Afganistan to gospodarka uzależniona od pomocy z zewnątrz. Ale talibowie "siedzą" też na cennych surowcach

Talibowie, zajmując kolejne obszary Afganistanu, przejmowali nie tylko władzę nad lokalną ludnością i broń oraz wyposażenie wojskowe, które podarowali krajowi Amerykanie. Wzięli w zarządzanie także gospodarkę w fatalnym stanie, na międzynarodowej kroplówce, ale za to z dostępem do cennych surowców. Chiny już zaczęły działać.
Zobacz wideo Talibowie przejęli władzę w Afganistanie

Gospodarka kraju, od dekad podporządkowana wojnie lub stanowi przed i powojennemu, jest mocno specyficzna. Z jednej strony opiera się mocno na zewnętrznym finansowaniu, z drugiej, w kwestii wydatków stawia przede wszystkim na obronność, a po trzecie zawiera istotny czynnik działalności nielegalnej.

Afganistan. Gospodarka napędzana międzynarodową pomocą

Zebranie pełnego zestawu wiarygodnych danych jest więc trudne, jednak co nieco można próbować się dowiedzieć, na przykład z opracowań Banku Światowego. Zacznijmy od wskaźnika, który często jako pierwszy przychodzi na myśl przy opisywaniu stanu gospodarki - dynamiki PKB. Od czasu inwazji amerykańskiej w 2001 roku PKB Afganistanu stale rośnie. To mocno "skaczący" wzrost, przez wiele lat wahający się od nieco ponad 1 do ponad 21 proc. rocznie (średnio w latach 2003-2012 był na poziomie 9,4 proc.). Od około 2015 roku się wypłaszczył i jednocześnie spowolnił, ze średnią 2,5 proc. w latach 2015-2020 (w tym ostatnim afgańska gospodarka się skurczyła o 1,9 proc., ale to nie dziwi w kontekście pandemii koronawirusa). 

Roczna dynamika PKB AfganistanuRoczna dynamika PKB Afganistanu Źródło: Bank Światowy, CC BY-4.0

Ten wzrost napędzany był międzynarodową pomocą, a w ostatnich latach osłabł właśnie z powodu jej zmniejszenia. Nominalnie produkt krajowy brutto Afganistanu w 2019 roku (to najnowsze dostępne dane) miał wartość 19,8 mld dolarów (dla porównania na tle regionu - w sąsiednim Pakistanie było to 263,7 mld dolarów, a w Iranie blisko 192 mld dolarów). Na poniższym wykresie o długiej skali czasowej widać wzrost wartości PKB od blisko dwóch dekad. Widać też dziurę w szeregu danych. Z okresu wojny lat 80. XX wieku i późniejszego, po wyjściu ZSRR, kiedy postępowała islamizacja kraju, nie mamy informacji co do stanu afgańskiej gospodarki. 

PKB Afganistanu w dolarach amerykańskichPKB Afganistanu w dolarach amerykańskich Źródło: Bank Światowy, CC BY-4.0

Sam odczyt PKB nie obrazuje poziomu dobrobytu. Lepszy pod tym względem jest wskaźnik PKB na jednego mieszkańca (per capita) według parytetu siły nabywczej, który uwzględnia to, ilu mieszkańców ma dane państwo oraz ceny towarów i usług. W takim ujęciu Afganistan też szoruje po dnie w regionalnych zestawieniach. W ubiegłym roku wspomniany wskaźnik sięgnął nieco ponad 2 tys. dolarów, dla Pakistanu był ponad dwa razy większy, w Iranie było to ponad 13 tys. (a, już zupełnie na boku, w Polsce ponad 24 tys.). Liczba ludności w kraju to, według Banku Światowego, blisko 39 mln (czyli nieco więcej niż w Polsce). Oczekiwana przy narodzeniu długość życia wciąż rośnie, ale daleko jej do poziomu europejskiego - wynosi niespełna 65 lat (w państwach UE to przynajmniej 10 lat więcej. średnia dla Wspólnoty to 81 lat). 

