Afganistan. Niemiecki rząd mówi o swoich "poważnych błędach"

Minister obrony Niemiec bije się w pierś i przyznaje do poważnych błędów ws. Afganistanu. Opozycja chce komisji śledczej.
Zobacz wideo "Możemy się spodziewać, że do naszego kraju przybędzie bardzo dużo Afgańczyków"

Minister obrony Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer przyznała, że w reakcji niemieckiego rządu na postępy talibów w Afganistanie doszło do poważnych błędów. Jeszcze na początku ubiegłego tygodnia nikt w międzynarodowej społeczności nie spodziewał się, że do końca tygodnia Kabul upadnie bez walki - napisała w liście do posłów Bundestagu, który został udostępniony mediom. "Nasza ocena sytuacji była błędna, nasze założenia co do możliwości i gotowości afgańskiego oporu przeciwko talibom zbyt optymistyczne".

Afganistan. Talibowie przy punkcie kontrolnym niedaleko ambasady USA w Kabulu.Afganistan jest uzależniony gospodarczo od pomocy. Ale ma też cenne surowce

Podobnie komentowali upadek Kabulu minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas i kanclerz Angela Merkel już następnego dnia po zdobyciu Kabulu przez talibów.

Mimo niemal całkowitego wycofania wojsk zakładano, że afgańskie siły bezpieczeństwa "będą w stanie wytrzymać napór talibów - przynajmniej na terenach miejskich, a zwłaszcza w stolicy". W ciągu kilku dni okazało się, że założenie to było błędne. "Najgorszy scenariusz wystąpił znacznie wcześniej niż się spodziewano" - napisała Kramp-Karrenbauer.

Afganistan. Minister obrony Niemiec: część winy ponosi Donald Trump

Opuszczenie kraju przez afgański personel pomocniczy jeszcze przed wycofaniem Bundeswehry z Afganistanu było planowane, ale nie doszło do skutku z powodu wymogów paszportowych i wizowych - napisała minister obrony. Inspektor generalny zabrał ze sobą wizy na swój ostatni lot do Afganistanu z 16 na 17 czerwca, dzięki czemu prawie 2 tys. miejscowych pracowników Bundeswehry i ich rodzin mogłoby do 20 sierpnia wjechać do Niemiec.

Wyjazd kolejnych członków afgańskiego personelu utrudniał fakt, że Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM), działająca na zlecenie niemieckiego MSZ, nie była w stanie świadczyć swoich usług na miejscu oraz że rząd afgański do samego końca nalegał na paszporty.

Kramp-Karrenbauer obarcza winą za szybki upadek Afganistanu byłego prezydenta USA Donalda Trumpa. Według niej na początku rozmów w sprawie porozumienia między rządem afgańskim a talibami rosła nadzieja, że "droga do pokoju będzie długa, ale wykonalna". Jednak fakt, że Trump podpisał się pod umową, w której przypieczętowano "w dużej mierze bezwarunkowe wycofanie sił amerykańskich", zdecydowanie zmienił sytuację.

Afganistan, zdjęcie ilustracyjneONZ alarmuje. Afganistanowi grozi głód. "Sytuacja jest katastrofalna"

Opozycja: potrzebna komisja śledcza

Według lidera opozycyjnej FDP Christiana Lindnera komisja śledcza powinna w następnej kadencji zająć się Afganistanem i wyjaśnić "co nie zadziałało". Komisja taka powinna zbadać misje zagraniczne Bundeswehry pod kątem "systemowych słabości", a także "błędną ocenę" Federalnej Służby Wywiadowczej dotyczącą przejęcia władzy przez talibów w Afganistanie - zażądał Lindner w rozmowie z "Bild am Sonntag".

Już kilka dni temu politycy opozycyjnych partii - FDP, Zielonych i "Lewicy" - wskazywali na możliwość powołania komisji śledczej.

"Ogromna porażka"

W związku z chaotyczną sytuacją w Afganistanie kandydatka Zielonych na kanclerza Annalena Baerbock ostro zaatakowała niemiecki rząd. "Widzę ogromną porażkę" - powiedziała dziennikowi "Sueddeutsche Zeitung", zwłaszcza w odniesieniu do ministra spraw zagranicznych Heiko Maasa i ministra spraw wewnętrznych Horsta Seehofera. Od miesięcy było jasne, że afgański personel pomocniczy potrzebuje ochrony.

Na wiecu wyborczym w Poczdamie Baerbock powiedziała, że ważne jest, aby Zieloni robili politykę inną od polityki obecnego rządu, który "po prostu czeka", a "na końcu inni są winni". Również partia "Lewica" mówiła o "totalnej porażce" Maasa i innych ministrów.

Krytyki nie szczędzą także politycy partii koalicyjnych. Kandydat chadecji na kanclerza Armin Laschet stwierdził, że lepiej byłoby, gdyby rząd wysłuchał wcześniejszych żądań opozycji, aby szybko zapewnić bezpieczeństwo lokalnym pracownikom. "Opcja, polegająca na wyprowadzeniu ich kilka tygodni temu, była słuszna. I tu trzeba było przyznać rację opozycji" - powiedział Laschet w wywiadzie dla Sat.1.

Laschet skierował zarzuty w szczególności pod adresem ministra spraw zagranicznych, że nie zdołał na czas uratować afgańskiego personelu. "Jeszcze w czerwcu MSZ bronił się przed przyjęciem lokalnych pracowników, zatrudnionych wcześniej niż dwa lata temu" - powiedział chadek w rozmowie z "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung". Odpowiedzialny minister zawiódł. "Powinniśmy byli mocniej naciskać" - przyznał Laschet.

Merkel mówi o błędzie

Kanclerz Niemiec Angela Merkel po raz kolejny przyznała się do błędów w sprawie Afganistanu. - Afgański rząd i armia upadły w zawrotnym tempie - powiedziała na spotkaniu wyborczym chadecji. Podkreśliła, że rozwój sytuacji w Afganistanie to "dramat" i "tragedia". - Chcieliśmy jak największej liczbie osób w Afganistanie umożliwić wolne, dobre życie, w którym decydują o sobie sami - powiedziała Merkel i przyznała, że nie udało się to w zamierzony sposób.

Tymczasem maleją szanse na dalszą ewakuację z Kabulu. Stany Zjednoczone chcą zakończyć wycofywanie swoich wojsk do 31 sierpnia, a kontynuacja akcji ewakuacyjnej bez udziału USA uważana jest za niemożliwą.

(DPA, AFP, RTR, ARD/dom)

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle. 

Więcej o: