Grzyby na fali. To materiał przyszłości? "Nie trzeba nawet lepiszcza"

Buty i grzyby to nie jest zestawienie słów, które dobrze się kojarzy. A raczej tak było jeszcze kilka lat temu. Od jakiegoś czasu bowiem grzyby robią furorę nie tylko jako materiał w branży obuwniczej. Zaczynają być też postrzegane jako przyszłość budownictwa.
czeski dom SAMOROST
(materiały prasowe) // Fot. Sylwia Penc / Agencja Wyborcza.pl

Grzyby jako materiał przyszłości

Coraz większa hałda śmieci to problem, którego (przynajmniej w krajach zachodnich) często nie mamy tuż przed oczyma, ale który istnieje i robi się coraz bardziej palący. Rocznie produkowane jest 50 mld par butów, a większość z nich nie nadaje się niestety do recyklingu. Nowoczesne obuwie wykonane jest z wielu różnych warstw i materiałów połączonych silnym klejem. Chociaż największe firmy z branży szukają sposobów, żeby jednak taki recykling przeprowadzać, to jednak wciąż sterty butów i innych ubrań zalegają na "cmentarzach mody" w takich państwach jak Ghana czy Chile. Przemysł modowy, a szczególnie tzw. fast fashion został uznany za trzeciego największego globalnego truciciela. Od pewnego czasu coraz częściej mówi się o nowym rewolucyjnym rozwiązaniu - grzybach.

Buty z grzybów a nie z grzybem

Mylo - to materiał wykonany z grzybni przez amerykańską firmę biotechnologiczną Bolt Threads. Jak pisze producent z wyglądu i w dotyku przypomina on zwierzęcą skórę. Jest miękki i elastyczny, a pracowała nad nim zarówno uznana firma garbarska, jak i znana projektantka (oraz weganka) Stella Mccartney. Efektem są stylowe buty (powstałe we współpracy z Adidasem), których nie da się tak łatwo odróżnić od tradycyjnych. Z Mylo powstają również akcesoria do jogi, gorsety i spodnie. Można go też wykorzystać do wyrobu torebek, portfeli czy etui na telefony, a lista potencjalnych zastosowań w świecie mody jest długa.

Zobacz wideo Dom w Hiszpanii nieprzemyślaną fanaberią? "Polacy nie chcą słyszeć, że coś może być nie tak"

Od grzybni do materiału

Pierwszym etapem jest pobranie komórek grzybni, która jest następnie uprawiana na podłożu z trocin i materii organicznej. To, co wyrośnie, zostanie zebrane, a reszta jest kompostowana i może być ponownie użyta jako nawóz. Wszystko dzieje się na farmach wertykalnych, gdzie można precyzyjnie kontrolować wilgoć oraz temperaturę. Jak sama nazwa wskazuje, uprawy wertykalne pną się w górę, wymagają więc znacznie mniej przestrzeni, co zmniejsza koszty uprawy i nie wymaga obiektów o dużej powierzchni. Taki zakład jest też w pełni zasilany energią odnawialną. Trzeba jednak wspomnieć o mankamentach. Mylo wciąż nie jest w pełni biodegradowalne, choć firma usilnie nad tym pracuje. Buty Adidasa to jeszcze koncept, ale sam pomysł robi się coraz popularniejszy. Niemiecka projektantka Emilie Burfeind stworzyła Sneature, czyli obuwie wykonane z grzybów, naturalnego kauczuku… i psiej sierści. Choć ten ostatni surowiec może się wydawać kontrowersyjny, to jest już stosowany w postaci przędzy zwanej Chiengora. O ponad 40 proc. lepiej zatrzymuje ciepło niż wełna owcza i była znana już w czasach prehistorycznych. Przy okazji warto wspomnieć, że pracuje się również nad materiałami z liści bananowca czy ananasa.

Zdejmij grzybowe buty przed wejściem do grzybowego domu

Grzyby to materiał bardzo wszechstronny i można go wykorzystać również w budownictwie. Powstał nawet nowy termin - mykoarchitektura odnoszący się do obiektów powstałych na bazie grzybowych surowców. To materiał tani - przedstawiciele królestwa Fungi rosną nawet na odpadach rolniczych. Wytwarzają przy tym tlen, a nieużywane części można kompostować. Grzybnia charakteryzuje się też dużą odpornością na ogień, dobrą izolacją termiczną i akustyczną oraz znaczną wytrzymałością porównywalną z wytrzymałością drewna. Pierwszym etapem jest inokulacja, a więc zmieszanie resztek rolniczych z zarodnikami, a następnie umieszczenie tej mieszaniny w odpowiedniej formie. Po kilku tygodniach (a czasem zaledwie dniach) taka wyrośnięta już struktura poddawana jest obróbce cieplnej, co zatrzymuje dalszy wzrost. Efektem jest lekki, wytrzymały i biodegradowalny blok budulcowy. Niewielki dwumodułowy dom, Samorost house, którego część (m.in. izolacyjną) stanowią grzyby, powstał już zresztą w Czechach.

Grzyby po polsku

Również w Polsce pracuje się nad materiałami z grzybów, choćby w projekcie o nazwie EkoMush Bio Isolation, który został uruchomiony na Łódzkim Instytucie Technologicznym. - Grzyby wyższe, nie tylko boczniaki, tworzą bardzo gęstą sieć strzępek, które wiążą materię organiczną w naturalnym procesie biologicznym bez naszej ingerencji. Nie potrzebujemy żadnego lepiszcza, żeby trwale związać ze sobą trociny czy słomę, ponieważ grzyb robi to za nas - wyjaśniła mikrobiolożka Katarzyna Miśkiewicz, jedna z liderek projektu. Jak wyliczyła, przy pomocy stworzonego kompozytu można produkować materiały budowlane, opakowania, a nawet wytwarzać meble, doniczki czy elementy wyposażenia wnętrz. Materiał pozytywnie przeszedł już testy wytrzymałościowe.

Z grzybami w kosmos i nie tylko

Zastosowanie biokomponentów może mieć też kluczowe znaczenie w naszej ekspansji na inne planety, takie jak np. Mars. Nad odpowiednimi rozwiązaniami pracuje już amerykańska NASA ( Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej). Grzyby to świetny materiał - są bardzo odporne na trudne warunki, zniosą podróż kosmiczną i niewiele potrzebują do wzrostu. Być może przyszli kolonizatorzy, pozbawieni dostępu do surowców takich jak drewno czy stal będą po prostu "hodować" swoje domy. NASA tworzy rozbudowane koncepcje, w których fungi przydawałyby się także do filtracji wody, regulacji wilgotności czy zapewnienia oświetlenia opartego na bioluminescencji. Mogłyby też pozbywać się odpadów. To ostatnie zastosowanie ma zresztą ogromny potencjał przede wszystkim na Ziemi. Firma HIRO Technologies wprowadziła niedawno do sprzedaży grzyby żywiące się plastikiem. Na rynku pojawił się ich produkt - MycoDigestible, czyli… pieluszki jednorazowe. - Pieluchy są głównym źródłem odpadów z tworzyw sztucznych z gospodarstw domowych i trzecim co do wielkości czynnikiem przyczyniającym się do wysypisk śmieci - powiedziała współzałożycielka firmy Miki Agrawal. Do każdej pieluszki dołączona jest paczka grzybów "zjadających" plastik, a konkretniej wytwarzających enzymy niszczące wiązania węglowe, dzięki czemu tworzywo może ulec rozkładowi. Być może to najlepsza alternatywa dla pozbycia się problemu odpadów. - Wierzymy, że koniec plastiku zaczyna się od grzybów – i od HIRO- stwierdził drugi z założycieli, Tero Isokauppila.

Czytaj też: Rynek nieruchomości zadrżał. Czesi budują pierwszy dom z grzybni. "To innowacyjny materiał"

Źródła: Bolt Threads, WP, Myco Stories, NASA, Puls Biznesu, Stavebnis, Mycelium Inspired

Więcej o: