Wielki wyciek danych. Skany dowodów osobistych, prawa jazdy, wyciągi bankowe. Wszystko trafiło do sieci

Na jednym z serwisów do przechowywania plików pojawiły się w bardzo dużej ilości skany różnych dokumentów z danymi wrażliwymi. Jak sprawdzić, czy nasze danie nie wyciekły? Co było powodem wycieku?
Haker (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Wyciekły dokumentów z danymi: Na serwisie docer.pl pojawiło się mnóstwo dokumentów zawierających dane wrażliwe. Są to m.in. skany dowodów osobistych, prawa jazdy, umowy kredytowe i leasingowe, akty notarialne, wnioski kredytowe, księgi wieczyste czy wyciągi bankowe. Dostęp do dokumentów jest otwarty, praktycznie każdy może je znaleźć, jeśli wie czego szukać. 

Jak sprawdzić, czy nasze dokumenty nie wyciekły? Niebezpiecznik radzi by w wyszukiwarce Google wpisać "site:docer.pl XXXXX XXXX", gdzie pod X-y podstawiamy nasze imię i nazwisko. Jeśli w ten sposób znajdziecie dokument z waszymi danymi, zgłoście go do usunięcia przez formularz kontaktowy Docer.pl. Portal pracuje już nad usuwaniem tych plików. 

Zobacz wideo Siemoniak o atakach hakerskich na rząd: Kompromitacja i ewenement na skalę światową

Kto odpowiada za wyciek? Na Docer.pl pojawiły się wyciągi z takich banków jak Alior, Santander czy mBank. Póki co tylko mBank poinformował, że przygląda się sprawie. Niebezpiecznik podkreśla, że banki mogą pomóc w odnalezieniu źródła wycieku, ale niekoniecznie muszą być jego źródłem. Docer.pl to schowek na pliki i od czasu do czasu w wyniku drobnych pomyłek pojawiają się na nim dokumenty z danymi wrażliwymi. Niebezpiecznik zauważa, że ten wyciek może być efektem przypadkowego udostępnienia swojego dysku Google w Docer.pl przez pośrednika kredytowego. 

Czytaj też: Nowe oszustwo. Na zwrot podatku. Skarbówka ostrzega: Oszuści coraz częściej imitują rządowe strony

Źródło: Niebezpiecznik 1 i 2, Bankier.pl

Więcej o: