W Polsce święta do pięciorga gości. W Europie pomysły są nieco inne [WYKRES DNIA]

Na miesiąc przed wigilią Bożego Narodzenia trwają ostateczne ustalenia co do tego, ile osób będzie mogło spotkać się przy świątecznym stole w tym roku. W samym rządzie powstał w tej sprawie dwugłos. Swoje plany na ten wyjątkowy czas przedstawiają też już inne kraje Europy.

W Polsce przy wigilijnym stole będą mogli usiąść wszyscy domownicy i maksymalnie pięciu gości. Wydaje się, że we wtorek taka narracja wyklarowała się ostatecznie wśród przedstawicieli rządu.

W poniedziałek nie było to jeszcze takie pewne, bo w samym rządzie były różne interpretacje tego, co zapisano w projekcie rozporządzenia - czyli że do 27 grudnia mogą odbywać się wyłącznie spotkania do pięciu osób, ale limit ten "nie dotyczy osób wspólnie zamieszkujących lub gospodarujących".

embed

Rzecznik rządu Piotr Müller tłumaczył, że chodzi o wszystkich domowników i dodatkowo maksymalnie pięcioro gości. Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz - że mowa jest o domownikach bądź pięciu osobach, co oznaczałoby, że wigilie liczniejsze niż pięcioosobowe mogłyby odbyć się tylko tam, gdzie tyle osób mieszka pod jednym dachem. We wtorek Andrusiewicz mówił już jednak o "pięciu dodatkowych osobach obok rodziny mieszkającej w jednym gospodarstwie domowym" - czyli jego interpretacja pokryła się z tą przedstawioną przez rzecznika rządu (a także ministra zdrowia Adama Niedzielskiego).

To lepsza wiadomość dla osób, które chcą spędzić święta w liczniejszym gronie, choć teoretycznie bardziej ryzykowna z epidemicznego punktu widzenia. Poza tym taki wariant jest w pewien sposób intrygujący. Dlaczego? Wyobraźmy sobie trzy gospodarstwa domowe - dwuosobowe (np. babcia i dziadek), trzyosobowe (syn, synowa i jedno dziecko) oraz pięcioosobowe (córka, zięć, trójka dzieci). W takiej sytuacji spotkanie rodzinne mogłoby się odbyć w domu pięcioosobowej rodziny (bo gościłaby ona pięcioro gości), ale już nie w domu zamieszkiwanym przez dwie lub trzy osoby (bo wtedy kolejno mieliby oni kolejno ośmioro lub siedmioro gości). Tymczasem można mniemać, że zagrożenie epidemiczne w każdej z wymienionych sytuacji byłoby podobne.

Do poniedziałku 23 listopada trwały konsultacje społeczne rozporządzenia i należy mieć nadzieję, że w ostatecznej wersji kwestia zostanie jednoznacznie ustalona. Poza tym wciąż jest tu wiele znaków zapytania, np. czy planowane byłyby kontrole tego, ile osób zasiada przy wigilijnym stole. Z kręgów rządowych docierają głosy, że limit miałby być jednak tylko zaleceniem, a rząd bardziej niż na twarde reguły prawne stawia na zdrowy rozsądek Polaków.

Jednocześnie premier Mateusz Morawiecki nie wykluczył przygotowania przepisów, które mogłyby ograniczyć możliwości przemieszczania się. W końcu - jak mówił minister zdrowia Adam Niedzielski w poniedziałek w RMF FM -  do świąt "dużo się może zmienić" w kwestii rozwoju pandemii. Z drugiej strony, we wtorek w wp.pl Niedzielski mówił, że do 27 grudnia rząd jest nieelastyczny, jeżeli chodzi o zmianę obostrzeń.

Wigilia. Zdjęcie ilustracyjneLimit 5 osób to "zalecenie". Ale za jego złamanie grozi kara do 30 tys zł.

Świąteczne ograniczenia w innych krajach

Decyzje co do ograniczeń w spotkaniach rodzinnych czy towarzyskich w okolicach świąt Bożego Narodzenia zapadają także w innych krajach Europy. Jak prezentują się one na tle polskich planów?

W Belgii obecne reguły mówią o tym, że dane gospodarstwo domowe może mieć tylko jednego gościa. Na zewnątrz można spotykać się z maksymalnie trzema osobami. Jeśli do świąt te reguły się nie zmienią (choć tamtejszy rząd może podjąć tu pewne decyzje w najbliższy piątek), Belgowie będą świętowali w wyjątkowo małym gronie. O ile oczywiście do zasad się dostosują, a nieposłuszeństwo wobec nich i spotkania w większym gronie rozważa ponad 40 proc. osób. Z kolei minister spraw wewnętrznych Annelies Verlinden ostrzega, że w razie potrzeby, np. hałasu, do drzwi domu może zapukać policja.

Luzowanie obostrzeń od 2 grudnia zapowiedział z kolei w poniedziałek premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Restrykcje w zakresie liczebności spotkań towarzyskich będą jednak zależne od poziomu zagrożenia epidemicznego w poszczególnych częściach kraju. Tylko na pierwszym poziomie dozwolone będą spotkania towarzyskie (do sześciu osób) w pomieszczeniach. W dwóch wyższych spotkania osób z różnych gospodarstw domowych byłyby zakazane.

W Hiszpanii propozycja rządu na okres świąt to maksymalnie sześć osób przy stole. Limit ten byłby niezależny od tego, czy są to członkowie jednej rodziny czy nie. 

We wtorek 24 listopada decyzje m.in. do do restrykcji w okresie świątecznym ma zaprezentować prezydent Francji Emmanuel Macron. Obecnie zakazane są tam zgromadzone powyżej sześciu osób.

Także we Włoszech ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, są spodziewane na początek grudnia. Wiceminister zdrowia cytowana przez "Financial Times" sugeruje, że spotkania świąteczne mogłyby być ograniczone wyłącznie do rodzin w obrębie relacji "pierwszego stopnia" (rodzice i dzieci). 

Białka TatrzańskaKoronawirus. Narty za granicą - jakie zasady obowiązują?

Cały czas trwają też ustalenia co do restrykcji w Niemczech pomiędzy kanclerz Angelą Merkel a władzami poszczególnych landów. Prawdopodobnie obecne restrykcje zostaną przedłużone do przynajmniej 20 grudnia, ale planowana jest, jak określa to "Deutsche Welle", mini-amnestia na święta. Miałaby ona zakładać, że od 23 grudnia do 1 stycznia dozwolone byłyby spotkania osób z więcej niż dwóch gospodarstw domowych. Wcześniej spotkania miałyby być ograniczone do członków maksymalnie dwóch gospodarstw, najwyżej pięciu osób.

Na razie dobrych informacji dla swoich obywateli nie ma premier Holandii Mark Rutte. W weekend zapowiedział, że przy obecnym poziomie zakażeń luzowanie obostrzeń może być trudne. Dał sobie jednak czas do 8 grudnia na ostateczną decyzję. Obecnie obowiązuje w tym kraju limit trzech gości w danym domu.

embed

Rzecz jasna należy też pamiętać, że do okresu świąteczno-noworocznego pozostał jeszcze miesiąc. Władze wielu krajów nie podejmują więc jeszcze wiążących decyzji co do ograniczeń w tym czasie, a nawet jeśli je sygnalizują - to plany te nie są jeszcze "wyryte w kamieniu" i mogą ulec zmianom. Niemniej - na razie w wielu krajach Europy szykują się spotkania świąteczne w bardzo nielicznym gronie i raczej ciężko tu spodziewać się rewolucyjnych zmian.

Zobacz wideo Rząd przedłużył zamknięcie szkół. Dr Grzesiowski: To jedyna decyzja, którą można było podjąć