UE się obudziła i nie chce już energii z Rosji. Timmermans tryska optymizmem, ale są i hamulcowi

UE chce się uniezależnić od importu energii z Rosji. Komisja Europejska przyspiesza realizację swoich planów dotyczących zwiększenia udziału energii odnawialnej i innych krajów-dostawców.

Podczas gdy USA wprowadzają zakaz importu rosyjskiej ropy, UE opracowuje plany średnioterminowe. - Musimy uwolnić się od uzależnienia od gazu, ropy i węgla z Rosji  - deklaruje przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. 

Oczywiste jest jednak, że środki te nie przyniosą natychmiastowych efektów ani nie będą mogły zostać wdrożone w krótkim czasie. W Brukseli od dawna przygotowywano nowy plan ramowy dotyczący przyszłości energetyki w Europie - teraz prace nad nim nabierają tempa z powodu wojny w Ukrainie.

"REPower EU" (z ang. "Putting Europe's Energy Supply on a New Footing") to tytuł programu, który szefowie rządów UE mają omówić na spotkaniu na szczycie już pod koniec tego tygodnia. Ogłoszono, że UE ma uniezależnić się od paliw kopalnych z Rosji "na długo przed 2030 r." i wspólnie opracować bezpieczne, przystępne cenowo i zrównoważone źródła energii. Jednocześnie należy znaleźć rozwiązanie problemu rosnących cen energii dla konsumentów i uzupełnić zapasy gazu na przyszłą zimę.

I tak należy się tym wszystkim zająć, aby osiągnąć cel klimatyczny na rok 2050. Teraz trzeba to zrobić znacznie szybciej - i w tym tkwi największy problem ponieważ jasne jest, że natychmiastowe sankcje energetyczne wobec Rosji są obecnie postrzegane przez Europejczyków jako ostateczność. Gospodarki europejskie są w zbyt dużym stopniu uzależnione od rosyjskiego paliwa. Na przykład premier Bułgarii Kiril Petkov ostrzegł, że jego kraj czerpie całą energię z Rosji i nie może sobie pozwolić na wycofanie się z tych dostaw.

Kanclerz Niemiec Olaf Scholz uważa, że nawet najbogatsze państwo członkowskie UE nie da sobie z tym rady: obecnie nie ma innego sposobu na zabezpieczenie dostaw, a energia została celowo wyłączona z unijnych sankcji wobec Rosji - powiedział po wideokonferencji z prezydentem USA Joe Bidenem. Natomiast szef dyplomacji USA Anthony Blinken podkreślił, że "istnieje potrzeba i możliwość, aby kraje europejskie odeszły od uzależnienia od rosyjskiej energii".

Zobacz wideo Baca-Pogorzelska: Trzeba jak najszybciej odciąć Rosję od wpływów ze sprzedaży surowców

Polska Akcja Humanitarna pomaga uchodźcom z UkrainyCzego potrzebują uchodźcy? Ekspertka: Wszystkiego, co zapewnia ciepło

Co dalej?

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans tryska optymizmem: do końca roku chce zastąpić dwie trzecie importu rosyjskiego gazu ziemnego innymi rodzajami gazu. - To będzie niezwykle trudne, ale da się to zrobić - uważa. W tym celu Komisja proponuje cały pakiet środków.

Po pierwsze - więcej czystej energii. Rolnictwo ma produkować więcej biogazu, drastycznie zwiększyć import skroplonego gazu ziemnego (LNG) oraz zbudować nowe zakłady produkujące wodór. Ponadto, zdaniem Timmermansa, UE musi "przyspieszyć rewolucję w dziedzinie czystej energii". Oznacza to na przykład, że pozwolenia na budowę elektrowni wiatrowych powinny być wydawane szybciej, a ogniwa słoneczne i pompy ciepła powinny być promowane bez zbędnej biurokracji. Należy poczynić postępy w długo oczekiwanej renowacji budynków, w czym ważną rolę mogą odegrać także zachowania konsumentów: Gdyby obywatele ustawili swoje grzejniki o jeden stopień niżej, można by zaoszczędzić dziesięć miliardów metrów sześciennych gazu rocznie. - Musimy szybko uwolnić się od Rosji i możemy to zrobić szybko - mówi wiceprzewodniczący Komisji.

