AI Overviews to generowane przez sztuczną inteligencję (a konkretniej flagowy model językowy Google, Gemini) podsumowanie odpowiedzi na zapytanie użytkownika. W kilku zwięzłych akapitach zbiera informacje z różnych stron internetowych, starając się jak najlepiej dopasować je do intencji wyszukiwania i korzystać z jak najbardziej wiarygodnych źródeł. Nie zawsze się to udaje – w Overviews zdarzają się naprawdę absurdalne odpowiedzi – ale wciąż mowa o prawdziwej rewolucji. I dla użytkowników… i dla seowców. Dlaczego?
AI Overviews łatwo uznać za zagrożenie dla SEO – i nic dziwnego, jeśli myślisz o pozycjonowaniu w tradycyjny sposób. Ale daje też szanse… oraz nowy cel, jakim są cytowania w odpowiedziach generowanych przez modele językowe.
Dlatego SEO jeszcze nie zniknęło i nie zniknie – po prostu będzie ewoluować. W miejsce walki o miejsce w TOP 3/5/10 wchodzi optymalizacja pod kątem modeli AI, które same wybierają, które źródła zasługują na cytowanie w AI Overview. I robią to na innych zasadach, niż „klasyczne" algorytmy Google, które od zawsze opierały się na słowach kluczowych oraz ocenie linkowania.
Dla modeli językowych ważniejsze jest to, jak treść wpisuje się w intencje, które stoją za wpisaną przez użytkownika frazą i czy potrafi precyzyjnie oraz wyczerpująco na nią odpowiedzieć. Tzw. keyword stuffing, czyli upychanie fraz kluczowych w tekstach od kilkunastu lat nie jest dobrą taktyką pozycjonowania treści; w dobie AI traci w ogóle sens, bo LLMy nie oceniają tekstów pod kątem liczby czy nasycenia słów kluczowych. Liczy się kontekst i znaczenie treści – to, co strona faktycznie oferuje użytkownikowi.
Drugi filar tradycyjnego SEO, czyli budowanie autorytetu strony, też się zmienia. Tak, linki zwrotne wciąż mają znaczenie, szczególnie te wysokiej jakości, z wiarygodnych źródeł. Ale same w sobie nie wystarczą. Dochodzi do tego spójność tematyczna i głębokość treści – regularne publikowanie treści na powiązane tematy, tworzenie logicznych klastrów tematycznych i rozwijanie własnej, eksperckiej narracji wokół danego obszaru wiedzy. Algorytmy uczą się rozpoznawać, które źródła konsekwentnie piszą o danym temacie i budują wokół niego solidną bazę wiedzy, a nie tylko go dotykają, dla zdobycia linku i wplecenia kilku fraz z dużym wolumenem zapytań. Te pierwsze mają, rzecz jasna, większą szansę trafiać do AI Overviews.
Budowanie autorytetu jest jednym z najważniejszych – o ile nie najważniejszym – zadaniem dla seowców, którzy chcą zdobyć przychylność modeli językowych.
Trzeba go budować nie tylko na poziomie całej domeny, np. przez linki – ale w każdym tekście. AI szuka w treściach sygnałów wskazujących, że są wiarygodne. Najlepiej opisuje je koncepcja E-E-A-T, którą Google posługuje się już od dobrych kilku lat.
Czyli wiedza autora „z pierwszej ręki". Modele językowe coraz lepiej rozpoznają, kiedy autor treści faktycznie mówi z perspektywy własnych doświadczeń. Chodzi tu o opisy realnych przypadków i relacje z wdrożeń (case studies), autorskie porady czy wyniki własnych badań. Z powielaniem ogólnodostępnej wiedzy AI poradzi sobie sama – treści, które pokazują, że autor faktycznie przeżył to, o czym pisze, mają o wiele większą wartość. Dla Google to sygnał budujący wiarygodność, a dla użytkownika – gwarancja, że nie traci czasu na czytanie tego samego, co wszędzie indziej.
Ekspertyza to nie tylko wiedza, ale też sposób, w jaki ją przekazujesz. AI (i algorytmy Google) szukają treści, które wykazują głębię, są logicznie uporządkowane i jasno komunikują złożone zagadnienia. Dobrą praktyką jest prezentowanie danych, wyników badań, opinii popartych faktami. Wskazanie źródeł, cytowanie raportów branżowych, odnoszenie się do statystyk – to wszystko wzmacnia (i uwiarygadnia) przekaz.
Równie ważne jest, kto stoi za treścią. Jeśli autor może pochwalić się konkretnym doświadczeniem zawodowym, certyfikatami czy nagrodami – warto to jasno komunikować. Tak samo, jeśli takimi „dowodami na eksperckość" może pochwalić się sama firma lub strona publikująca tekst.
Czyli najbliższa rzecz do klasycznie rozumianego w SEO autorytetu, budowanego przez linki zwrotne… jednak w E-E-A-T ma trochę szersze znaczenie. Chodzi nie tylko o to, czy strona jest linkowana w artykułach sponsorowanych – ale też komentowana, obecna w branżowych mediach. W skrócie, czy jest rozpoznawalnym źródłem w danej dziedzinie, uznawanym za wartościowe przez innych twórców.
I ostatnia litera – wiarygodność lub zaufanie. Składają się na nie i jakość treści (rzetelne dane, zgodność z faktami, częste aktualizacje), i kwestie techniczne: posiadanie certyfikatu SSL, jasne informacje o autorze i firmie, przejrzysta polityka prywatności.
A co z samymi treściami? Jak je zoptymalizować pod generatywne algorytmy AI, aby wpisały się w ich oczekiwania? Przede wszystkim trzeba pisać (i formatować!) teksty w taki sposób, aby odpowiadały mechanizmom przetwarzania i interpretacji informacji, na jakich opierają się duże modele językowe.
Wszystko wskazuje na to, że AI Overview będzie dopiero pierwszym rozdziałem zmian w Google. Pojawienie się Gemini wśród tradycyjnych wyników wyszukiwania już teraz bardzo mocno wpłynęło na widoczność stron i zachowania użytkowników, a jego rola powinna się tylko z biegiem czasu zwiększać.
Jest choćby kwestia tego, czy (albo kiedy) zaimplementowany w przeglądarce model zacznie przetwarzać treści w innych formatach niż tekstowe. Albo czy zacznie wpływać też na kształt wyszukiwań lokalnych oraz tych z silną intencją zakupową; do tej pory domeną AI Overviews są jednak zapytania czysto informacyjne. Na nieco dalszy plan zeszły ostatnio wyszukiwania głosowe – a tu też jest przecież ogromne pole do rozwoju dzięki AI.
W tym krajobrazie reguły gry w SEO będą się ciągle zmieniać – ale pewne jest to, że wartościowe treści zawsze pozostaną w cenie. Dokładnie tak samo, jak wsparcie dobrej agencji – takiej jak Smartbees – która rozumie, że skuteczne pozycjonowanie nie zawsze oznacza „pierwsze miejsce w SERPach"... tylko obecność tam, gdzie algorytmy naprawdę szukają odpowiedzi.
Reklama smartbees.pl