Niemiecka prasa o ograniczeniu prędkości na autostradach: to tylko kwestia czasu

Piątkowe wydania gazet zajmują się podjętą przez SPD debatą na temat limitu prędkości na niemieckich autostradach.

Dziennik „Neues Deutschland” stwierdza:

„Wprawdzie limit prędkości w Niemczech - kraju samochodów jest kwestią sporną, jednak nadejdzie on prędzej czy później, po to, by udowodnić zdolność działania w debacie klimatycznej. Ograniczenie prędkości jest merytorycznie mile widziane. Na 70 proc. autostrad nie ma żadnych limitów. Ale udowodnione jest, że ukrócenie piractwa drogowego zwiększa bezpieczeństwo na drogach. Jednocześnie spada zużycie paliwa i emisja CO2. Zalecała to nawet powołana przez ministra transportu Andreasa Scheuera Narodowa Platforma "Mobilna przyszłość", wywołując jego niezadowolenie”.

„Darmstädter Echo” komentuje:

„Jak wynika z badań Federalnego Ministerstwa Transportu i Cyfryzacji także na odcinkach autostrad, gdzie nie obowiązują ograniczenia prędkości, 60 proc. kierowców jeździ nie szybciej niż 130 km/h. Zatem można właściwie limity oficjalnie wprowadzić. Ale jest prośba, by odbyło się to bez piany na ustach. To zaczyna być już trochę ryzykowne, do jakich haseł sięgają niektórzy przeciwnicy motoryzacji, by ten kraj doprowadzić do przemysłowego samobójstwa. Potrzebny jest obiektywizm. Kto nie wierzy w tablice zakazu czy masową inteligencję, temu może pomóc fizyka. Akumulatory naszych nowych pięknych samochodów, które wszyscy powinniśmy kupować, przy dużej prędkości szybko się wyczerpią”.

W Norwegii powstaje podwodna autostrada. Koszt inwestycji to 16-krotność budżetu na polskie drogi. Zobacz nasz materiał wideo

Zobacz wideo

Dziennik „Reutlinger General-Anzeiger” uważa, że:

„Kto z powodów klimatycznych jest za generalnym ograniczeniem prędkości, powinien zastanowić się, czy nie miałoby więcej sensu żądanie ograniczenia maksymalnego zużycia paliwa przez samochody. Bezgraniczną rację mają ci, którzy argumentują, że jazda z prędkością 130 km na godzinę jest bardziej relaksująca niż kiedy grzeje się 180 na godzinę. Ale nikomu nie nakazuje się, by jeździł szybciej niż 130 km/h. Dlatego zakazy owszem, ale jedynie wybiórczo i tylko tam, gdzie ma to rzeczywiście sens”.

„Komu to zaszkodzi, jeśli Republika Federalna Niemiec zrezygnuje ze statusu jedynego w Europie kraju, w którym nie ma limitu prędkości na autostradach? - zastanawia się „Neue Osnabrücker Zeitung”. I pisze dalej:

„Kierowcy stracą jedynie wolność jeżdżenia taką prędkością, jaką chcą. Już obecnie nikomu nie udaje się jechać przez Niemcy stałą prędkością 200 km/h, by dotrzeć szybciej do celu. A kto koniecznie chce pędzić, może to robić na torze wyścigowym Nuerburgring. Gdyby limit prędkości miał obowiązywać od dziś, jazda na niemieckich autostradach stałaby się tak wyluzowana, jak w sąsiednich krajach”.

Czytaj więcej: Niemcy polegli na opłatach za autostrady. Teraz sprawą zajmie się komisja śledcza

Dziennik „Freie Presse” z Chemnitz konstatuje:

„W październiku wbrew wynikom ankiet, sposobom zachowania i argumentom, odparta został w Bundestagu inicjatywa Zielonych ws. ustawy dotyczącej ograniczenia prędkości do 130 km/h. Ale to tylko kwestia czasu. Zarówno dla autostrad jak i przepisów obowiązuje zasada, że także powoli osiągnie się cel”.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Więcej o:
Komentarze (122)
Niemiecka prasa o ograniczeniu prędkości na autostradach: to tylko kwestia czasu
Zaloguj się
  • garym

    Oceniono 33 razy 17

    "Gdyby limit prędkości miał obowiązywać od dziś, jazda na niemieckich autostradach stałaby się tak wyluzowana, jak w sąsiednich krajach”.

    Chyba nie miał na myśli jako sąsiedniego kraju gdzie jazda po autostradzie jest wyluzowana, Polski?
    Jazda po polskich drogach szybkiego ruchu, to wieczny stres związany z migającymi z tyłu mistrzami lewego pasa, którzy za nic mają ograniczenia prędkości i podstawowe zasady bezpieczeństwa

  • karolhenryk

    Oceniono 20 razy 10

    Niektóre głosy są sensowne. Inne niekoniecznie.
    Ciekawe wyciągają wnioski. Z faktu, że większość jeździ wolniej wyciągają wniosek, że właściwie można wprowadzić ograniczenie, bo dla większości nic nie zmienia. Ale dla mnie wniosek jest przeciwny. Skoro i tak jeżdżą wolniej, to po co wprowadzać ograniczenie? Aby były? I stresować tych nielicznych, którzy chcą pojechać szybciej?
    Wystarczy większa popularyzacja samochodów elektrycznych, to nie trzeba będzie ograniczeń, bo nikt szybko nie będzie jeździł (bo prądu nie starczy).
    Być może za tym ograniczeniem stoi właśnie lobby samochodów elektrycznych. Jak wprowadzą ograniczenie, to zniknie im wada (bardzo mały zasięg, przy wysokiej prędkości), bo skoro nie będzie wolno jeździć szybko, to nie będą o tym mówić.

  • pixima

    Oceniono 19 razy 9

    Limitów prędkości w Niemczech nie ma, żeby warto było kupować wypasione bryki z potężnymi silnikami. W takich specjalizują się niemieckie koncerny. Do jazdy 130 km/h wystarczy Renault Clio nie trzeba wydawać 3 razy więcej na Porsche, BMW czy Audi. Przy 200km/h w Clio odpadają już lusterka. Lobbing firm motoryzacyjnych w Niemczech jest potężny. Koncernom niemieckim limity na autostradach zaczną się opłacać kiedy upowszechnią się samochody elektryczne. Przy prędkościach rzędu 180 km/h bateria znika błyskawicznie. Wtedy przemysł będzie za wprowadzeniem limitów, powiedzą: "po co wam mocniejsze baterie i tak mamy limity na autostradach". Ale samochody elektryczne nie wyprą spalinowych przed 2040-2050 rokiem. Tak więc przed Niemcami jeszcze długa dyskusja. Niech ekolodzy z Wyborczej jeszcze się tak nie cieszą.

  • goetterdaemmerung_2015

    Oceniono 14 razy 4

    Temat wraca regularnie co kilka lat. I co kilka lat regularnie bossowie z MB, BMW, VW, Porsche czy Audi mówią by spiedralać z tym zakazem. Niemiecka autobahn jest ostatnią (często złudną, ale jednak) szansą na poczucie samochodowej wolności i swobody oraz sensu posiadania samochodu z mocą 300 KM i więcej. Lubię tam jeździć.
    A co do wyluzowania, to zdecydowanie bardziej wolę wyluzowanie w Niemczech niż np. w Austrii czy Włoszech. O Polsce nawet nie wspominając.

  • kioto2000

    Oceniono 23 razy 3

    katastrofa! po co autostrady, jak mamy jeździć średnio 90km/h. w Holandii chcą ograniczenia do 100km/h. słabe to.
    i to wszystko w imię źle rozumianej ekologii!
    obłóżcie podatkiem produkcję i handel mięsa, ograniczcie jego spożycie o połowę, to więcej pożytku z takiego działania przyjdzie, niż z ograniczania prędkości na autostradach, czy podkręcania norm na paliwa.
    polecam dokument pt."cowspiracy" na netflixie

  • tegepe

    Oceniono 4 razy 2

    Aż dziwne, że przodujący w ochronie środowiska Niemcy do dziś są jedynym krajem w Europie z niewielkimi ograniczeniami prędkości na tylko niektórych autostradach.

  • marcinmarcin12

    Oceniono 4 razy 2

    Srednia (w dzien, latem ) za ostatnie 2 lata od od Holandii do Polski 85km/h. Staram sie jezdzic w nocy i weekendy. Wtedy 110-120 sredniej wyjdzie. Czasy gdy mijali mnie jadacy ponad 200 minely z 10 lat temu. Dzisiaj to rzadkosc.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX