Europol tropi siatkę osób, organizującą przemyt migrantów. Gang działa w Niemczech, Holandii i Polsce

W gangu przemycającym migrantów z Bliskiego Wschodu do Białorusi i dalej przez Polskę do Europy Zachodniej dominują Syryjczycy. Gang działa w Niemczech, Holandii i Polsce - informuje "Die Welt", powołując się na ustalenia Europolu.

Niemiecki dziennik dotarł do wewnętrznego komunikatu unijnej agencji policyjnej, który przekazano policjom krajów strefy Schengen. Wynika z niego, że od tygodni w Niemczech, Holandii i Polsce działa siatka przestępcza złożona w przeważającej części z obywateli syryjskich, mieszkających w Niemczech albo Holandii. Grupa ta organizuje nielegalny "transport migrantów z Bliskiego Wschodu przez Białoruś i Polskę do Europy Zachodniej".

Za przemyt ludzi z terenu Polski kierowca dostaje 100 euro od osoby

Do przemytu ludzi z terenu Polski wykorzystuje autobusy albo wynajęte samochody i werbuje obywateli krajów wschodnioeuropejskich, którzy odbierają migrantów w Polsce albo na Litwie i przewożą do Niemiec. Często kierowcy otrzymują 100 euro za odebraną osobę, wynika z dokumentu, cytowanego przez "Die Welt".

Gazeta przypomina, że już we wrześniu informowała o aresztowaniu kilku mieszkających w Niemczech Irakijczyków i Afgańczyków, którzy przemycali swoich rodaków przez Białoruś do Niemiec. Z kolei w zeszłym tygodniu "Die Welt" podał informację z Komisji Europejskiej, że większość zatrzymanych za pomoc w transporcie migrantów, którzy nielegalnie dostali się do UE z Białorusi to "obywatele krajów trzecich (Irańczycy, Irakijczycy, Syryjczycy i Turcy), którzy mieszkają w Niemczech".

Granica (zdjęcie ilustracyjne)Straż Graniczna: Duża grupa migrantów próbowała przedostać się siłowo do Polski

Do 5000 euro za kurs. Przemytnicy rekrutują się na zamkniętych forach internetowych

Gazeta "Bild am Sonntag" poinformowała w niedzielę (14 listopada), że niemiecka policja federalna zatrzymała w minionych tygodniach 329 przemytników, którzy mieli przewieźć migrantów z regionu przy granicy polsko-białoruskiej do Niemiec. Większość przebywa w areszcie śledczym. Według tych informacji wśród domniemanych sprawców jest 14 osób z niemieckim paszportem, pozostali to często Syryjczycy, Irakijczycy, Ukraińcy, Gruzini i obywatele krajów bałtyckich.   

"Według ustaleń śledczych przemytnicy zgłaszają się za pośrednictwem zamkniętych forów w internecie, wynajmują środek transportu. Od organizatorów procederu w Mińsku otrzymują na telefon komórkowy dane geolokalizacyjne, pokazujące, gdzie mają odebrać migrantów. Za kurs otrzymują od 1000 do 5000 euro" - informuje "Bild am Sonntag". Przypomina, że dotychczas w Niemczech zarejestrowano 9500 migrantów, którzy nielegalnie dostali się do UE z Białorusi.

Zobacz wideo Służby białoruskie korzystają z zielonego lasera

Berlin na granicy możliwości. Zaczyna brakować miejsc dla uchodźców

Z kolei "Berliner Zeitung" informuje, że w stolicy Niemiec niebawem może brakować miejsc dla uchodźców. Obecnie pozostało 900 wolnych miejsc, a to niewiele biorąc pod uwagę większy napływ migrantów przez wschodnią granicę. Władze miasta ponownie otworzyły kontenery mieszkalne, przeznaczone do tymczasowego zakwaterowania starających się o azyl. 

Według Krajowego Urzędu ds. Uchodźców (LAF) od początku roku prawie 10 100 osób złożyło w Berlinie wnioski o azyl. W 2019 roku było to w sumie 6316 osób, a w zeszłym roku - 3700. Tylko w październiku do Berlina przybyło około 2100 migrantów, informuje "Berliner Zeitung". Po rozesłaniu części z nich do innych krajów związkowych pozostało 1400 osób. W 82 berlińskich ośrodkach LAF znajduje się 20 400 osób starających się o azyl. W 2016 roku, w czasie kryzysu migracyjnego, było to 35 tysięcy osób, podaje berliński dziennik.

Migranci na granicy polsko-białoruskiejJest zgoda UE na sankcje wobec Białorusi. Wiemy, w kogo uderzą

Według gazety policja federalna w graniczącej z Polską Brandenburgii zatrzymuje dziennie od 50 do 200 osób, które nielegalnie dostały się do UE przez granicę polsko-białoruską. Większość z nich pochodzi z Iraku i Syrii. Od 1 do 10 listopada zatrzymano w sumie 717 migrantów.

Rzecznik LAF Sascha Langenbach przyznaje, że nie liczy na to, iż sytuacja się poprawi. "Władze zakładają, że liczby (migrantów) będą dalej rosły" - pisze "Berliner Zeitung". Powodem jest sytuacja na granicy polsko-białoruskiej, ale także planowane przyjęcie do końca roku około 800 osób, w tym afgańskich lokalnych współpracowników oraz "sezonowe migracje".

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle

 
Więcej o: