- Za dwa tygodnie przedstawimy propozycję modelu podatku cyfrowego - powiedział w rozmowie z Money.pl Krzysztof Gawkowski, minister cyfryzacji. Jak tłumaczył, premier Donald Tusk dał na to zielone światło już wiele miesięcy temu. Póki co nie znamy szczegółów, ponieważ resort obiecał organizacjom branżowym i pozarządowym, że to one jako pierwsze poznają konkrety. - W sierpniu prezentujemy założenia i ruszamy z dalszym procesem. Chciałbym, żeby wybór optymalnego wariantu był wynikiem dyskusji, a nie narzucenia przez ministerstwo. (...) Chcę rozmawiać ze wszystkimi na rynku - tymi, którzy widzą w tym wielkie plusy i przychody do budżetu i tymi, którzy uważają, że to będzie rodziło problemy - zadeklarował Gawkowski.
Ministerstwo Cyfryzacji mówiło wcześniej, że podatek cyfrowy może wejść w życie w 2027 roku i przyniesie budżetowi 2,5 mld zł rocznie, gdyby przyjąć rozwiązanie podobne do hiszpańskiego. Gawkowski potwierdził, że liczy na ten termin i dodał, że ustawa ma być gotowa w tym roku, a za rok mają rozpocząć się prace rządowe. Choć nie znamy szczegółów projektu, to Gawkowski zdradził, że resort przyglądał się analogicznym podatkom w krajach Europy i stworzył kilka scenariuszy dotyczących zakresu oraz stawek daniny. - Dla mnie podatek cyfrowy to podatek równościowy od wielkiego kapitału, big techów, które tutaj zarabiają, ale wyprowadzają stąd pieniądze, w przeciwieństwie do wielu polskich firm działających w tej samej branży - powiedział minister cyfryzacji.
Gawkowski za podejście do podatku cyfrowego skrytykował Unię Europejską, która jego zdaniem uległa amerykańskim korporacjom oraz Trumpowi, ponieważ ma "słabe przywództwo". Dodał, że niezależnie od decyzji Brukseli, Ministerstwo Cyfryzacji będzie pracowało nad podatkiem cyfrowym. Resort nie obawia się też reakcji Big Techów i nie ma zamiaru ulegać ich szantażom, nawet jeśli zagrożą wyłączeniem swoich usług w Polsce. Jego zdaniem, byłoby to dla nich "reputacyjne samobójstwo". Gawkowski przywołał dla przykładu zamieszanie z AI Elona Muska. Gdy Grok na X zaczął obrażać i szykanować użytkowników, w tym polityków, resort był gotowy wyłączyć cały serwis.
Czytaj też: Twarda odpowiedź z rządu do przyszłego ambasadora USA. "Skończyło się"
Źródła: Money.pl, Interia