Niemcy testują bezwarunkowy dochód podstawowy. Droga dla Europy?

Dla jednych to szansa znalezienia własnej drogi, dla innych wygodny hamak. Bezwarunkowy dochód podstawowy to kwestia dyskutowana w wielu krajach. Inicjatywa obywatelska domaga się działań Komisji Europejskiej.
Zobacz wideo Koniec z "America First"? Mapa globalnych wyzwań Bidena. "Nie ma powrotu do tego, co było przed Trumpem"

Co by było, gdyby człowiek nie musiał się już martwić o to, za co ma żyć? Marwa Fatafta wielokrotnie zadawała sobie to pytanie w ciągu ostatnich kilku tygodni. "Myślę, że nie mialabym tyle strachu i stresu" - mówi. Fatafta przybyła do Niemiec jako migrantka z Palestyny, ułożyła sobie życie w Berlinie, pracuje w Access Now, organizacji, która prowadzi kampanię na rzecz cyfrowych praw osobistych. "Już od samego początku było dla mnie jasne, że wolność oznacza niezależność finansową" - wyjaśnia Fatafta w rozmowie z DW. "Kiedyś chciałam zarabiać na życie robiąc sztukę. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie będę miała z tego źródła stałego dochodu, porzuciłam marzenia."

.W Polsce święta do pięciorga gości. W Europie pomysły są nieco inne

Marwa Fatafta jest jedną z około dwóch milionów osób w Niemczech, które złożyły wniosek o udział w pilotażowym projekcie bezwarunkowego dochodu podstawowego. Od przyszłej wiosny 122 z nich otrzymywać będzie przez trzy lata miesięczny przekaz w wysokości 1200 euro i to bezwarunkowo.

Realizacja tego projektu umożliwi Niemieckiemu Instytutowi Badań Ekonomicznych (DIW) i Stowarzyszeniu My Basic Income sprawdzenie, jaki wpływ na społeczeństwo ma bezwarunkowy dochód podstawowy.

Niemcy i dochód podstawowy. Każdy dostaje, ale nie każdy odnosi korzyści

"To badanie jest wielką okazją do przełożenia teoretycznej debaty na temat bezwarunkowego dochodu podstawowego, która towarzyszy nam od lat, na realia społeczne" - wyjaśnia kierujący badaniem Jürgen Schupp z DIW. "Chcemy się dowiedzieć, czy wypłata bezwarunkowego dochodu podstawowego przez dłuższy okres prowadzi do statystycznie istotnych zmian w zachowaniu i samopoczuciu ludzi".

Koncepcja bezwarunkowego dochodu podstawowego jest z założenia dość prosta: każda osoba otrzymuje co miesiąc określoną kwotę od państwa, niezależnie od tego, kim jest i czym się zajmuje. W przeciwieństwie do podstawowej zapomogi socjalnej Hartz IV, dochodu podstawowego nie można ani obniżyć, ani odbiorcy nie muszą się do niczego zobowiązywać. Wolno natomiast dorabiać.

Skąd brać pieniądze?

Jaka kwota uznawana jest za adekwatną? Mieszkańcy Niemiec mają klarowne wyobrażenie, ile potrzeba na skromne i beztroskie życie: około 1200 euro, które przewiduje projekt pilotażowy.

Aby państwo miało wystarczająco dużo środków, żeby płacić każdemu obywatelowi miesięczny dochód podstawowy, można sobie wyobrazić różne modele finansowania - na przykład podwyższenie opodatkowania dochodów, spadków lub transakcji finansowych. W zależności od modelu finansowania, osoby o niskich dochodach miałyby wtedy do dyspozycji więcej pieniędzy, tak zwana klasa średnia miałaby mniej więcej tyle samo, a najbogatsi trochę mniej niż dotychczas.

Na rzecz wzmocnienia spójności w Europie

W wielu krajach europejskich dyskutuje się już o dochodzie podstawowym od dłuższego czasu. Obecnie inicjatywa obywatelska chce, aby zajęła się tym Komisja Europejska. Wzywa Komisję do przedstawienia propozycji bezwarunkowego dochodu podstawowego w całej UE. Zdaniem działaczy taki dochód powinien zmniejszyć różnice regionalne i wzmocnić spójność gospodarczą i społeczną w Europie. Inicjatywa będzie owocna, kiedy milion osób uprawnionych do głosowania z UE podpisze się w ciągu jednego roku pod petycją i jednocześnie zebrana zostanie określona minimalna liczba podpisów w siedmiu krajach.

Do sukcesu inicjatywy jest jednak jeszcze długa droga. Prawie dwa miesiące po rozpoczęciu kampanii podpisy złożyło około 72 tys. obywateli UE (stan na 21 listopada 2020 r.). Jeden mały sukces już jest: Słowenia była pierwszym krajem, który przekroczył minimalny próg 5640 podpisów.

„Tam młodej, dynamicznej grupie udało się dotrzeć do wielu młodych ludzi na Facebooku, Twitterze i Instagramie” - mówi Ronald Blaschke, koordynator kampanii w Niemczech.

Manifa 2018 przeszła ulicami Warszawy"Często mamy do czynienia z czystą dyskryminacją kobiet na rynku pracy"

Szeroka debata we Francji

Z drugiej strony w Polsce czy na Malcie, zdaniem Blaschke, prawie nie ma publicznej debaty na temat dochodu podstawowego. "Nie ma tam ruchu obywatelskiego ani dużych stowarzyszeń - jak na przykład w Niemczech katolicki ruch robotniczy - które w jakiś sposób zajęłyby się tym problemem".

We Francji wygląda to inaczej. Kręgi aktywistów na rzecz dochodu podstawowego są tam bardzo zróżnicowane. "Sięgają od ruchu ekologicznego przez inicjatywy zwalczania ubóstwa po liberalne nurty filozoficzne" - wyjaśnia Ronald Blaschke w rozmowie z DW, zaznaczając, że wprowadzenie dochodu podstawowego nie byłoby oczywiście możliwe pod rządami Macrona. "Ale na pewno debata we Francji jest znacznie szersza niż w innych krajach".

Szwajcaria jest pierwszym krajem europejskim, który cztery lata temu przeprowadził referendum ws. bezwarunkowego dochodu. Przyniósł on jednoznaczny wynik: prawie 77 procent Szwajcarów odrzuciło dochód podstawowy.

Naukowcy: nikły wpływ na ożywienie rynku pracy

Pomimo takich niepowodzeń idea dochodu podstawowego wciąż powraca, tak jak niedawno w Finlandii. W 2017 i 2018 roku 2000 losowo wybranych bezrobotnych Finów otrzymywało miesięczny dochód podstawowy w wysokości 560 euro zamiast normalnych zasiłków dla bezrobotnych - bez wniosków, bez formularzy, bez biurokracji. Do tego mogli zarabiać tyle, ile chcieli. Z badania wynika, że uczestnicy przez dochód podstawowy mieli większy komfort psychiczny. Byli szczęśliwsi i wyluzowani. Sądzono, że zabezpieczenie finansowe da im możliwość wypróbowania nowych projektów zawodowych bez ryzyka bankructwa. Ale takiego wpływu na rynek pracy nie zauważono w Finlandii. Uczestnicy projektu pracowali średnio zaledwie sześć dni więcej w roku niż osoby z grupy kontrolnej bez dochodu podstawowego.

Kto będzie jeszcze chciał pracować?

Taki wynik badania uderza więc w jeden z największych punktów spornych, gdy chodzi o wprowadzenie dochodu podstawowego. Krytycy obawiają się, że większość obywateli wolałaby wtedy w ogóle nie pracować.

"Dodatkowo dochód podstawowy, niezależny od pracy zarobkowej, zmniejszyłby presję na konsekwentne zwalczanie masowego bezrobocia" - wyjaśnia politolog Christoph Butterwegge. "Nawet gdyby bezrobotni byli materialnie lepiej zaopatrzeni niż wcześniej, pozostałby problem ich wykluczenia społecznego".

W rzeczywistości badanie przeprowadzone przez instytut badań rynku Splendid Research wykazało, że troje na czworo mieszkańców Niemiec twierdzi, że pracowałoby dalej - niezależnie od wysokości podstawowego dochodu. "Ludzie woleliby skrócenie czasu pracy, aby mieć więcej czasu na życie rodzinne lub działalność wolontariacką" - mówi Ronald Blaschke.

Marwa Fatafta także nie ma zamiaru rzucić pracy, gdyby przez trzy lata otrzymywała podstawowy dochód. "Lubię swoją pracę, to w ogóle nie o to chodzi" - zastrzega. Niemniej jednak bezwarunkowy dochód mógłby przynieść jej ulgę w wielu sytuacjach życiowych. "Byłoby super, gdyby ludzie mogli podejmować zawodowe decyzje nie ze strachu, ale kierując się pozytywnym uczuciem" - wyjaśnia. "Ludzie robiliby rzeczy, ponieważ mają one znaczenie dla społeczeństwa i dla nas - a nie tylko jakąś wartość rynkową".

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.