1,5 bln dolarów, przy średnim wzroście na poziomie 18 proc. rocznie. Nie dziwi więc fakt, że liczba produktów i usług oferowanych w modelu subskrypcyjnym w ostatnich latach rośnie wręcz lawinowo. A to dopiero początek.
Swoje trzy grosze do "abonamentozy" chciał dorzucić także Apple. Firma z Cupertino już dziś oferuje sporo usług w modelu subskrypcyjnym (choćby pakiet Apple One), ale od kilku lat po cichu pracowała nad innym "złowieszczym planem".
Pomysł był prosty: Skoro wielu klientów i tak co roku kupuje nowego iPhone'a, to dlaczego nie zaoferować im smartfona w modelu subskrypcyjnym? Użytkownik płaciłby comiesięczny abonament, a po 12 miesiącach Apple zabierałby stary telefon i wymieniał na nowy.
Projekt, nad którym firma pracowała od 2022 r., miał być remedium na gorszą sprzedaż iPhone'ów. Okazuje się bowiem, że na skutek braku ekscytujących zmian w nowych modelach, klienci coraz rzadziej sami z siebie wymieniają starszego smartfona na nowy. Zresztą, wystarczy spojrzeć na to, w jak niewielkim stopniu różnią się od siebie tegoroczny iPhone 16 od iPhone'a 13, który miał premierę w 2021 r.
Drugą oczywistą korzyścią, która płynęłaby z tego rozwiązania, jest jeszcze silniejsze uzależnienie swoich użytkowników od ekosystemu urządzeń i usług Apple, w czym firma z Cupertino już teraz jest absolutnym mistrzem świata.
Jak donosi jednak Bloomberg, projekt "iPhone na abonament" został właśnie zamrożony. Technologiczny gigant wycofał się z niego z dość prozaicznego powodu: klienci wciąż chcą być właścicielami swoich urządzeń, a nie tylko ich pożyczkobiorcami.
Taki wnioski płyną, chociażby z badania przeprowadzonego przez YouGov w 2023 roku. Wykazało ono, że aż 7 na 10 Amerykanów chce zatrzymać swojego smartfona na co najmniej dwa lata, a 1 na 6 - przez pięć lat lub dłużej. Sondaż Gallupa wykazał z kolei, że ponad połowa respondentów wymienia swoje telefony tylko wtedy, gdy jest to absolutne konieczne - np. gdy smartfon się zepsuje.
Korzyści z posiadania smartfona na własność są oczywiste, a jedną z najważniejszych jest możliwość odsprzedaży urządzenia. Nie jest tajemnicą, że iPhone'y należą do urządzeń, które najdłużej trzymają swoją cenę. Nawet po 2-3 latach możemy je odsprzedać za całkiem dobre pieniądze.