Po drugie - lepsze połączenia energetyczne. Plany obejmują poprawę połączeń między państwami członkowskimi UE oraz synchronizację sieci elektroenergetycznych. Dotychczasowe plany przesyłu gazu nie powiodły się z powodu różnych systemów rur i złożonych problemów technicznych, na przykład dlatego, że sieci nie są skoordynowane lub nadają się tylko do niektórych rodzajów gazu ziemnego.

Po trzecie - bezpieczeństwo dostaw. Planowanie awaryjne w UE ma zapewnić bezpieczeństwo dostaw. Na przykład kraje, które nie mają własnych magazynów gazu, mają być zaopatrywane przez magazyny centralne, jeśli wystąpią międzynarodowe wąskie gardła. Zaproponowano nowe przepisy UE, które mają zapewnić sprawiedliwą równowagę zasobów i wyrównanie cen, a także możliwość scentralizowanych zakupów.

Po czwarte - wyłapywanie skoków cen. Komisja Europejska podkreśla, że konsumenci muszą być chronieni przed ekstremalnymi skokami cen w dostawach energii. Dotyczy to zarówno obywateli potrzebujących ochrony, jak i małych przedsiębiorstw. Daje to państwom członkowskim możliwość regulowania cen i sugeruje, że państwa te mogłyby na przykład nakładać podatki na zyski przedsiębiorstw energetycznych na rynku, aby redystrybuować je do konsumentów. Ogólnie rzecz biorąc, zwykłe zasady rynkowe w UE dotyczące dostaw energii na razie można zignorować.

Po piąte - przygotowanie do zimy. Wszyscy eksperci są zgodni, że UE poradzi sobie przez lato za pomocą rezerw. Problem polega na przygotowaniu się do następnej zimy, kiedy zużycie energii znów gwałtownie wzrośnie. Komisja proponuje wprowadzenie zasady, zgodnie z którą magazyny gazu w Europie musiałyby być latem napełnione do 90 procent pojemności. Magazyny gazu mają zostać uznane za "infrastrukturę krytyczną", a mechanizmy solidarnościowe będą pomocne do czasu, gdy nowy pakiet legislacyjny określi jasne zasady.

Wiele problemów technicznych i politycznych

Eksperci dostrzegają zagrożenia związane z ekstremalnymi warunkami na rynku gazowym, np. w przypadku konieczności napełnienia magazynów gazu w okresie letnim. 700 terawatów gazu dla UE kosztowałoby obecnie 70 miliardów euro, w porównaniu z 12 miliardami w zeszłym roku - wyliczył instytut badawczy Bruegel. A bez rosyjskiego gazu i tak nie będzie to możliwe. Badacze dostrzegają również problemy związane z planowanym zwiększeniem importu skroplonego gazu ziemnego. Na przykład Hiszpania ma już sporo niezbędnych terminali LNG, ale wcześniej planowany gazociąg do Francji nie został jeszcze zbudowany. Sytuacja w krajach członkowskich jest skrajnie różna, ponieważ zaopatrzenie w energię leży w gestii poszczególnych państw.

A już na początku ubiegłej zimy plany wspólnego zakupu energii szybko znów zniknęły w szufladach, ponieważ kraje członkowskie mają różnych partnerów handlowych, częściowo długoterminowe kontrakty na dostawy, i do tej pory indywidualnie szukały najkorzystniejszych warunków na rynkach. Większa koordynacja w tej dziedzinie będzie prawdopodobnie niezwykle trudna.

UE pozyskuje w sumie 60 procent swoich źródeł energii z Rosji, przez co jest niebezpiecznie uzależniona od tego importu. - Ostrzegałem przed tym już od dawna - mówi wiceprzewodniczący Frans Timmermans, ale niestety nie może on cofnąć historii i teraz UE musi grać kartami, które ma w ręku. Niemcy od lat są jednym z głównych hamulcowych w tej dziedzinie. Teraz rząd niemiecki będzie musiał pomóc w znalezieniu nowych rozwiązań.

Autor Barbara Wesel / Deutsche Welle

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.

 

ShellShell jednak wycofuje się z Rosji. Są też przeprosiny. 'Presja ma sens'

***

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule. 

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Więcej o: