USA oskarżają DeepSeek o kradzież. Chodzi o "destylację". "Znaczące dowody"

Daniel Maikowski
Chiński startup DeepSeek miał wykorzystać należące do OpenAI modele, aby wytrenować swoją sztuczną inteligencję. Biały Dom twierdzi, że ma dowody na tzw. "destylację".
DeepSeek
Fot. REUTERS/Florence Lo

OpenAI na wojnie z DeepSeek: Robiący furorę chiński model językowy (LLM) DeepSeek ma naruszać własność intelektualną OpenAI - twierdzi amerykańska firma. Z informacji, do których dotarł "Financial Times" wynika, że Chińczycy mieli dopuścić się tzw. destylacji. Proces ten "służy do uzyskania lepszej wydajności na mniejszych modelach poprzez wykorzystanie danych wyjściowych z większych, bardziej wydajnych modeli, co pozwala im osiągnąć podobne wyniki w określonych zadaniach przy znacznie niższych kosztach" - tłumaczy "FT". Jak zaznacza dziennik, destylacja jest w branży AI powszechną praktyką. DeepSeek miał jednak wykorzystać ten proces do stworzenia konkurencyjnego modelu językowego, a to stanowi naruszenie warunków korzystania z modeli oferowanych przez OpenAI.

Zobacz wideo Ten sprzęt poraża wydajnością (i ceną). Co potrafi nowy MacBook Pro? [TOPtech]

"Znaczące dowody": David Sacks, dyrektor ds. sztucznej inteligencji w administracji Donalda Trumpa udzielił wywiadu stacji "Fox News", w którym wprost oskarżył DeepSeek o kradzież. - Istnieją znaczące dowody na to, że DeepSeek wydestylował wiedzę z modeli OpenAI i nie sądzę, by OpenAI było z tego zadowolone - stwierdził Sacks. Nie wskazał jednak, o jakie konkretne dowody chodzi.

Microsoft przygląda się sprawie: Swoje dochodzenie ws. możliwej kradzieży własności intelektualnej zapowiedział również Microsoft, który posiada znaczące udziały w OpenAI. Firma z Redmond zbada, czy dane uzyskane z technologii OpenAI zostały zdobyte w nieautoryzowany sposób przez grupę powiązaną z chińskim start-upem.

DeepSeek wywołał chaos na Wall Street: DeepSeek, firma zajmująca się AI ogłosiła 20 stycznia, że jej model DeepSeek-R1 przewyższa model OpenAI o1 w trzech testach AI. Co więcej, twórcy tego modelu twierdzą, że kosztuje on ułamek tego, co wielkie amerykańskie korporacje wydają na inwestycje związane ze AI. Te informacje wywołały w poniedziałek chaos na giełdzie.  Najbardziej ucierpiała Nvidia, największy producent czipów AI na świecie. Akcje koncernu w jeden dzień straciły niemal 17 proc. swojej wartości, co oznacza, że z kapitalizacji spółki odpłynęło niemal 600 miliardów dolarów

Daniel Maikowski
Więcej o: