Donald Trump zaprosił liderów Big Tech. Był Bill Gates i Mark Zuckerberg, ale nie było Elona Muska

Historyczne znaczenie może mieć kolacja, która odbyła się w Białym Domu. Spotkali się na niej przedstawiciele branży technologicznej z amerykańską administracją. To może być zwrot w relacjach między rządem a Big Techami.
Prywatna kolacja dla liderów biznesu zorganizowana przez prezydenta USA Trumpa w Waszyngtonie.
Fot. REUTERS/Brian Snyder

Ważne spotkanie amerykańskiego prezydenta

Nie zawsze Donaldowi Trumpowi było po drodze z gigantami z branży technologicznej, a zwłaszcza z ich szefostwem. Zresztą z wzajemnością. Wygląda jednak na to, że korzyści biznesowe zwyciężyły i nie ma już złej krwi między amerykańskim prezydentem a przedstawicielami branży Big Tech. W Białym Domu odbyło się bowiem spotkanie amerykańskiej administracji z 33 liderami firm technologicznych w USA. Oficjalnie - by rozmawiać nt. sztucznej inteligencji - ale amerykańskie media są niemal zgodne, że chodziło o wkupienie się w łaski amerykańskiego prezydenta. 

Kto był na spotkaniu z Donaldem Trumpem?

Podczas prestiżowej kolacji wszyscy zasiedli przy jednym stole. Sam Donald Trump miał zdecydować o miejscach swoich gości. Te najbardziej prestiżowe przypadły właścicielowi firmy Meta - Markowi Zuckerbergowi, który siedział tuż obok Donalda Trumpa oraz Billowi Gatesowi, który siedział obok Melanii Trump, która przewodniczy - Grupie Zadaniowej ds. Edukacji AI. Co ciekawe, zarówno Gates jak i Zuckerberg w przeszłości krytykowali politykę Donalda Trumpa. Oprócz nich przy stole znaleźli się m.in. Sam Altman (prezes OpenAI), Tim Cook (prezes Apple) oraz Sundar Pichai (dyrektor generalny Alphabet). Zaproszono także mniejszych graczy. Byli to m.in. Jamie Siminoff (twórca Ring - firmy z dzwonkami do drzwi na WiFi, którą kupił Amazon), Gerelyn Gilbert-Soto (założycielka GG Health Coach) i Dylan Field (prezes Figmy - platformy do projektowania).

Zobacz wideo Techno-apokalipsa. W co wierzą Elon Musk i Peter Thiel [Co to będzie odc.48]

W centrum uwagi administracja USA

Wszyscy mówili właściwie jednym głosem, co pokazuje, jaki był główny cel tego spotkania. Otóż przemawiający zwracali się do Donalda Trumpa i po prostu mu schlebiali. - Dziękuję za to, że jest Pan Prezydent tak probiznesowym i proinnowacyjnym. To bardzo orzeźwiająca zmiana - mówił Sam Altman. -Chciałbym podziękować za nadanie tonu, dzięki któremu mogliśmy zainwestować w Stanach Zjednoczonych znaczną kwotę (600 miliardów dolarów) i mieć tu kluczowe, zaawansowane zakłady produkcyjne. Myślę, że to wiele mówi o Państwa zaangażowaniu, przywództwie i koncentracji na innowacjach - perorował także Tim Cook. Tego typu wypowiedzi było więcej, więc nie będziemy ich już cytować. Największym konkretem była deklaracja Marka Zuckerberga, który wywołany przez Donalda Trumpa ogłosił, że jego firma zainwestuje co najmniej 600 miliardów dolarów do 2028 roku w USA

Zmiana kursu?

"Bardzo to ciekawy zestaw ludzi, których wybór sporo mówi o tym jak Trump chce budować relacje i zależności ze światem technologii. Big Techy, ale i mniejsze firmy, w tym badawcze. AI, ale i de facto nie aż tak innowacyjne startupy. 30, 40 i 60... latkowie" - zauważa Sylwia Czubkowska, dziennikarka technologiczna i autorka książki "Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem". "Przez lata wygodnym skrótem dla relacji przeciętnego człowieka z Big Techem było stwierdzenie, że to ty jesteś produktem. To nadal prawda. Ale gdy najpotężniejsi menedżerowie w USA kłaniają się prezydentowi, który demontuje fundamenty demokracji, czas na nowe powiedzenie: Jedyną zasadą jest władza" - dodaje. 

Kilku osób zabrakło

Równie ciekawe jak to, kto był na kolacji u Donalda Trumpa, jest też to - kogo nie było. Od razu rzuca się w oczy brak Elona Muska, który jeszcze na początku kadencji zdawał się być prawą ręką amerykańskiego prezydenta. Panowie się jednak poróżnili i szef Tesli miał nie dostać zaproszenia na spotkanie. On sam utrzymuje jednak w mediach społecznościowych, że takie zaproszenie miał, ale oficjalnie na liście gości go nie było. Oprócz niego zabrakło także Jeffa Bezosa (szefa Amazona), Petera Thiela (założyciel Palantir i PayPal), Jensen Huanga (prezesa Nvidii) oraz kilku szefów giełd kryptowalut, które wpłacały na kampanię Donalda Trumpa.

Przeczytaj też: Donald Trump się wściekł. Atakuje Komisję Europejską. "Nie pozwolę na to!".

Źródła: Biały Dom. Sylwia Czubkowska [X], Wired, Fortune

Więcej o: