Początkowo start rakiety New Glenn miał się odbyć 9 listopada. Jednak ze względu na warunki atmosferyczne przełożono start na 12 listopada. I tym razem się nie udało. Powodem była wysoka aktywność słoneczna. Wreszcie udało się w czwartek 13 listopada. Nie obyło się jednak bez komplikacji. Na 20 sekund przed startem końcowe odliczanie zostało niespodziewanie przerwane, start został wstrzymany. Nie wiadomo na razie, jakie były przyczyny problemów.
W ramach misji Escape and Plasma Acceleration and Dynamics Explorers (ESCAPADE) NASA wysłała "dwie identyczne sondy na Marsa, które wejdą na orbitę wokół Czerwonej Planety i będą badać dynamikę jej pola magnetycznego oraz atmosfery" - czytamy na stronie Euronews. Dolny stopień rakiety New Glenn wrócił po starcie na Ziemię i wylądował na specjalnej platformie. Portal Space24 przypomina, że Blue Origin jest drugą firmą po SpaceX Elona Muska, która tego dokonała.
New Glenn ma ponad 98 metrów wysokości. Może wynieść nawet 45 ton ładunku na niską orbitę okołoziemską i 13 ton na orbitę transferową. Euronews podkreśla, że największym atutem rakiety jest możliwość wielokrotnego użycia - na co najmniej 25 lotów. Rakieta korzysta też z czystszych paliw: górny stopień napędza ciekły wodór, a pierwszy stopień ciekły tlen i skroplony gaz ziemny. Pierwszy udany start tej rakiety miał miejsce w styczniu tego roku. Firma Jeffa Bezosa pracowała nad New Glennem od 2013 roku.
Zobacz także: O niebywałym szczęściu może mówić pewien poszukiwacz. Więcej w tekście pt. "Ogromny meteoryt z Marsa sprzedany za rekordową kwotę. 'Monumentalny okaz'".
Źródła:X, Blue Origin, Euronews, Space24