"Gospodarkę Afganistanu kształtuje niestabilność i uzależnienie od pomocy" - pisze Bank Światowy w charakterystyce kraju. Ta pomoc rozwojowa w 2019 roku stanowiła równowartość 22 proc. dochodu narodowego brutto (to wskaźnik bliski PKB pod względem wartości). To ogromny udział, ale w szczytowym momencie, czyli dekadę wcześniej, wynosił aż 49 proc. Z dotacji finansowanych jest około 75 proc. wydatków publicznych. I tutaj warto zauważyć, że wydatki dotyczące bezpieczeństwa (narodowego oraz na policję) stanowią aż 28 proc. PKB - w państwach o niskich dochodach, do których Afganistan się zalicza, średnia wynosi około 3 proc. 

Wsparcie finansowe z zagranicy zmniejszało się w minionej dekadzie, wraz ze spadającą liczebnością zachodniego kontyngentu wojskowego. Jesienią ubiegłego roku, już po porozumieniu z Doha między USA a talibami, międzynarodowi darczyńcy ogłosili, że nadal będą Afganistan wspierać, ogłaszając plan pomocy na lata 2021-2024. Niemniej niektórzy z nich zadeklarowali wsparcie na razie tylko na rok. Wysokość tego wsparcia i to, czy nadal będzie udzielane, może zależeć od tego, czy i jak talibowie wywiążą się ze złożonych obietnic. 

Większość afgańskich gospodarstw domowych (60 proc.) osiąga przynajmniej część dochodów z rolnictwa, gdzie jest też zatrudnionych najwięcej ludzi, aczkolwiek poziom rozwoju tego sektora jest niski. Sektor prywatny istnieje w ekstremalnie ograniczonym zakresie. Otoczenie, w jakim funkcjonuje, jest niezmiernie trudne. Bank Światowy w raporcie z marca tego roku wyliczał brak bezpieczeństwa, niestabilność polityczną (teraz to określenie nabrało nowego wymiaru), słabe instytucje i infrastrukturę, powszechną korupcję i trudne otoczenie biznesowe. 

Do tego dochodzi gospodarka drugiego obiegu - nielegalna, która, jak podaje Bank Światowy, "ma znaczący udział w produkcji, eksporcie i zatrudnieniu i obejmuje produkcję opium, przemyt i nielegalne wydobycie surowców". 

Dodatkowym wyzwaniem gospodarczym dla Talibanu może być nieufność państw zachodnich. Na przykład Amerykanie poinformowali już w poniedziałek, że nie dadzą dostępu talibom do aktywów afgańskich, które zgromadzone są w bankach w USA. Nie wiadomo, o jaką kwotę chodzi. Rząd Afganistanu miał na koniec kwietnia 9,5 mld dolarów rezerw, w większości za granicą, ale nie ma informacji, gdzie dokładnie - podał IAR.  

Joe BidenJoe Biden: Wojsko Afganistanu poddało się nie próbując nawet walczyć

Afganistan bogaty w surowce. Chiny wchodzą do gry

Afganistan to też kraj bogaty w surowce naturalne, których zasoby szacowane są na między 1 a 3 biliony dolarów. Wśród nich jest miedź, żelazo, rtęć, cynk, uran, kamienie szlachetne, złoto i srebro, węgiel, gaz ziemny i ropa naftowa oraz bardzo łakomy w obecnym czasie kąsek - lit, kobalt i metale ziem rzadkich, potrzebne do wytwarzania baterii, tak potrzebnych w rozwoju elektromobilności i elektroniki w ogóle. Na razie rękę na surowcach położyli talibowie, dla których już wcześniej było to istotne (drugie największe) źródło finansowania. Powszechna korupcja umożliwiała nielegalne wydobycie (takich miejsc ma być ponad 2000), z czym próbowały walczyć - bez ogromnych sukcesów - władze kraju. Zarabiają na tym nie tylko talibowie ale i inni lokalni watażkowie. 

Już kilka lat temu pojawiały się głosy, że administracja ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa jest zainteresowana wykorzystaniem zasobów naturalnych Afganistanu jako narzędzia do stabilizacji kraju, utrudniali to wtedy talibowie. 

Inni próbowali już wcześniej i też im się nie udało. Na przykład Rosjanie przyglądali się z uwagą północnoafgańskim złożom gazu ziemnego. W 2017 roku prezydenci Afganistanu i Niemiec rozmawiali na temat możliwości zagospodarowania złóż litu przez europejskie firmy. W tym samym roku portal CNBC donosił, że Chiny są zainteresowane wydobywaniem miedzi niedaleko Kabulu, że tamtejsze złoża są drugimi największymi na świecie. Chińska MCC (Metallurgical Group Corporation) od 2007 roku ma 30-letnią koncesję na wydobycie miedzi w Mes Aynak - i jak dotąd nic nie udało im się tam wydobyć. 

Pekin teraz chce mocniej się zaangażować. Po zajęciu przez talibów Kabulu i przejęciu de facto władzy w kraju zareagował błyskawicznie - już w poniedziałek rzeczniczka ministerstwa spraw zagranicznych ogłosiła, że Chiny "są gotowe do dalszego rozwijania przyjaznych i opartych na współpracy stosunków z Afganistanem". Jednak, co ważne, oficjalnie nie uznały władzy talibów. Dla Chińczyków ważne jest zneutralizowanie obaw o to, że na terenie Afganistanu założą swoje bazy ujgurscy separatyści. Już w ubiegłym miesiącu szef chińskiej dyplomacji spotkał się z delegacją talibów, której członkowie obiecali, że tak się nie stanie. W zamian Pekin zapewnił o swoim wsparciu finansowym i chęci zainwestowania w odbudowę kraju. Może to być dla nich okazja do rozszerzenia bardzo ważnej dla Xi Jinpinga Inicjatywy Pasa i Szlaku, a na razie do ochrony pakistańskich projektów, które w jej ramach powstały. Władze drugiej największej gospodarki świata z pewnością będą chciały uniknąć losu globalnych potęg, które już próbowały Afganistanem się "zaopiekować" - USA, a wcześniej ZSRR i Rosji. 

Odbudowania, a nawet wręcz zbudowania, wymaga infrastruktura niezbędna do wydobywania surowców. I tutaj talibowie być może liczą na potencjalną pomoc Pekinu. Zainteresowanie budowaniem relacji z nowymi władzami sygnalizują już także Rosja i Turcja. Jednak do wprowadzenia inwestycji zagranicznych potrzebne są odpowiednie warunki - w tym momencie ich nie ma. Pakistańska agencja Islamic Press podała, że talibowie zapewnili właścicieli banków, handlarzy i sklepikarzy, że ich życie i własność będą chronione. "To, że pojawiają się choćby pytania o fizyczne bezpieczeństwo operatorów finansowych, jest szokujące" - zauważa BBC.

Ashraf Ghani, były ekonomista Banku Światowego i prezydent Afganistanu, który pod koniec ofensywy talibów uciekł z kraju, miał powiedzieć, że surowce mogą stać się "przekleństwem". W obliczu gigantycznych wyzwań i problemów, przed którymi stoi zniszczony kraj, zamiast szansy na odbudowę gospodarki, bogactwo zasobów może stać się powodem wojny domowej o surowce - tak, jak to miało i ma miejsce w innych częściach świata, zwłaszcza w Afryce. 

Ludzie biegnący po pasie kabulskiego lotniska obok startującego C-17 lotnictwa USATe obrazy wyryją się w pamięci świata. Katastrofa Zachodu na lotnisku w Kabulu

Więcej o: