30 km/h w terenie zabudowanym? PE ma nowy pomysł zmniejszenie śmiertelności na drogach. Jest projekt

W przyjętym dzisiaj (06.10.21) projekcie rezolucji europosłowie zagłosowali m.in. za ograniczeniem prędkości do 30 km/h w strefach zamieszkałych i zerową tolerancją dla kierowców znajdujących się pod wpływem alkoholu.

W ramach polityki poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, Unia Europejska postawiła sobie konkretne cele: zmniejszenia o połowę liczby wypadków śmiertelnych do 2030 r. i osiągnięcia zerowej śmiertelności na drogach do 2050 r. To nie pierwsza taka inicjatywa: Unia chciała zredukować o połowę liczbę ofiar wypadków już wcześniej, ale w latach 2010-2020 udało jej się to jedynie na poziomie 36 proc. Dlatego Parlament Europejski chce bardziej stanowczych działań.

Noga z gazu

Co roku w Unii Europejskiej odnotowuje się niemal 1 mln wypadków drogowych, ginie w nich prawie 23 tys. osób, a około 120 tys. zostaje poważnie rannych. Przez ostatnie 10 lat na drogach zginęło prawie 12 tys. dzieci.

Zobacz wideo Lubuskie. Kierowca osobówki wyprzedzał inne samochody jadąc po chodniku

- Liczbę ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w UE w każdym tygodniu można porównać z katastrofą jumbo jeta, w której giną wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - około 500 osób - mówi grecka socjaldemokratka Elena Kountoura, koordynatorka prac nad rezolucją.

W przyjętym w środę dokumencie europosłowie wezwali do wprowadzenia ograniczenia prędkości do 30 km na godzinę w terenie zabudowanym (chodzi o tzw. tereny "zamieszkałe") i obszarach z dużą liczbą rowerzystów i pieszych. Szacuje się, że nadmierna prędkość jest przyczyną 30 proc. wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Wiele europejskich miast zaczęło już na własną rękę wprowadzać ograniczenia. Od stycznia br. limit prędkości 30 km/h obowiązuje niemal w całej Brukseli (poza głównymi "przelotówkami", gdzie prędkość wynosi 50 km/h). Jak mówią lokalne władze, ograniczenia, które na początku spotkały się z protestami kierowców, już przynoszą realne wyniki, a śmiertelność jest najniższa od pięciu lat. Podobne zmiany w ruchu drogowym wprowadziło też Trójmiasto - w Sopocie "strefa 30" obowiązuje na terenie niemal całego miasta (158 z 161 ulic), w Gdyni na 95 ulicach, w Gdańsku obejmuje już 70 proc. miejskich dróg. W ostatnich miesiącach limity wprowadziły też Francja i Hiszpania. Z kolei w Niemczech znowu rozgorzał spór o ograniczenie prędkości na autostradach. Temat powraca jak bumerang przy każdych wyborach, ale jak dotąd żadna władza nie zdecydowała się na wprowadzenie limitów. Zwolennicy argumentują, że znacznie ograniczyłoby to liczbę wypadków, przeciwnicy - odpowiadają, że w kraje, w których takie limity obowiązują wcale nie mają niższych statystyk śmiertelności.

FotoradarWyższe mandaty nie powinny nas tak boleć. Za granicą nawet 650 tys. euro kary

Za kółkiem bez SMS-ów

Z badania Komisji Europejskiej wynika, że tylko 8 proc. ofiar śmiertelnych wypadków traci życie na autostradach, więcej ginie w miastach (37 proc.) i na wsiach (54 proc.). Dlatego europosłowie chcą zwiększenia inwestycji w infrastrukturę, która przyczyniłaby się do poprawy bezpieczeństwa na drogach, zwłaszcza na obszarach, gdzie dochodzi do największej liczby wypadków. PE proponuje, żeby państwa członkowskie utworzyły Krajowe Fundusze Bezpieczeństwa Drogowego, które przeznaczałyby kwoty uzyskane z mandatów na projekty związane właśnie z poprawą bezpieczeństwa drogowego. Posłowie zwrócili się również do Komisji o rozważenie wprowadzenia zabezpieczeń technologicznych, w tym tzw. obowiązku uaktywniania trybu bezpiecznej jazdy w urządzeniach mobilnych kierowców. Po włączeniu takiej funkcji ograniczone zostaje np. otrzymywanie wiadomości tekstowych i innych powiadomień, a połączenia są możliwe tylko jeśli telefon połączony jest z systemem samochodowym lub zestawem głośnomówiącym. Rozwiązanie to ma chronić kierowców przed nadmiernym rozpraszaniem się w trakcie jazdy.

Autostrada A2. Zdjęcie ilustracyjneRuszył remont na A2, na odcinku 9 km. Po jednym pasie ruchu w każdą stronę

Co czwarta śmierć z powodu alkoholu

Szacuje się, że alkohol jest przyczyną ok. 25 proc. śmiertelnych wypadków drogowych, a narkotyki - 15 proc. W przyjętej rezolucji eurodeputowani podkreślili, że unijne zalecenia dotyczące dopuszczalnego poziomu alkoholu we krwi wydane zostały 20 lat temu i wezwali Komisję do ich aktualizacji, w tym do wprowadzenia zasady zerowej tolerancji dla nietrzeźwych kierowców. Zasugerowali również, że harmonizacja dopuszczalnego poziomu alkoholu we krwi w UE dla kierowców umożliwiłaby lepsze egzekwowanie trzeźwości na drogach. To może być trudne, bo przepisy w tej sprawie są w Europie zróżnicowane i tak np. w Niemczech dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi wynosi 0,5 promila, w Polsce 0,2 promila.

- Nasze społeczeństwo nie powinno już akceptować ofiar śmiertelnych i poważnych obrażeń na drogach. Wiemy co zabija na drogach, dlatego wzywamy Komisję i rządy do zastosowania konkretnych środków ratujących życie - powiedziała posłanka Elena Kountoura.

- Zboralski: Trzeba w polskich miastach zrobić takie drogi, żeby nie podniecały ludzi do szybkiej jazdyZboralski: Na drogach jesteśmy bandytami. Polak nie zwalnia nawet na pasach

Z danych KE wynika, że najbezpieczniejsze drogi są w Szwecji, tu w wypadkach ginie 18 osób na milion mieszkańców. Najwyższy wskaźnik śmiertelności odnotowano natomiast w Rumunii (85 osób na milion). W Polsce odnotowano 65 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców; w Niemczech - 33. Średnio w UE giną 42 osoby na każdy milion obywateli, średnia światowa jest dwa razy wyższa. Oznacza to, że Unia wciąż pozostaje terytorium z najbezpieczniejszymi drogami na świecie.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

Więcej o: