Microsoft już nie lubi wizjonerów

Jedna z ważniejszych osób pracujących w Microsofcie, Ray Ozzie, rozstaje się z koncernem. Oznaczać to może spięcia na szczytach władzy w Redmond lub zmianę kierunku, w którym dalej rozwijać będzie się Microsoft.
In this Nov. 17, 2009 file photo, Microsoft Chief Technology Officer Ray Ozzie speaks at the company's Professional Developers Conference in Los Angeles. In an e-mail sent to Microsoft Corp. employees Monday, Oct. 18, 2010, CEO Steve Ballmer announced that Ozzie, Bill Gates' successor as Microsoft's Chief Software Architect, is leaving the company. (AP Photo/Nick Ut, File)
Fot. AP

Trochę już o szczegółach sprawy pisaliśmy w innym tekście . Teraz chcemy zastanowić się, co mogło stać za decyzją o opuszczeniu Microsoftu. Spójrzmy najpierw, co o odejściu Ozziego piszą inne media.

New York Times nie wyraża opinii wprost. Raczej ogródkami zauważa, że Ray Ozzie odpowiedzialny był między innymi za rozwój usług w chmurze, w której to dziedzinie Microsoft - delikatnie rzecz ujmując - nie brylował.

Koncern posiada dużo olbrzymich serwisów, takich jak Hotmail czy Xbox Live, jak również sieciowe wersje poczty korporacyjnej i oprogramowania. A jednak wiele lat zajęło Microsoftowi zbudowanie platformy Azure (...).

Guardian bardziej wprost wyraża swoją opinię - stwierdza, że najprawdopodobniej doszło do starcia o przyszłą strategię koncernu.

Jego [Raya Ozzie - przyp.red.] odejście zdaje się implikować, że batalia o przyszłość Microsoftu - czy powinien wybrać model oparty na usługach w chmurze, czy utrzymywać zdobytą pozycję, opartą o dwa silne monopole, Windowsa (...) oraz pakietu Office - została wygrana przez pragmatyków, którzy pragną by koncern w dalszym ciągu trzymał się starego modelu biznesowego.

Serwis Gigaom zauważa, że Ozzie mógł podejść decyzję o rezygnacji ze stanowiska, ponieważ "dusił się" wewnątrz skostniałych struktur koncernu.

(...) krajobraz technologiczny uległ właśnie drastycznej zmianie. Microsoft usiłował się przystosować, ale w istocie zmienił się niewiele. Może to sprawiło, że Ozzie podjął decyzję o odejściu.

Najbardziej krytyczny wobec Ozziego jest autor bloga technologicznego Seattle Pi . Twierdzi on, że Ozzie niewystarczająco dobrze pełnił swoje obowiązki - a już z pewnością nie tak dobrze jak Bill Gates.

Może zmiana wizji - a już z pewnością usunięcie dość miernego wizjonera - pomoże Microsoftowi.

Opinie są sprzeczne . Postanowiliśmy sami skontaktować się z dobrze poinformowaną osobą z Redmond. Nasze źródło wskazało nam pewien trop - ostatnim "dzieckiem" Raya Ozzie jest FUSE Labs, w ramach którego powstał m.in. serwis Docs.com, oferujący integrację dokumentów z pakietu Office z Facebookiem. Tymczasem jak twierdzi nasze źródło

Office Live oferuje niemal identyczną funkcjonalność, ale używa LiveId. Nietrudno zgadnąć, że nie wszystkim Docs.com był w smak. Czy wiadomo, że Docs.com był (do momentu debiutu na konferencji Facebooka w kwietniu) rozwijany w ścisłej tajemnicy? Tu nie chodziło o tajemnicę przed dziennikarzami...

Jeśli poważnie rozważyć powyższe opinie, to wyłania się spójny obraz sytuacji.

Po pierwsze, odejście Raya Ozzie oznaczać może faktycznie zwrot koncernu w kierunku zamykania swoich platform i raczej utrzymywania już zdobytych pozycji niż eksperymentowania na nowych polach. Ozzie był wielkim propagatorem "Internetu społecznościowego" - starał się integrować różne usługi (na przykład wyszukiwarkę) z serwisami spoza "getta" Microsoftu. Eksperci uważają, że w ciągu najbliższych lat to właśnie taka integracja określać będzie "być albo nie być" serwisów.

Po drugie, w praktyce może oznaczać to, że aby skorzystać z sieciowego pakietu Office trzeba będzie założyć konto w usłudze Live zamiast móc zalogować się za pośrednictwem Facebooka lub innego popularnego systemu autoryzacji. Szkoda.

Po trzecie wreszcie, sprawa Ozziego mówi nam sporo o sytuacji i kulturze korporacyjnej współczesnego Microsoftu. Nasz rozmówca z Redmond gorzko zauważa:

Na dłuższą metę największe znaczenie dla Microsoftu może mieć likwidacja pozycji Chief Software Architect. Na "nasz" język, Chief Software Architect tłumaczy się jako "wizjoner".

Microsoft nie lubi wizjonerów? A może to wizjonerzy są już zmęczeni Microsoftem.

Joanna Sosnowska

Więcej o: